fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Praca na czarno za granicą bez 75-proc. podatku od nieujawnionych przychodów

123RF
Osoba, która zarobiła na zakup nieruchomości, pracując na czarno we Włoszech, uniknie w 75 proc. podatku od nieujawnionych przychodów.

WSA w Gdańsku rozstrzygnął w najnowszym wyroku (I SA/Gd 80/16) kwestię istotną dla wielu osób, które inwestują w Polsce pieniądze zarobione za granicą. Często są to nielegalne dochody.

Sprawa dotyczyła podatnika, którym urząd skarbowy zainteresował się ze względu na duże inwestycje. W 2007 r. mężczyzna kupił w Polsce dom i samochód marki BMW za łącznie 1,35 mln zł. Nie wiadomo jednak, skąd miał na to pieniądze, gdyż ani w 2007 r., ani w poprzednich latach nie składał w ogóle zeznań podatkowych. Urząd skarbowy ustalił, że zakup został sfinansowany z nieujawnionych źródeł przychodów. W konsekwencji nakazał mu zapłatę ponad 1 mln zł podatku według karnej stawki 75 proc. na podstawie art. 30 ust. 1 pkt 7 ustawy o PIT.

Fitness jako dowód

Mężczyzna tłumaczył, że w latach 2000–2008 był rezydentem Republiki Włoskiej i osiągał tam przychody, jednak nie potrafił tego udokumentować. Urząd skarbowy zwrócił się o informację do włoskiej administracji podatkowej. Włoski fiskus odpowiedział, że nic nie wie na temat Polaka.

Jedynymi dowodami, które mężczyzna przedstawił jako dowód pobytu za granicą, były pokwitowania za opłatę karnetów fitness oraz akty urodzenia i zaświadczenia o chrzcie dwójki jego dzieci. Przedstawił też akt zameldowania i prowadzenia działalności gospodarczej przez konkubinę (późniejszą żonę).

Jeden ze świadków zeznał natomiast, że mężczyzna pracował w branży budowlanej. Na zlecenie firm włoskich miał poszukiwać i nadzorować pracowników. Świadek wskazał też, że w tamtym okresie większość obcokrajowców pracowała bez zezwolenia i dostawała zapłatę w gotówce.

Nie przekonało to jednak polskich organów podatkowych. Uznały, że podatnik ani nie udowodnił, ani nie uprawdopodobnił, że uzyskiwał w ogóle jakiekolwiek dochody, z których mógłby sfinansować wydatki poniesione w 2007 r.

Sprawa trafiła do WSA w Gdańsku, który uchylił zaskarżoną decyzję fiskusa. Sąd zaznaczył, że kluczowe jest ustalenie, czy mężczyzna był w 2007 r. polskim rezydentem podatkowym i czy w konsekwencji powinien płacić tu podatki od całości dochodów. Zgodnie z art. 3 ust. 1a ustawy o PIT miejsce zamieszkania w Polsce posiada osoba mająca na terytorium RP centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodek interesów życiowych) lub przebywa tu ponad 183 dni w roku podatkowym. Tylko osoba spełniająca jedno lub oba te kryteria jest objęta w Polsce nieograniczonym obowiązkiem podatkowym. Jeśli zaś dana osoba nie jest polskim rezydentem podatkowym, fiskus nie może weryfikować jej dochodów ze źródeł zagranicznych.

Miejsce rezydencji

Sąd uznał, że organy podatkowe nie ustaliły i nie oceniły prawidłowo stanu faktycznego sprawy. Nie ma więc podstaw do jednoznacznego stwierdzenia, że w 2007 r. skarżący miał w Polsce miejsce zamieszkania w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy o PIT. Fiskus nie może więc żądać 75 proc. PIT od dochodów z nieujawnionych źródeł.

Doradca podatkowy Andrzej Sadowski wskazuje, że w wielu sprawach dotyczących nieujawnionych źródeł podatnicy powołują się na zarobki osiągnięte na czarno za granicą. Często dotyczy to sytuacji sprzed lat, których nie można udokumentować.

– W omawianym wyroku istotny jest argument, że jeśli dana osoba przestała być polskim rezydentem podatkowym, to nie płaci tu podatku od zagranicznych dochodów – mówi.

Opinia

Wioletta Wełnicka, doradca podatkowy w Kancelarii Doradztwa Podatkowego Mariusza Gotowicza

To istotny wyrok dla wielu osób, które wyjeżdżając na dłużej za granicę, zmieniają miejsce rezydencji, także bez zawiadomienia organów podatkowych. Problem może powstać w sytuacji, kiedy będą chcieli zainwestować w Polsce zarobione nielegalnie środki, np. z pracy na czarno. WSA potwierdził, że osoba fizyczna nie zapłaci w Polsce podatku od zagranicznych dochodów, jeśli ma silniejsze związki z innym krajem, w którym mieści się jej ośrodek interesów życiowych. Zmiana rezydencji dotyczy jednak wyjazdów na dłuższy okres, nie tych zarobkowych, kiedy miejsce zamieszkania i rodzina pozostają w Polsce. W omawianej sprawie to włoska administracja powinna wystąpić o zapłatę podatku. Jeśli NSA potwierdzi stanowisko WSA, może się okazać, że podatnik nie zapłaci go w ogóle, ze względu na upływ terminu przedawnienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA