fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Forum Ekonomiczne w Krynicy 2019

Wirus HCV może całkiem zniknąć

Głównym czynnikiem ryzyka zakażenia są częste hospitalizacje – mówili uczestnicy dyskusji
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski
Gdyby diagnozowano więcej chorych z wirusem HCV, w ciągu 15 lat można by usunąć chorobę z mapy globu.

Choć prowadzący do raka wątrobowokomórkowego wirus HCV jest całkowicie wyleczalny, jeśli zostanie odpowiednio wcześnie zdiagnozowany, w Polsce wciąż wiele osób o chorobie dowiaduje się zbyt późno, gdy możliwości diagnostyczne są już mocno ograniczone. Problemem jest brak programów diagnostycznych.

Dlatego tak ważne jest wprowadzenie Narodowego Programu Eliminacji Wirusa HCV (NPEW HCV). O tym, jak ważne jest jego najszybsze wdrożenie, dyskutowali eksperci podczas panelu „NPE WHCV – Polska na tle Europy. Kogo informować? Jak informować? Kogo testować i jak?".

Jak tłumaczył dr hab. n. med. Jerzy Jaroszewicz z Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, epidemiologicznie Polska plasuje się w środku stawki, a częstość przeciwciał to ok. 0,7 proc., niższa niż w Europie Zachodniej. Badanie z 2011 r. przeprowadzone na grupie 26 tys. pacjentów szpitali niezwiązanych z WZW-C pokazało, że w Polsce replikację wirusa wykazywało ok. 220 tys. osób. Dalsze badania wskazują, że chorych jest nieco mniej – 100–140 tys. osób.

– Głównym czynnikiem ryzyka zakażenia są częste hospitalizacje – większą liczbę zakażeń notuje się wśród osób, które miały przetaczaną krew, ale także drobne zabiegi, np. medycyny estetycznej. W grupie ryzyka są też osoby stosujące narkotyki dożylne – mówił dr hab. Jaroszewicz. To jedna z pierwszych chorób przewlekłych, które można wyleczyć. Problemem jest jednak liczba wykrytych chorych. Gdyby diagnozować ich więcej, w 10–15 lat można by usunąć chorobę z mapy świata.

Prof. Mirosław Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH), zgodził się, że szacunek liczby zakażonych jest mniejszy, niż wcześniej sądzono: to ok. 165 tys. osób, a kilkaset tysięcy osób, które zetknęły się z wirusem, nie jest chorych, bo zwalczyły go „na wejściu".

– 85 proc. chorych nie wie, że są chorzy. A warto, by się dowiedzieli, bo mamy skuteczne terapie. Kolejną przeszkodą jest brak pieniędzy w budżecie. Ponieważ dziś ludzie badają się sami, będziemy mieli więcej zdiagnozowanych. Rozwiązaniem jest celowany screening. Wzorcem jest Gruzja, gdzie u 10 proc. z pół miliona wykryto zakażenie czynne. Mający dolegliwości wskazujące na zakażenie mogą wykonać testy. Parę tygodni temu wręczyliśmy ministrowi Konstantemu Radziwiłłowi założenia do NPEW HCV, zakładające, że screening będzie wykonywany w gabinecie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej – mówił. Prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych, zapewnił, że Polska posiada plan eliminacji HCV i go realizuje.

– W latach 70. i 80. mieliśmy potężną epidemię zapaleń wątroby typu B. W ostatnich latach rozpoznaje się zaledwie kilkanaście przypadków rocznie. Program eliminacji HCV jest realizowany od lat. Na razie w kolejce do leczenia czeka 10 tys. osób, ale w połowie przyszłego roku ta kolejka zniknie i będziemy leczyli na bieżąco. Naszą siłą jest pełny dostęp do leków i sieć wyspecjalizowanych ośrodków – mówił.

Prof. Ricardo Baptista-Leite, członek parlamentu portugalskiego, opowiadał, że w Portugalii kluczem do sukcesu narodowego programu okazała się współpraca parlamentarzystów wszystkich partii. – W 2014 r. przed wprowadzeniem programu na leczenie pacjentów większość pacjentów leczyła się prywatnie, na czym zarabiał sektor prywatnej służby zdrowia. Do przełomu doszło w 2015 r., kiedy nastąpił ponadpartyjny konsensus i wprowadzono program rządowy. Z 17 591 pacjentów leczenie zastosowano u 11 792, a 6639 zostało wyleczonych – mówił prof. Ricardo Baptista Leite.

– Co roku z powodu wirusa HCV umiera 60 tys. Europejczyków. Celem europejskim jest eradykacja HCV o 50 proc. do roku 2020 – mówił Paulo Goncalves, partner, dyrektor zarządzający w BCG Barcelona.

Stefan Bogusławski, partner zarządzający i prezes zarządu w PEX Pharma Sequence, zauważył, że fundamentalna jest kwestia kosztów. – Żeby wdrożyć program w Polsce, należy stworzyć współczynnik efektywności obejmujący tzw. performance indicators i rejestr, który pozwoli wprowadzić elementy dzielenia ryzyka. Trzeba także określić współczynniki, które pozwolą nam mierzyć chorobowość. Bez nich program będzie dużo trudniejszy do wprowadzenia. Nam zależy na tym, by ten efekt był szybki i duży – podkreślał Stefan Bogusławski.

Michał Kaźmierski, dyrektor generalny Gilead Sciences Poland, zauważył, że w zwalczaniu HPV oczywista jest rola przemysłu farmaceutycznego, który podejmuje się pracy nad rozwojem leków. Ważne jest dążenie do konsensusu i współdziałanie firm i lekarzy. – W Polsce brakuje rozumienia problemu, dlatego tak ważna jest edukacja – podkreślał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA