fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Radca prawny: Dyrektorzy szpitali powinni tworzyć jak najszerszą listę osób uprawnionych do wypłaty dodatku covidowego

Medyk koronawirus
Medyk koronawirus
Adobe Stock
Definicję osoby pracującej z zakażonymi lub podejrzewanymi o zakażenie powinno się rozszerzać, nie zawężać – mówi Kajetan Komar-Komarowski, radca prawny z Zespołu Kryzysowego OZZL.

Sposób przyznawania dodatków covidowych rodzi wiele wątpliwości. Kto dziś może mieć pewność otrzymania dodatku?

Dodatek zagwarantowany prawnie mają tylko ci, których do pracy przy zwalczaniu epidemii skierował wojewoda. Polecenie ministra zdrowia skierowane do prezesa NFZ, datowane na 4 września i zmienione 30 września, a potem drugi raz 1 listopada, wskazało katalog personelu medycznego, który miałby dostać dodatek do wynagrodzenia. Konstrukcja polecenia przewiduje, że minister poleca prezesowi NFZ skierowanie do podmiotów leczniczych zapytania o listę członków personelu, którzy spełniają przesłanki otrzymania dodatku 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia z umowy o pracę bądź z kontraktu, nieprzekraczającego jednak 15 tys. zł.

Kto dziś może liczyć na dodatek wypłacany na mocy polecenia?

By móc liczyć na ten dodatek, trzeba zostać zgłoszonym przez dyrekcję szpitala bądź innej placówki ochrony zdrowia do oddziału wojewódzkiego NFZ. Gdy dyrekcja wskazuje swoich pracowników, jest prawie pewne, że NFZ przekaże podmiotowi środki na wypłatę dla lekarzy. Z różnych jednak względów dyrektorzy podmiotów leczniczych różnie interpretują treść polecenia. Według aktualizacji z 1 listopada na dodatek dostaną na pewno medycy pracujący w szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR), w izbie przyjęć i w państwowych jednostkach ratownictwa medycznego, w tym także lotniczego, bez względu na to, do jakiego poziomu covidowego jest przypisany szpital. Dodatek mogą dostać także pracujący z zakażonymi SARS- CoV-2 i podejrzewanymi o zakażenie, jeżeli ich placówki zostały sklasyfikowane na II i III poziomie referencyjnym.

Medycy spełniający te kryteria również skarżą się, że dyrektorzy odmawiają im wypłaty dodatków.

Jest mnóstwo interpretacji przepisów. Wątpliwości budzi, co oznacza pracujący bezpośrednio przy pacjentach zakażonych lub podejrzewanych o zakażenie: czy jak pracuję na SOR, a nie na oddziale covidowym, również podlegam tej definicji? Moim zdaniem należy tej interpretacji nie ograniczać, tylko ją rozszerzać. Ale najważniejsze, by uświadomić dyrektorom, żeby tworzyli możliwie jak najszersze listy personelu medycznego, bo powinno im zależeć na tym, by ich pracownicy dostali dodatki. Tym bardziej że nie są one wypłacane z ich budżetu.

Skąd u części dyrektorów pokusa, by rozliczać pracowników z godzin pracy przy pacjentach z Covid?

Wcześniejsza nowelizacja polecenia ministra zdrowia dla prezesa NFZ mówiła o rozliczaniu czasu pracy, ale Fundusz się z tego wycofał. Dziś nie ma znaczenia, ile godzin medyk przepracował z takim pacjentem. Ważne, że go leczył, bo miał z nim styczność. Takie działanie dyrektorów jest całkowicie nieprawidłowe. Dodatku nie dałoby się wyliczyć, bo przyznawany i wypłacany jest w całości, a oblicza się go na podstawie przeciętnego wynagrodzenia medyka w tym bądź innym miejscu pracy, a nie liczby godzin. Kolejna dezinterpretacja dotyczy tego, kto jest uprawniony do dodatku covidowego.

To także budzi wątpliwości?

Pokutuje przekonanie, że do dodatków uprawnieni są wyłącznie medycy z oddziałów covidowych, co nie jest prawdą, bo pracownicy SOR, izb przyjęć, pogotowia ratunkowego czy pracujący z pacjentami covidowymi lub podejrzanymi o zakażenie nie muszą pracować na oddziałach covidowych. Wystarczy, że będą mieli z takimi pacjentami styczność. Czasami trudno rozdzielić strefę „brudną", czyli zakażoną, od „czystej", na której teoretycznie nie powinno być wirusa. SOR z założenia jest strefą, na którą może wejść każdy, więc każdy lekarz tam pracujący ma prawo do dodatków.

Z jakimi jeszcze pytaniami medycy pracujący przy Covid zwracają się do Zespołu Kryzysowego OZZL?

Wiele pytań dotyczy poleceń, jakie wydają im dyrektorzy. Lekarze chcą wiedzieć, czy przełożony miał prawo przenieść go na inny oddział, czy mogą domagać się środków ochrony indywidualnej albo odmówić wykonywania świadczeń, jeśli pracodawca nie zapewni im bezpieczeństwa. Niestety, nie mogą, bo mają obowiązek ratowania życia i zdrowia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA