Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 805

Przy 41-letnim mężczyźnie, bez broni i w cywilnej odzieży, znaleziono rosyjskie dokumenty wojskowe, w tym także kontrakt z armią Federacji Rosyjskiej na walkę na froncie ukraińskim.

Jak podaje RMF FM, najprawdopodobniej dezerter przekroczył granicę tuż po ucieczce z frontu, wykorzystując już istniejące  kanały przerzutowe. Próby przedostania się nimi podejmują na ogół, wykorzystywani przez Aleksandra Łukaszenkę do destabilizacji sytuacji w Unii Europejskiej, nielegalni migranci z północnej Afryki, Bliskiego Wschodu i krajów Azji Środkowej.

Straż Graniczna potwierdza zatrzymanie Rosjanina

Straż Graniczna nie komentuje zdarzenia, potwierdziła jedynie, że na granicy polsko-białoruskiej doszło do zatrzymania dezertera z armii Federacji Rosyjskiej.

Żołnierz Putina jest obecnie dokładnie sprawdzany przez polskie służby.

To pierwszy dezerter z rosyjskiej armii, którego zatrzymano na terytorium Polski. Wcześniej Rosjanie uciekali m.in. przez Białoruś i Kazachstan na Zachód, tak jak  Nikita Czibrin, który służył w szeregach 64. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Zmechanizowanej, oskarżanej o zbrodnie w Buczy.

W grudniu 2022 roku, w rozmowie z CNN, Czibrin mówił m.in., że był świadkiem zgwałcenia przez Rosjan dwóch Ukrainek. „Za karę” zostali jedynie odwołani z wojska, nie ponieśli żadnej innej kary.

Czibrin mówi też, że jego jednostka miała "bezpośredni rozkaz, by zabijać" każdego, kto mógłby ujawnić pozycje zajmowane przez rosyjskich żołnierzy - niezależnie od tego czy byłby to żołnierz, czy cywil.