– Brak lekarzy sądowych przestał być wyłącznie problemem organizacyjnym wymiaru sprawiedliwości. Dziś to problem ustrojowy, który bezpośrednio uderza w konstytucyjne prawa obywateli i podważa standard rzetelnego procesu – przekazał „Rzeczpospolitej” prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati.
Według NRA, państwo stworzyło system, w którym obywatel, aby skutecznie usprawiedliwić niestawiennictwo przed sądem, musi uzyskać zaświadczenie od lekarza sądowego, tymczasem dostęp do takich lekarzy jest ograniczony albo faktycznie nie istnieje. – Obywatele słyszą, że najbliższy termin jest za kilka tygodni, lekarz przyjmuje kilka godzin w miesiącu albo funkcjonuje kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania – podkreślił Rosati. Dodał też, że w rezultacie chora osoba może nie mieć jak formalnie usprawiedliwić nieobecności w sądzie.
Państwo wymaga zaświadczenia, ale nie zapewnia lekarzy
To kolejny raz, gdy NRA apeluje o rozwiązanie problemu z dostępnością lekarzy sądowych. Zgodnie m.in. z ustawą o lekarzu sądowym to właśnie lekarz sądowy wystawia zaświadczenie, które pozwala usprawiedliwić niestawiennictwo w sądzie z powodu choroby m.in. strony, świadka, oskarżonego, obrońcy albo pełnomocnika. Jeżeli jednak zaświadczenie wystawi inny lekarz, sąd sam ocenia, czy takie usprawiedliwienie uznać.
Czytaj więcej
Resort sprawiedliwości planuje zachęcić medyków do zgłaszania się na lekarzy sądowych poprzez podniesienie ich wynagrodzeń. Adwokatura wskazuje, że...
Istotne jest też to, że osoba chora musi najpierw uzyskać zaświadczenie od zwykłego lekarza, a następnie dodatkowo potwierdzić ten sam stan u lekarza sądowego, bo dopiero takie zaświadczenie pozwala formalnie usprawiedliwić nieobecność na rozprawie.
– Konsekwencje bywają bardzo poważne. Sąd może przeprowadzić rozprawę pod nieobecność strony, pominąć jej stanowisko, oddalić wnioski dowodowe, obciążyć kosztami, zastosować sankcje procesowe, a w niektórych przypadkach nawet zarządzić przymusowe doprowadzenie – dodał prezes, który w piśmie skierowanym do szefa sejmowej komisji ds. petycji podał, że według danych z 8 maja br. w całym kraju funkcję lekarza sądowego pełni 184 lekarzy (liczba ta spadła z 204 w 2025 r. i z 229 w 2024 r.). Jednocześnie w wielu okręgach sądowych nie działa ani jeden taki lekarz.
o tyle spadła liczba lekarzy sądowych w całej Polsce
Te same dane potwierdza aktualny i szczegółowy wykaz lekarzy sądowych udostępniony „Rz” przez NRA. Adwokatura wskazuje, że liczba lekarzy sądowych nadal spada m.in. w apelacjach białostockiej, gdańskiej, katowickiej, krakowskiej, łódzkiej, szczecińskiej oraz warszawskiej. NRA podkreśla też, że podniesienie od 1 stycznia br. stawki za wydanie zaświadczenia ze 100 zł do 250 zł nie rozwiązało problemu.
Resort sprawiedliwości: przepisy działają, brakuje chętnych lekarzy
Z odpowiedzi, które Ministerstwo Sprawiedliwości udzieliło sejmowej komisji, wynika, że instytucję lekarzy sądowych wprowadzona właśnie po to, by przeciwdziałać przewlekaniu postępowań sądowych (eliminując nadużycia związane z pobieraniem tzw. L4), ale problemem są braki kadrowe wśród lekarzy sądowych.
– Minister sprawiedliwości zwraca uwagę na to, że sam zakres obowiązków, które lekarze wykonują, zakres też nadzoru nad tymi lekarzami został doprecyzowany i działa prawidłowo. Natomiast kwestia jest wyłącznie po stronie braku chętnych osób do tego, by podpisywać w ogóle z prezesami sądów te umowy. Mimo że w ofercie jest też to, że lekarz, który wykonuje takie czynności ma status funkcjonariusza publicznego, co powinno wpływać na prestiż wykonywania tych czynności – powiedziała sędzia Małgorzata Kosicka, w MS wiceszefowa departamentu kadr i organizacji sądów.
Przypomniała też, że w związku z utrzymującymi się od dawna problemami kadrowymi resort podwyższył wynagrodzenie za wydanie zaświadczenia przez lekarza sądowego o ponad 100 proc. (ze 120 do 250 zł). – Zdajemy sobie sprawę z tego, że ta kwota może nie musi konkurować z wynagrodzeniami, jakie specjaliści wysokiej klasy na rynku, lekarze, otrzymują za wykonywanie swoich czynności czy świadczeń medycznych – dodała.
Czytaj więcej
Kwestie, o których mówi się w przestrzeni publicznej, takie jak rzekomy limit zarobków, nigdy nie były propozycją resortu, były tematem zgłoszonym...
Resort skonsultował te stawki z NFZ i – jak mówiła sędzia Kosicka – odpowiadają one wynagrodzeniom przyjmowanym przy kontraktowaniu świadczeń medycznych, a w niektórych przypadkach mieszczą się nawet w górnych granicach tych stawek. Zwróciła też uwagę, że podwyżka obowiązuje dopiero od kilku miesięcy, i dlatego nie widać jej efektów. MS liczy jednak, że wyższe wynagrodzenia zachęcą kolejnych lekarzy do pełnienia tej funkcji.
Samorząd lekarski: system jest niewydolny
Do czasu publikacji tekstu w „Rzeczpospolitej” komentarza nie przedstawiła Naczelna Rada Lekarska. Jednak z jej stanowiska w ub.r. wynika, że popiera ideę uchylenia ustawy o lekarzu sądowym, uznając, że system jest niewydolny i nie spełnia swojego zadania. NRL zastrzegała, że ewentualna reforma nie może oznaczać prostego przerzucenia dodatkowych obowiązków orzeczniczych na lekarzy pracujących w publicznych placówkach ochrony zdrowia.
Prezes NRA dodał też, że prawo do sądu nie może mieć charakteru teoretycznego i iluzorycznego. Tłumaczył, że jeżeli państwo uzależnia możliwość korzystania z gwarancji procesowych od uzyskania określonego dokumentu, to ma również obowiązek zapewnić realny, szybki i dostępny system jego uzyskania. – Dzisiaj tego obowiązku państwo po prostu nie wykonuje. Państwo udaje, że system ten działa – zaznaczył.
– Szczególnie niepokojące jest to, że problem dotyka często osób starszych, ciężko chorych, osób z niepełnosprawnościami czy obywateli z mniejszych miejscowości. To właśnie oni mają największe trudności z dotarciem do lekarza sądowego, a jednocześnie są najbardziej narażeni na negatywne skutki procesowe. W praktyce prowadzi to do faktycznego ograniczenia prawa do obrony i prawa do udziału w postępowaniu – podsumował Rosati.