fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Lepsza jakość studiów doktoranckich

123RF
Będzie mniej doktorantów, ale częściej otrzymają stypendia. Podniesie się też jakość ich kształcenia.

Połowę studentów studiów doktoranckich będą musieli stanowić ci, którzy otrzymują stypendium doktoranckie. Co więcej, na każdym wydziale liczba uczestników stacjonarnych studiów doktoranckich nie będzie mogła być mniejsza od liczby doktorantów niestacjonarnych. Takie zmiany przewiduje projekt nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.

– W pierwszym okresie po wejściu w życie ustawy liczba doktorantów może się zmniejszyć, ale w dalszej perspektywie zwiększy się odsetek osób uzyskujących stopień doktora po ich zakończeniu. Zmiana jest związana z potrzebą podniesienia jakości studiów – mówi Katarzyna Zawada, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

A ta ostatnio kuleje. Tak przynajmniej wynika z jednego z raportów Najwyższej Izby Kontroli.

Zbyt niskie wsparcie

– Liczba doktorantów w ostatnich latach znacząco wzrosła, jednak średnia liczba obronionych prac doktorskich ledwie przekracza 40 proc. Stosunkowo łatwa dostępność studiów doktoranckich i masowe kształcenie doktorantów, z których część nie jest przygotowana do rozpoczynania kariery naukowej, może wzbudzać poważne wątpliwości co do jakości i skuteczności takiego nauczania – mówi Dominika Tarczyńska, rzecznik NIK.

40 proc. doktorantów obrania prace doktorskie. Na studiach ścisłych jest lepiej niż na humanistycznych

W ocenie Izby odpowiadają za to: łagodne kryteria rekrutacji umożliwiające przyjęcie znacznej liczby osób, zbyt mała liczba zajęć związanych z metodyką prowadzenia badań, niewielka oferta zajęć fakultatywnych rozwijających umiejętności zawodowe oraz niewystarczające mechanizmy motywacyjne, np. niskie stypendia – zależnie od uczelni wynoszą od 900 do 2 tys. zł.

Doktoranci zadowoleni

Doktoranci popierają propozycję ministerstwa.

– Uczelnie powinny przyjmować tylko tylu doktorantów, ilu są w stanie zagwarantować środki na badania. Dobrze, że zostanie określony minimalny odsetek doktorantów, którym uczelnia musi zagwarantować środki na życie. Dzięki temu będą mogli skoncentrować się na badaniach – mówi Michał Gajda, przewodniczący Krajowej Reprezentacji Doktorantów.

I dodaje, że teraz niektóre uczelnie wypłacają stypendia zaledwie 10 proc. doktorantów. Jego zdaniem to patologia. Niektóre jednostki przyjmują bowiem niemal wszystkich chętnych, bo dzięki temu otrzymują z budżetu więcej środków. Niż demograficzny i obniżoną liczbę studentów niektóre uczelnie próbują załatać nadmierną liczbą doktorantów. Chętnych nie brakuje zwłaszcza na wydziałach prawa, bo doktorat to furtka do zawodów prawniczych zamiast aplikacji .

Dyskusyjne praktyki

Dyskusję wśród doktorantów budzą jednak inne zmiany. Projektodawca przewiduje obniżenie górnej granicy wymiaru obowiązkowych praktyk (z 90 do 60 godzin dydaktycznych rocznie).

40,5 tys. osób było na studiach doktoranckich w 2015 r. W latach 2006-2013 ich liczba wzrosła o 40 proc

– To z pewnością dobre rozwiązanie, jeśli dotyczy to doktorantów nie otrzymujących stypendium. Doktoranci często lubią uczyć. A nam zależy na tym, by uczelnie nie wykorzystywały doktorantów do darmowego prowadzenia zajęć – uważa Michał Gajda.

90 godz. dydaktycznych rocznie to sześć godzin zajęć tygodniowo przez jeden semestr. Doktoranci prowadzą więc zazwyczaj kilka przedmiotów.

Zdaniem KRD zasadniejsze byłoby rozróżnienia limitów – od 10 do 90 godz. dla doktorantów ze stypendium i od 10 do 30 dla pozostałych.

Projekt ustawy przewiduje też inne zmiany, których głównym celem jest odbiurokratyzowanie szkolnictwa. Uczelnie niepubliczne nie będą musiały np. przekazywać ministrowi planu rzeczowo-finansowego oraz sprawozdania z jego wykonania. Nie trzeba będzie też przeprowadzać postępowania konkursowego do awansu nauczyciela akademickiego na wyższe stanowisko. Ministerstwo chce również odstąpić od regulowania wzorcowych efektów kształcenia dla wybranych kierunków studiów, by pozostawić uczelniom większą autonomię.

Etap legislacji: konsultacje społeczne

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA