Sztuka

Diagnoza po ponad 500 latach

Wikimedia Commons/ domena publiczna
Prawda jest smutna: Tajemniczy uśmiech Mony Lisy to wynik choroby.

Niedoskonałości jej twarzy, uchwycone przez malarza, skłoniły lekarzy zajmujących się tzw. medycyną historyczną do postawienia diagnozy: kobieta miała chorą tarczycę. Tajemniczy uśmiech, fascynujący od ponad pięciu stuleci, a który tak genialnie oddał Leonardo da Vinci, wcale nie był radosny. 

Do takiego wniosku doszedł prof. Mandeep Mehra, dyrektor Brigham and Women's Hospital oraz wykładowca w Harward Medical School. Na drobne niedoskonałości w twarzy Jocondy spojrzał okiem eksperta i zaprosił do współpracy swoją koleżankę, dr Hilary Campbell z University of California w Santa Barbara. Wnioski ze swoich dociekań badacze zawarli w artykule opublikowanym na łamach "Mayo Clinic Proceedings". 


Malarz anatom

Dzięki talentowi Leonarda da Vinci i przywiązywaniu przez niego wagi do szczególów, a także dzięki jego doskonałej znajomości anatomii, współcześni badacze mogli dostrzec subtelne objawy chorej tarczycy, która nie produkowała wystarczającej ilości hormonów. Wskazuje na to lekko żółtawy odcień skóry, twarz leciutko nabrzmiała, przerzedzone włosy nad czołem, prawie zupełny brak brwi, guzki, zgrubienia na twarzy, koło lewego ucha, na prawym ręku i na szyi - prawdopodobnie jest to zaczątek wola częstego w przypadku przerostu tarczycy. Mandeep Mehra i Hilary Campbell, nie są pierwszymi,  którzy zauważyli niedoskonałości urody Jocondy. Już w 2004 roku lekarze zwrócili uwagę na guzki na reku i koło oka, orzekli, iż powstały w wyniku zakłóceń w gospodarce organizmu tłuszczami (nieodpowiedni poziom cholesterolu). Postawiono wówczas różne diagnozy: Hiperlipidemnia czyli ekscesy tłuszczowe we krwi, możliwe, że przypadłość  rodzinna; miażdżyca, choroba wieńcowa, która doprowadza często do przedwczesnej śmierci. Natomiast tajemniczy uśmiech zdiagnozowano wtedy jako wynik częściowego paraliżu twarzy - porażenie Bella.

Uśmiech nie tajemniczy lecz smutny

W artykule opublikowanym w "Mayo Clinic Proceedings", Mehera i Campbell wskazują, że te diagnozy są błędne: Lisa Gherardini, żona bogatego kupca z Florencji, Francesco del Giocondo, nie zmarła przedwcześnie, dożyła 63 lat. Poza tym, paraliż twarzy, porażenie Bella, powinien zdeformować cała połowę fizjonomii, a nie tylko okolice ust. 

Ich zdaniem, problemem żony florenckiego bogacza była chora tarczycy powodująca spowolnienie przemiany materii. Osoba taka miewa stany depresyjne, obrzmiałą twarz - a to wyjaśnia, dlaczego na obliczu Jocondy nie ma pełnego uśmiechu. "Jej tajemniczy uśmiech może być przejawem spowolnienia psychomotorycznego i zwiotczenia mięśni" -taką diagnozę proponują autorzy artykułu. 

Aby podeprzeć swoją tezę, przeanalizowali dokładnie życiorys Lisy Gherardini.uznali, że w momencie portretowania, cierpiała na zapalenie tarczycy jakie wywiązało się po ciąży - przytrafia się to 5 proc. kobiet w ciągu roku po połogu. Leonardo da Vinci otrzymał zamówienie na portret w 1503 roku, kilka miesięcy po tym, jak Lisa wydała na świat dziecko.

Może wyskubała sobie brwi

Chorobę można też wyjaśniać warunkami, w jakich żyła. Po zbadaniu archiwów z epoki, Mehra i Campbell odkryli, że choroba tarczycy była częsta w społeczeństwie ówczesnej Italii - ze względu na sposób odżywiania, niewłaściwa dietę  nie zapewniającą odpowiedniej ilości jodu, a to sprzyja rozwojowi wola. Badacze podkreślają, że osoby dotknięte chorobami tarczycy często widnieją na renesansowych italskich obrazach, na przykład, na obrazie Caravaggia "Ukrzyżowanie świętego Andrzeja" - wole widać u kobiety w lewej dolnej części obrazu. 
Na szczęście, Mandeep Mehra i Hilary Campbell podchodzą z dystansem do swojej diagnozy, podkreślają, że należy ją traktować z dużą ostrożnością, ponieważ to co uznali za symptomy chorej tarczycy, można również tłumaczyć inaczej: Brak brwi może być wynikiem podążania za ówczesna modą, rezultatem dobrowolnej depilacji. Natomiast żółtawy odcień twarzy może pochodzić z naturalnego procesu starzenia się i żółknięcia werniksu na obrazie sprzed ponad 500 lat. Poza tym,  "prawda może być jeszcze zupełnie inna" - uczciwie przyznają naukowcy.  

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL