fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Amelia Earhart - film dokumentalny Discovery World

Discovery World
Amerykański badacz schodzi pod wodę, by wyjaśnić liczącą 70 lat zagadkę śmierci słynnej pilotki Amelii Earhart
2 lipca 1937 r. rano Amelia Earhart i jej nawigator Fred Noonan byli w powietrzu od 20 godzin, lecieli nad południowym Pacyfikiem, wypatrując maleńkiej Wyspy Howlanda. Mieli na niej wylądować, odpocząć i po zatankowaniu ruszyć w dalszą drogę. Do okrążenia Ziemi wokół równika został im ostatni odcinek, liczący 2,5 tysiąca kilometrów.
Earhart, wielka gwiazda międzywojennego świata, celebrytka i feministka, która siadała za sterami samolotu w męskich kurtkach i sznurach pereł, podjęła kolejne brawurowe wyzwanie. Miała już za sobą samotny lot przez Atlantyk i wiele podniebnych wypraw, które przyciągały uwagę mediów. Wszędzie, gdzie lądowała, czekali fotografowie. Podróż wzdłuż równika relacjonowały radia, a zniknięcie najsłynniejszej kobiety pilota miało wkrótce okazać się ważniejsze niż wszystkie jej życiowe dokonania.
Tajemnica zaginięcia Amelii Earhart, niewyjaśniona od ponad 70 lat, zapewniła jej nieśmiertelność. W czasach, gdy nobliwe damy mdlały na widok automobilu, Earhart realizowała lotnicze marzenia z dziecięcą beztroską. Ostrzegano ją, że nie ma wystarczającego doświadczenia, by pokonać tak wymagającą trasę. Ale robiła to, czego chciała – nie mogły jej powstrzymać ani społeczne konwenanse, ani fizyka.
Ostatni komunikat nadała o 8.43, poinformowała jednostkę straży przybrzeżnej, że nie może dostrzec Wyspy Howlanda. Paliwa mieli jeszcze na cztery godziny lotu.
Błyskawicznie po zniknięciu ich samolotu – Electry Lokheed nazywanej latającym laboratorium – ruszyła wielka akcja poszukiwawcza. Prezydent Roosevelt wydelegował dziewięć okrętów i 66 samolotów. Niczego nie znalazły.
Wtedy zaczęły mnożyć się teorie o śmierci lub, co ciekawsze, o dalszym życiu Earhart. Miała być agentką japońskiego wywiadu lub na rozkaz Roosevelta śledzić japońskie działania na Pacyfiku.
Ale najbardziej fascynującą i dobrze udokumentowaną teorię przedstawił Richard Gillspie, fachowiec w dziedzinie katastrof lotniczych, szef międzynarodowego zespołu badawczego TIGHAR. Od 20 lat bada m.in. zdjęcia satelitarne, próbki DNA, znalezione przedmioty, m.in. pudełko po sprzęcie nawigacyjnym Noonana (numery seryjne się zgadzają) i fragment suwaka oraz damskiego trzewika typu oxford, produkowanego w Wielkiej Brytanii w latach 30.
Zdaniem Gillspiego losy Earhart przypominały przygody Robinsona Crusoe. Pilotka i nawigator zdołali wylądować na niewielkiej, zalesionej wyspie Nikumaroro. Zostawili wrak i przenieśli się na południową plażę. Żywili się rybami, kokosami i wodą deszczową. W przetrwaniu przez kilka miesięcy pomogły im zapasy pozostawione w dżungli przez rozbitków wojskowego okrętu, uratowanych z wyspy osiem lat wcześniej. Amelia i Fred umarli najpewniej w wyniku chorób tropikalnych na początku 1938 r.
Do udowodnienia swojej tezy Gillspie potrzebuje kluczowego elementu układanki – części samolotu, które spodziewa się znaleźć w okolicach wyspy. Dlatego potrzebny mu najnowocześniejszy sprzęt. Prawda o Earhart leży ukryta w oceanicznej głębi.
Ostatni lot Amelii Earhart 17.30 | Discovery World | PIĄTEK
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA