Polska armia i Ministerstwo Obrony Narodowej stanęły w obliczu poważnego kryzysu informacyjnego. Jak ujawnił Onet, Pentagon już na początku tygodnia przesłał do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego sygnał o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej – jednak wiadomość przez prawie dwie doby pozostała nieodczytana. W efekcie cywilne kierownictwo resortu obrony o zmianie planów swojego najważniejszego sojusznika dowiedziało się nie od wojskowych, lecz z doniesień mediów zza oceanu.

Wiadomość, która utknęła w systemie

Według ustaleń Onetu, potwierdzonych w trzech niezależnych źródłach z bezpośredniego otoczenia szefa sztabu, Amerykanie w poniedziałek lub wtorek przesłali do Sztabu Generalnego lakoniczną – podobno jednozdaniową – notatkę o wstrzymaniu przerzutu żołnierzy 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z Teksasu. Wiadomość trafiła niejawnym kanałem łączności przeznaczonym do kontaktów z sojusznikami.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Relokacja wojsk USA. Bezpieczeństwo Polski nie może przegrać z polityką

Jak wyjaśnia serwisowi jeden z wysokich rangą oficerów, korespondencja tego rodzaju trafia do tzw. zagranicznej kancelarii tajnej, skąd w formie wydruku wędruje na biurko szefa sztabu lub jego zastępcy. Dopiero po ich osobistej autoryzacji informacja może być przekazana niżej, do właściwych zarządów. W tym wypadku – według rozmówców Onetu – gen. Wiesław Kukuła zapoznał podległych szefów zarządów z treścią depeszy dopiero w środę, gdy w mediach zawrzało.

Rzecznik prasowy Sztabu Generalnego płk Marek Pietrzak zaprzeczył, jakoby jakakolwiek informacja w tej sprawie wpłynęła w poniedziałek. Jednak kilku oficerów, w tym jeden w stopniu generała, potwierdziło Onetowi, że Amerykanie powiadomili sztab o wstrzymaniu rotacji na początku tygodnia, ponieważ to właśnie ta instytucja odpowiada za koordynację obecności sił USA w Polsce.

„Typowy bajzel organizacyjny"

Były szef jednej z kluczowych instytucji bezpieczeństwa państwa tak ocenia zaistniałą sytuację w rozmowie z Onetem: przepisy o ochronie informacji niejawnych co prawda nakładają na szefa instytucji wyłączność odczytu tajnej korespondencji, ale zdrowy rozsądek nakazuje wprowadzanie procedur zastępczych, które zapewniają ciągłość działania – zwłaszcza gdy przełożony jest w delegacji lub ma napięty kalendarz. Bez takich rozwiązań kluczowe wiadomości mogą czekać na przeczytanie przez wiele godzin.

– To, co stało się w sztabie, to typowy bajzel organizacyjny – mówi wojskowy.

Były szef Sztabu Generalnego gen. Mieczysław Cieniuch wskazuje, że gdyby informacja wpłynęła w poniedziałek, jej odbiorca powinien zapoznać się z nią najpóźniej następnego dnia. Podkreśla przy tym, że tego rodzaju doniesienie – o charakterze nie tylko militarnym, lecz przede wszystkim politycznym – wymagało niezwłocznego przekazania ministrowi obrony.

Gen. Jarosław Gromadziński, który przez kilka lat służył w Sztabie Generalnym, idzie w ocenie jeszcze dalej: jego zdaniem sprawa rotacji obnażyła głęboką deformację systemu przepływu informacji w tej instytucji.

Czytaj więcej

Rzecznik rządu wyjaśnia, co z żołnierzami USA w Polsce. „Na razie nie ma mowy o redukcji”

MON zaskoczone doniesieniami mediów

Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz kluczowe wyjaśnienia uzyskał dopiero podczas rozmowy z gen. Alexusem Grynkewichem, zastępcą dowódcy Armii USA w Europie i Afryce. Amerykański oficer zapewnił, że wstrzymanie przerzutu nie jest równoznaczne z trwałym zmniejszeniem kontyngentu w Polsce. Minister pozostawał też w kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim i premierem Donaldem Tuskiem.

Początkowo szef MON zapewniał, że wstrzymanie przerzutu żołnierzy USA nie dotyczy Polski. Mówił, że sprawa wiąże się z zapowiadaną wcześniej zmianą obecności części sił zbrojnych USA w Europie. Media jednak, w tym Reuters, potwierdziły, że USA wstrzymują wysłanie 4 tys. żołnierzy do Polski. 

W piątek podczas posiedzenia komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów szef Sztabu Sił Lądowych USA gen. Christopher LaNeve mówił, że dowództwo otrzymało instrukcję redukcji sił i uznało, że „anulowanie wysłania brygady pancernej do Polski jest  najbardziej sensowną opcją”. LaNeve nie podał jednak szczegółowych powodów zmiany planów i stwierdził, że nie wie, czy Polska została powiadomiona o decyzji Pentagonu.

Jeden z rozmówców Onetu w strukturach wojskowych przyznał wprost, że informacja o możliwej – choć być może mniejszej niż medialne doniesienia sugerują – redukcji stanu osobowego dotarła do oficerów dopiero po tym, jak sprawa stała się publiczna. – Wszyscy jesteśmy wkurzeni, że o wszystkim dowiadujemy się z mediów, a nie od przełożonych – skwitował.