Choć politycy mają pokusę, by prowadzić wokół relokacji wojsk amerykańskich w Europie grę, sprawa powinna być wyłączona z politycznego sporu.
Sprawa SAFE pokazała, że bezpieczeństwo w Polsce stało się ofiarą polaryzacji
Niestety już awantura wokół SAFE pokazała, że został zerwany konsensus głównych partii politycznych wokół naszego bezpieczeństwa. PiS i prezydent Karol Nawrocki nie zawahali się przed zaatakowaniem Unii Europejskiej i Niemiec, robiąc wszystko, by zablokować dodatkowy strumień pieniędzy dla polskiej armii. Z kolei rządząca koalicja ulegała pokusie przekształcenia słusznej krytyki postawy prawicy w narzędzie wzmacniania polaryzacji. Zamiast robić swoje, zarzuciła obozowi prawicowemu zdradę. Owszem, zaczął Jarosław Kaczyński, ale w tę bójkę włączyli się wszyscy. Wyglądało, jakby zabrakło dorosłego w pokoju, który by sprowadził narodową debatę o bezpieczeństwie na inne tory.
Czytaj więcej
Dziennik „Stars & Stripes” informuje, że USA wstrzymują wysłanie do Europy blisko 4 tysięcy żołnierzy 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dy...
I właśnie z tego powodu jesteśmy dziś jeszcze bardziej narażeni na chaos i polityczne konflikty po tym, jak całą Polskę zaskoczyła decyzja amerykańskiego sekretarza wojny Pete’a Hegsetha, by nie wysyłać do naszego kraju 4 tysięcy żołnierzy w ramach rotacyjnej obecności wojsk USA nad Wisłą.
Nie ma sygnałów, by Amerykanie likwidowali w Polsce bazy wojskowe
Polska nie była na to przygotowana. Z oficjalnych informacji wiemy, że w nocy z 13 na 14 maja prezydent, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz i kluczowi ministrowie w rządzie telefonowali do siebie po pierwszym przecieku tej informacji do mediów. Oficjalnie nikt jej nie potwierdzał, ale Reuters twierdzi, że ją w dwóch źródłach zweryfikował.
Czytaj więcej
Przedstawiamy przegląd najważniejszych wydarzeń mijającej nocy: Agencja Reutera potwierdziła, że USA podjęły decyzję o wstrzymaniu wysłania do Pols...
I tu leży problem. Decyzja Pete’a Hegsetha, jak mówi źródło „Rzeczpospolitej” z NATO, była zaskoczeniem zarówno dla wielu Amerykanów, jak i dla Polski. Ale problem jest bardziej komunikacyjny niż egzystencjalny. Dotyczy sposobu podejmowania i ogłaszania kluczowych decyzji, a nie amerykańskich deklaracji, które za każdym razem pełne są uznania dla partnerstwa z Polską. Amerykanie nie wycofują swoich gwarancji ani planów strategicznych w obrębie NATO, nie ma żadnych sygnałów o likwidowaniu ich infrastruktury w Polsce – podkreśla nasze źródło. Są elementy tarczy antyrakietowej w Redzikowie, dowództwo w Poznaniu, bazy w Łasku, Powidzu i Wrocławiu, amerykańskie zaplecze na poligonach w Bemowie Piskim i Orzyszu. – Liczba żołnierzy może się zmieniać, bo ich obecność jest rotacyjna. Ważne jest strategiczne zaangażowanie Amerykanów w Polsce. Tu nie mamy żadnych sygnałów dotyczących zmian amerykańskich planów – mówi nasze źródło.
Czytaj więcej
Premier Donald Tusk odniósł się do doniesień o zmianach dotyczących obecności wojsk USA w Europie. – Otrzymałem zapewnienie, że te decyzje mają cha...
Nie wiemy dziś, czy w miejsce zablokowanych przez Hegsetha żołnierzy przyjadą wojskowi z baz w Niemczech – bo tam już Amerykanie zapowiedzieli redukcję. Wiemy jednak, że ta kwestia budzi olbrzymie polityczne emocje. Symetrystycznie można by powiedzieć, że żadna ze stron nie ma się tutaj czym chwalić. Obóz rządowy był tak samo zaskoczony, jak prezydent i opozycja. Rządzący mają pokusę, by teraz szydzić z Karola Nawrockiego, który chełpił się osobistymi relacjami z Donaldem Trumpem. Prawica i obóz prezydencki z pewnością chcieliby uderzyć w rząd, Radosława Sikorskiego i Władysława Kosiniaka-Kamysza za to, że choć odpowiadają za dyplomację, armię i współpracę z Amerykanami, byli tak samo zaskoczeni jak Karol Nawrocki.
Amerykańskie wojska w Niemczech
Ale polskie bezpieczeństwo jest najważniejsze. Znacznie ważniejsze niż punkty, które można by ugrać, wrzucając kwestię decyzji Pete’a Hegsetha w młyny polaryzacji.