Z tego artykułu dowiesz się:
- Z jakiego powodu finanse PiS znalazły się w trudnej sytuacji.
- Jak oficjalne sprawozdanie finansowe PiS podważa narrację o jej „dramatycznej” kondycji.
- W jaki sposób partia z powodzeniem rekompensuje sobie utracone miliony z budżetu państwa.
- Jakie są realne straty ugrupowania i czy uda mu się utrzymać obecną dynamikę wpłat od darczyńców.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej 13 maja wygłosił oświadczenie. – Każda formacja polityczna we współczesnym świecie potrzebuje środków – zaczął. – Przy końcu tego roku brak wypłat ze strony państwa, które nam się należą (...), osiągnie już 46 mln zł straty. Takie mamy braki. Dlatego zmuszony jestem prosić państwa po raz kolejny o wpłaty, nawet niewielkie. Chodzi o to, by jak najwięcej osób wpłacało – zaapelował prezes PiS.
Prezes PiS wyjaśnił, że jego partia znajduje się w złej sytuacji po dobraniu części subwencji budżetowej przez PKW po wyborach parlamentarnych w 2023 r. Czy jednak rzeczywiście jest tak źle? Inny obraz finansów partii wyłania się z najnowszego dokumentu złożonego w Państwowej Komisji Wyborczej. Wynika z niego, że darowizny, pozyskiwane przez PiS, z powodzeniem rekompensują partii utracone pieniądze budżetowe. A przynajmniej tak było w 2025 r., którego dotyczy sprawozdanie finansowe.
Zmniejszenie finansowania PiS z budżetu to skutek nielegalnego finansowania kampanii z 2023 r.
PiS złożyło „sprawozdanie o źródłach pozyskania środków finansowych” w PKW, bo – tak jak wszystkie partie zarejestrowane w Polsce – było do tego zobowiązane do końca marca. Żeby zrozumieć, skąd wzięły się poszczególne liczby w dokumencie, należy cofnąć się do wyborów w 2023 r.
Prawo i Sprawiedliwość uzyskało w nich 7,6 mln głosów, co przełożyło się na 194 mandaty w Sejmie. Choć partii nie udało się utrzymać władzy, wywalczyło najwyższą w swojej historii subwencję z budżetu państwa – 25,9 mln zł rocznie do końca kadencji. Dla porównania: we wcześniejszej kadencji, mimo większej liczby posłów w Sejmie, PiS dostawał 23,5 mln zł. Większe pieniądze wynikają z rekordowej frekwencji w wyborach w 2023 roku, bo subwencję wylicza się, płacąc za każdy głos.
rocznie ma tracić PiS wskutej nielegalnego finansowania kampanii z 2023 roku
Radość ze stanu partyjnych finansów w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej nie trwała jednak długo. W sierpniu 2024 r. Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie komitetu wyborczego PiS z wyborów do Sejmu i Senatu w 2023 r. Powodem było nieuprawnione przyjęcie przez komitet PiS świadczeń niepieniężnych o wartości 3,6 mln zł. Jak wyjaśniała PKW, chodzi m.in. o produkcję i emisję spotu z udziałem byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który opłaciło Ministerstwo Sprawiedliwości, czy prowadzenie agitacji wyborczej podczas finansowanych ze środków publicznych pikników wojskowych.
Zgodnie z kodeksem wyborczym, w takim przypadku przyznana partii subwencja „pomniejszona zostaje o kwotę stanowiącą równowartość trzykrotności wysokości środków pozyskanych lub wydatkowanych z naruszeniem przepisów”. Dla PiS oznaczało to więc utratę 10,8 mln zł rocznie.
Czytaj więcej
Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe Prawa i Sprawiedliwości za rok 2023. Partia Jarosława Kaczyńskiego postanowiła wystąpić...
Później PKW odrzuciła też sprawozdanie Prawa i Sprawiedliwości za 2023 r., co powinno skutkować całkowitym zaprzestaniem wypłacania subwencji na trzy lata. Jednak wskutek zamieszania prawnego wokół Sądu Najwyższego, serii odwołań, uchwał, orzeczeń, a nawet zawiadomień do prokuratury, stanęło na tym, że Ministerstwo Finansów wypłaca roczną subwencję obniżoną o kwotę, będącą skutkiem odrzucenia sprawozdania komitetu, a nie całej partii. Zamiast 25,9 mln zł rocznie, PiS powinno więc otrzymywać 15,1 mln zł rocznie.
Ze sprawozdania wynika, że PiS dostaje z darowizn mniej więcej tyle, ile wynosi odebrana część subwencji
A ile w rzeczywistości dostaje? Ze sprawozdania finansowego PiS za 2025 r., które jako pierwsza opisuje „Rzeczpospolita”, wynika, że partia dostała jeszcze mniejszą subwencję niż wspomniane 15,1 mln – bo tylko 13,4 mln zł. Jak tłumaczy nam skarbnik PiS Henryk Kowalczyk, powodem jest to, że pierwsza transza subwencji wypłacona w 2025 r. dotyczyła jeszcze roku poprzedniego, a minister finansów dokonał w niej potrącenia wynikającego z rozliczenia subwencji w całym 2024 r.
aż tyle z darowizn udało się zebrać PiS w 2025 roku
W sumie w całym 2025 r. PiS wykazało łączny przychód 32,3 mln zł. A w sprawozdaniu PiS, obok otrzymanej subwencji, uwagę zwraca jeszcze inna pozycja w tabeli: „darowizny (pieniężne) pochodzące od osób fizycznych”. Darowizny wyniosły aż 11,3 mln zł – czyli mniej więcej tyle samo, ile wyniosła kwota subwencji odebranej decyzją PKW.
Tak wysoka kwota z darowizn jest efektem intensywnego namawiania przez PiS swoich sympatyków do dokonywania wpłat. Na tym polu partia działa w usystematyzowany sposób. Np. profile PiS w mediach społecznościowych mają w tle baner z napisem „Wesprzyj nas! Potrzebujemy Twojego wsparcia!” wraz z kodem QR prowadzącym do strony wesprzyj.pis.org.pl, na której internauta może wybrać, jaką kwotę chciałby przelać: 10, 20, 50, 100, 200 lub 500 zł. Choć może wybrać też opcję „inna kwota”, gdzie – jak informują organizatorzy zbiórki – można jednorazowo przelać 15-krotność najniższego wynagrodzenia za pracę, czyli 72 tys. zł rocznie.
Towarzyszą temu częste zachęcania przez władze PiS do wpłat i narzekanie na sytuację finansową ich partii. Np. 13 maja Jarosław Kaczyński mówił, że pieniądze są potrzebne m.in. na pensje pracowników, organizację konwencji programowych, konferencji rolniczych i zaplanowany na wrzesień „wielki kampus młodzieżowy”. Zaś wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak dodawał, że ugrupowanie przygotowuje program przed przyszłorocznymi wyborami, ale z dostępnych środków nie jest w stanie tego pokryć.
To nie pierwszy podobny apel. Z podobnym kierownictwo PiS wystąpiło w połowie kwietnia. Jak mówił wówczas Kaczyński, sytuacja finansowa partii jest trudna, a jej aktywności związane np. z działaniami Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera, sporo kosztują. – Krótko mówiąc, mamy bardzo dużo wydatków. I stąd moja bardzo serdeczna prośba do zwolenników Prawa i Sprawiedliwości i szerzej do zwolenników prawicy, do całego obozu patriotycznego, do tych wszystkich, którzy chcą, by Polska wróciła na właściwe tory, żeby pozostała państwem suwerennym, o wpłaty na konto naszej partii – mówił Kaczyński. Również wtedy podał kwotę 46 mln zł, którą obecne władze „nielegalnie i bezprawnie” odebrały z subwencji budżetowej PiS.
Czytaj więcej
– Okazało się, że pozycja prezydenta jest bardzo mocna, natomiast my zaczynamy spadać i zaczyna następować proces pożerania naszego elektoratu prze...
Skąd takie szacunki? – Realnie tracimy 10,8 mln, które trzeba przemnożyć przez cztery. Bo oprócz utraty 10,8 mln subwencji na trzy lata, przepadkowi podlega też ta sama suma, potrącona z dotacji budżetowej. Do tego trzeba doliczyć przepadek na rzecz Skarbu Państwa 3,6 mln zł zakwestionowanych przez PKW – wylicza Henryk Kowalczyk.
Skarbnik PiS: Gdyby nie darowizny, bylibyśmy totalnym bankrutem. Europoseł KO Dariusz Joński: Dramatyzują, Chciwi i Pazerni
Czy jednak rzeczywiście sytuacja finansowa jest tak zła, jak przedstawia to PiS, skoro – jak wspomniano wcześniej - w samym 2025 r. partia zebrała 11,3 mln zł z darowizn? Henryk Kowalczyk przekonuje nas, że władze partii wcale nie dramatyzują. – Gdyby nie darowizny, bylibyśmy totalnym bankrutem, tym bardziej że mieliśmy jeszcze kredyt do spłacenia – mówi nam skarbnik PiS.
Czytaj więcej
Prawo i Sprawiedliwość apeluje o wpłacanie darowizn na jego rzecz. Problem w tym, że jednocześnie domaga się podawania numerów PESEL. A to już moż...
I dodaje, że partia martwi się o utrzymanie dynamiki wpłat. – Sprawozdanie roczne nie oddaje w pełni finansów bieżących partii. Wpłaty rzeczywiście były bardzo wysokie na początku, po odebraniu subwencji, jednak później zaczęły spadać – mówi Henryk Kowalczyk. I dodaje, że poziom darowizn obniżył się szczególnie po kampanii prezydenckiej, gdy opadły polityczne emocje.
Inaczej finanse PiS ocenia europoseł KO Dariusz Joński. Zwraca uwagę, że rok 2025 nie był pierwszym, w którym PiS osiągnęło wysoki poziom zbiórek. W 2024 r. zgarnęło bowiem niemal 13 mln zł, czyli dziesięciokrotnie więcej niż wyniósł poziom darowizn, wykazanych przez partię w 2023 r.
Dlatego europoseł KO uważa, że dramatyczne apele PiS o wpłaty są przesadzone. – Za swoich rządów mieli najwyższą subwencję ze wszystkich partii, a i tak wykorzystywali państwowe fundusze do celów własnych i do prowadzenia kampanii wyborczej, co przecież potwierdzone jest m.in. uchwałami PKW. Dziś twierdzą, że ich sytuacja jest dramatyczna, pomimo wysokich poziomów zbiórek – wylicza. – Najlepiej by było, gdyby zmienili nazwę z PiS na ChiP, czyli Chciwi i Pazerni, bo żadna inna partia nie akcentuje swoich potrzeb finansowych tak, jak oni – krytykuje.
Najlepiej by było, gdyby zmienili nazwę na ChiP, czyli Chciwi i Pazerni
Europoseł Joński zauważa, że na prawicy nie tylko PiS prowadzi intensywne zbiórki, bo własne ma też Telewizja Republika. Zresztą w połowie kwietnia, gdy Prawo i Sprawiedliwość apelowało o wpłaty na partię, TV Republika, transmitując konferencję, pokazywała na ekranie olbrzymi kod QR. Tyle że nie prowadzący do wpłat na opozycyjną partię, lecz na… Telewizję Republikę. Zdaniem wielu komentatorów było to świadome wprowadzanie wyborców w błąd.
– Są jedyną partią w Polsce, która tak często woła o kasę. Słyszę o tym częściej niż o ich propozycjach programowych – krytykuje Dariusz Joński.
Jednak PiS nie prosi o wsparcie jedynie swoich zwolenników. W 2024 r. Jarosław Kaczyński wprowadził obowiązkową składkę dla posłów i europosłów PiS. Posłowie mają co miesiąc płacić tysiąc złotych, a eurodeputowani – pięć tysięcy. Jednak – jak mówił wielokrotnie skarbnik PiS Henryk Kowalczyk – z egzekucją tego wymogu są problemy.