Zamieszanie spowodowane epidemią koronawirusa spowodowało, że termin rocznego zeznania PIT i CIT został odsunięty do końca maja. Daje to więcej czasu na zebranie wszystkich niezbędnych danych, a także na spokojne zastanowienie się, czy dana firma wykorzystała wszystkie możliwości, jakie dają przepisy o ulgach. To ważne zwłaszcza dla tych, które już dziś mają kłopoty z płynnością finansową lub przygotowują się na kryzys.

Kosmiczne technologie niekonieczne

Jedną z takich korzyści jest ulga na badania i rozwój (B+R). Eksperci przekonują, że aby skorzystać z niej w rozliczeniu za ubiegły rok, wcale nie trzeba posiadać w swojej firmie specjalnego działu w rodzaju ośrodka badawczo-rozwojowego ani też opracowywania supernowoczesnych technologii. Jak zapewnia Anna Turska, doradca podatkowy i partner w kancelarii Ożóg Tomczykowski, w wielu przypadkach wymaga to głównie udokumentowania i pogrupowania pewnych poniesionych już wydatków. Ustawy o PIT i CIT wymagają bowiem wykazania wydatków na B+R w ewidencji rachunkowej firmy. – W większości firm wydatki np. na automatyzację produkcji są przecież dokumentowane, choćby dla wewnętrznych celów zarządczych. Nie trzeba więc tej dokumentacji tworzyć od zera – zauważa Anna Turska.

Czytaj także: Koronawirus: skarbówka przedłuża termin na roczne rozliczenie CIT

Gdy przyjrzeć się przepisom, to rzeczywiście ustawy o podatkach dochodowych definiują działalność badawczo-rozwojową dość szeroko. To „badania naukowe lub prace rozwojowe, podejmowane w sposób systematyczny w celu zwiększenia zasobów wiedzy oraz wykorzystania zasobów wiedzy do tworzenia nowych zastosowań". W katalogu wydatków uznawanych za koszty wymieniono m.in. nabycie materiałów i surowców służących bezpośrednio działalności B+R, a także koszty wykorzystywanych w tym celu ekspertyz, usług doradczych lub innych usług równorzędnych czy też wyników badań wykonywanych na podstawie umowy przez jednostkę naukową na potrzeby działalności badawczo-rozwojowej. Oczywiście do takich kosztów zalicza się też wynagrodzenie osób pracujących przy opracowywaniu i wdrażaniu innowacji.

Jest to jednak katalog otwarty. Praktyka pokazuje, że dotychczas władze skarbowe akceptowały bardzo różne innowacje. Ministerstwo Finansów w wyjaśnieniach dotyczących ulgi B+R stwierdziło, że nie trzeba tu korzystać z instytutów naukowych ani opracowywać kosmicznych technologii. „Wystarczające jest działanie twórcze na skalę przedsiębiorstwa, tzn. przedsiębiorca w prowadzonych pracach badawczo-rozwojowych opracowuje nowe lub ulepszone produkty, procesy, usługi, nawet jeżeli podobne rozwiązanie zostało już opracowane przez inny podmiot" – czytamy w dokumencie MF.

Czas porządków się opłaci

Anna Turska zachęca do analizy wydawanych przez władze skarbowe interpretacji indywidualnych dotyczących zakresu ulgi B+R.

– Pojawiają się tam różne pomysły, np. piekarnia, która opracowała na swoje potrzeby nową recepturę pozwalającą na otrzymanie odpowiedniego ciasta o określonych właściwościach, z użyciem wyłącznie naturalnych składników pochodzących od polskich rolników – relacjonuje ekspertka, zaznaczając, że w tym przypadku władze skarbowe zaakceptowały ulgę służącą innowacjom. A przecież owa piekarnia w pewnym sensie nawiązała do wzorców wypieku chleba stosowanych na wsiach – paradoksalnie – przed kilkoma dekadami.

Dla firm, które w momencie inwestowania, np. w modernizację produkcji, nie myślały o skorzystaniu z ulgi B+R, uporządkowanie dokumentacji i wykazanie tych kosztów może być czasochłonne.

– Warto się jednak nad tym zastanowić, bo w obecnym trudnym dla wielu firm czasie każda ulga podatkowa może mieć znaczenie – sugeruje Anna Turska.

Dominika Alicka starszy menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte

Skorzystanie z ulgi B+R nie wymaga ponoszenia dodatkowych nakładów finansowych, raczej starannego rozpoznania już poniesionych kosztów na rozmaite działania zmieniające firmowe procesy czy produkty. Aby prowadzić taką działalność, nie trzeba opracowywać przełomowych technologii. Ważne, by były to działania usprawniające np. organizację produkcji w celu poprawy jakości, zmniejszenia materiałochłonności czy zwiększenia jej efektywności. Znam przykład producenta artykułów spożywczych, który po zmianie dostawcy półproduktów miał kłopot z jakością ostatecznego wyrobu. Zespół jego pracowników przeprowadził analizę problemu i zmodyfikował nieco technologię, dzięki czemu teraz kłopotów z jakością już nie ma. Do uznania kosztów tych działań nie potrzeba było tworzenia osobnego działu B+R czy wytworzenia zupełnie nowego produktu czy technologii. ?