fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Zafałszowana nazwa firmy uderza w konsumentów

123RF
Podawanie się za „kancelarię" w ulotkach reklamowych skierowanych do osób powyżej 65. roku może być działaniem naruszającym zbiorowe interesy konsumentów.

Taki wniosek płynie z wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie – Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (sygn. akt XVII AmA 76/13). Dotyczył on Mariana T. prowadzącego działalność polegającą m.in. na skupowaniu nieruchomości, pośrednictwie w obrocie, wynajmie i zarządzaniu nieruchomościami. Jego firma oferowała starszym osobom tzw. hipotekę odwróconą, czyli dożywotnie świadczenie pieniężne w zamian za przekazanie praw do mieszkania lub domu.

Tylko dla seniorów

Przez niecałe pół roku Marian T. dystrybuował na terenie miasta broszurkę dotyczącą produktu oferowanego przez niego właścicielom mieszkań lub domów. Na pierwszej stronie widniała nazwa „Kancelaria X" i charakterystyczny dla całej reklamy znak – zielone drzewo oraz słowa: „zapraszamy emerytów – właścicieli mieszkań/domów do współpracy". W środku, oprócz nagłówka Kancelaria X i znaku drzewa, umieszczono słowa: Dzięki współpracy z Kancelarią nie zabraknie już Państwu pieniędzy na: (...)", „Wystarczy mieć ukończone 65 lat i być właścicielem mieszkania lub domu". Na ostatniej stronie broszury określenie „Kancelaria" padło dwa razy: najpierw w tekście: „Szanowni Państwo, dzięki Kancelarii X życie na emeryturze nie musi oznaczać wyrzeczeń (...)", a drugi raz przy wskazywaniu adresu na dole strony (przy użyciu tej samej kolorystyki i znaku – zielonego drzewa).

Jak ustalił prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, podmiot o nazwie Kancelaria X oferujący produkt opisywany w broszurze, nie istniał. Posługiwał się on zatem wprowadzającą w błąd nazwą przedsiębiorstwa i rodzaju działalności, co wpływało na podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Prezes UOKiK uznał, że zachowania Mariana T. były nieuczciwe i naruszały zbiorowe interesy konsumentów. Nałożył na przedsiębiorcę karę 7281 zł.

Marian T. przestał rozpowszechniać ulotkę, ale zaskarżył decyzję prezesa UOKiK do sądu. Argumentował, że nie stosował praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Jego zdaniem prezes UOKiK nie wykazał związku przyczynowego między określeniem przedsiębiorstwa i rodzaju działalności a choćby potencjalnym wpływem tego określenia na decyzje konsumentów. Poza tym w roku, w którym ulotka była rozpowszechniana, jego działalność w ogóle nie przyniosła przychodu.

Ufni i łatwowierni

Sąd musiał rozstrzygnąć, czy działanie przedsiębiorcy było bezprawne i czy naruszało zbiorowe interesy konsumentów, jak twierdził prezes UOKiK. Wziął przy tym pod uwagę, że ulotka reklamowa skierowana była do osób, które ukończyły 65 rok życia. W tej grupie przeważają osoby z wykształceniem podstawowym bądź zasadniczym, często nie znające podstawowych przepisów.

– Są to często osoby o obniżonej sprawności fizycznej, umysłowej, ufne i łatwowierne. W przeważającej części do grupy tej należą emeryci, którzy z uwagi na niskie emerytury, pozostają w trudnej sytuacji, wobec czego są podatni na nieuczciwe działania przedsiębiorcy, którego propozycja miała w konsekwencji przyczynić się do rozwiązania ich problemów finansowych – zauważył sąd.

Kancelaria dobrze się kojarzy

Oferując hipotekę odwróconą dla emerytów Marian T. posłużył się nieistniejącą firmą „Kancelaria X". Sąd zgodził się z prezesem UOKiK, że to tworzyło u konsumentów fałszywe wyobrażenie na temat podmiotu oferującego dodatkową emeryturę.

– Oznaczenie przedsiębiorcy zgodnie z rzeczywistością jest niezwykle istotne z wielu powodów, m.in. w związku z potrzebą poznania przez konsumenta przyszłego kontrahenta, a także ze względu na wpływ informacji o podmiocie będącym oferentem na podjęcie decyzji co do zawarcia z nim umowy. Konsumenci przy zawieraniu umowy kierują się bowiem także firmą i marką przedsiębiorcy – przypomniał sąd.

Jakie skojarzenia budziła nazwa „Kancelaria X"? Według sądu pozytywne. Zgodnie ze słownikiem języka polskiego PWN wyraz „kancelaria" oznacza część instytucji lub oddzielną instytucję zajmująca się załatwianiem spraw organizacyjnych, przyjmowaniem interesantów, prowadzeniem dokumentacji i korespondencji urzędowej itp., a także biuro prawnika.

– Dokonanie transakcji z „kancelarią" wydawać się mogło bardziej korzystne, bo nieryzykowne, ze względu na fakt, iż zawód profesjonalnego prawnika, w szczególności wykonującego działalność w kancelarii notarialnej/adwokackiej/radcy prawnego jest zawodem zaufania publicznego i takim zaufaniem obdarza się także jednostki urzędowe, takie choćby jak znana Kancelaria Prezesa Rady Ministrów – stwierdził sąd.

W jego ocenie nawet młodszy, przezorny i roztropny konsument mógł ofertę od „kancelarii" uznać za szczególnie atrakcyjną ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa transakcji, kontraktu i zdecydować się na zawarcie umowy. Tym bardziej konsument powyżej 65. roku mógł nie wychwycić różnicy między kancelarią prawnika a kancelarią hipoteczną. Zresztą sam Marian T. przyznał na rozprawie, iż sformułowanie „Kancelaria X" było chwytem marketingowym, ponieważ użycie prawdziwej nazwy jego firmy mogłoby nie wywołać odzewu.

Hipoteczne kombinacje surowo karane

Skutkiem takiego postępowania Mariana T. mogło być podjęcie przez konsumenta-seniora decyzji, której inaczej by nie podjął.

– Działanie przedsiębiorcy zniekształcało zachowania rynkowe konsumentów, którzy interesowali się produktem, dlatego że pozostawali w przekonaniu o poważnym i poważanym z uwagi na status kontrahencie, co spowodowane zostało podaniem fałszywej firmy, przez co konsumenci mieli mylne wyobrażenie co do oferenta. Powodowało to, iż oferta przedsiębiorcy wydawała się bardziej korzystna, wobec domniemanego bezpieczeństwa transakcji z racji współpracy z Kancelarią. Wybory konsumenta mogły być zatem podyktowane reklamą produktu firmowaną przez „Kancelarię X" w rzeczywistości nie istniejącą – wyjaśnił sąd.

Taka praktyka była bezprawna, bo prawo konsumenckie zakazuje wprowadzania konsumenta w błąd w zakresie produktów lub ich opakowań, znaków towarowych, nazw handlowych lub innych oznaczeń indywidualizujących przedsiębiorcę lub jego produkty (art. 4 ust. 1 i 2 w zw. z art. 5 ust. 1 i ust. 2 pkt 3 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym). Naruszała też zbiorowe interesy konsumentów, gdyż nakierowana była na nieograniczony krąg konsumentów powyżej 65. roku życia, będących potencjalnymi klientami przedsiębiorcy.

– Praktyki były wymierzone we wszystkich konsumentów, którzy osiągnęli ten wiek oraz mogli zapoznać się z ofertą prezentowaną przez przedsiębiorcę, przez co praktyka przedsiębiorcy przynajmniej potencjalnie mogła zagrozić interesom szerokiego kręgu nieprofesjonalnych uczestników rynku – stwierdził Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Do rozstrzygnięcia pozostawała kwestia kary finansowej – Marian T. uważał, że jej nałożenie było niewspółmierne i niecelowe. Sąd był innego zdania:

– Mimo że kara pieniężna ma charakter fakultatywny, prezes UOKiK podjął trafną decyzję o jej wymierzeniu. Niedozwolona praktyka dotyczy rynku hipotecznego, a od przedsiębiorców działających na takim rynku wymaga się szczególnej solidności, uczciwości i rzetelności, stąd wszelkie odstępstwa i naruszenia słusznych interesów konsumentów zasługują na surowe sankcje – stwierdził sąd.

Wyrok jest prawomocny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA