fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

#RZECZoEkonomii: Polska zbrojeniówka ma się czym pochwalić

ekonomia.rp.pl
W jakiem stanie jest polski przemysł zbrojeniowy. Czym możemy się pochwalić patrząc z perspektywy lat?

 

- Zdecydowanie lepszym stanie, niż powiedzmy 20 lat temu. Utraciliśmy wtedy wszystkie rynki, gdyż oferowaliśmy wtedy wyłącznie technologie radzieckie. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Weźmy taka Hutę Stalowa Wola, oferująca najróżniejsze rozwiązania takie jak np. technologie artyleryjskie, które mogą znaleźć chętnych na całym świecie - mówił w programie #RZECZoEkonomii Ryszard Kardasz, prezesa PIT Radwar oraz Przemysłowego Centrum Optoelektryki.

Polskie wojsko jest obecnie na zakupach. Plan modernizacji armii zakłada, że w nadchodzących latach przeznaczymy na nowy sprzęt 130 mld zł. Ile z tej kwoty trafi do rodzimych podmiotów?

- Cały czas się do tego przygotowujemy. Pieniądze są ważne, ale dla nas ważniejsze są dwa inne czynniki. Pierwszy z nich to jasne zdefiniowanie projektów, czyli wymagań, czego armia potrzebuje. Tego cały czas nie ma. Drugą rzeczą jest czas. Wielkich programów zbrojeniowych, takich jak np. program Narew, nie da się zrealizować ot tak. Mam wiele pretensji do rządzących, że tak często marnujemy tyle czasu. Mam nadzieję, że to się zmieni - mówił.

Narew, czyli program budowy systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej krótkiego zasięgu, to jeden z flagowych punktów programu modernizacyjnego. Czy tak skomplikowane przedsięwzięcie może być wykonane wyłącznie siłami polskiej zbrojeniówki?

- W takich ambitnych projektach, jak Narew, niestety nie mamy wystarczającego doświadczenia i technologii, by był on w 100 proc. Polski. Mamy niektóre jego elementy takie jak nowoczesne radary. Co innego rakiety. W tym miejscu nie mamy wyjścia. Tę część będziemy musieli pozyskać z zewnątrz - tłumaczył.

- Mamy wystarczającą wiedzę, by zakupić potrzebną nam technologię i następnie wdrożyć u nas. Trzeba o tym pamiętać. Co z tego, że kupimy najnowocześniejsze rakiety, skoro nie mamy podmiotu, który nad nim zapanuje? Jeśli nad czymś nie panujemy to tak jakbyśmy czegoś nie mieli - podkreślał Kardasz.

Innowacyjne projekty to zadanie dla ośrodków badawczych. Nie inaczej jest w przypadku przemysłu zbrojeniowego. Jak wygląda współpraca na linii branża - uniwersytety?

- Każdy ambitny projekt powinien być realizowany ze światem nauki. Ważne jednak jest, by liderem zawsze był przedstawiciel przemysłu. Dlaczego? Naukowcy często nie są w stanie wyrobić u siebie takiego poczucia dyscypliny, jaki jest w tym przypadku potrzebny. Akademicy to ludzie, którzy będą badać, analizować, ulepszać i pisać doktoraty, co jest niezwykle ważne, ale często wydłuża czas potrzebny do osiągnięcia celu. Dlatego tak ważna jest rola lidera w osobie przedstawiciela sektora - mówił.

Po realizacji produkt trzeba sprzedać. Notowany przez polski przemysł zbrojeniowy eksport nie jest imponujący. Jak to zmienić?

-Z eksportem jest tak, że najpierw musimy więcej sprzedawać w Polsce. Nikt nie kupi armaty czy kamery termowizyjnej, jeśli wcześniej nie przekona się, że nasz główny klient, czyli MON, nie sprawdził danego systemu i go nie używa. Ważna jest też ilość. Jeśli polska armia kupi dajmy na to jedną kamerę, to jej cena będzie odpowiednio wysoka, gdyż musi odzwierciedlać koszty programu potrzebnego do jej stworzenia. Jeśli kupi tysiąc to cena będzie odpowiednio niższa. W tym drugim przypadku możemy wtedy zaoferować odpowiednio bardziej atrakcyjną cenę klientom z zagranicy, co przekłada się na naszą konkurencyjność - tłumaczył prezes.

- Druga rzecz to oczekujemy i potrzebujemy wsparcia. W przypadku wielkich przetargów mówimy o wsparciu na najwyższym szczeblu władzy z premierem włączanie - podsumował Kardasz.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA