2011 rok: „Projekt ustawy o związkach partnerskich można wziąć na tapet jako jeden z pierwszych w przyszłej kadencji Sejmu” i „Sam w sobie nie mam za grosz tolerancji wobec homofobów, również we własnej partii”.
2023 rok: „Ustawa o związkach partnerskich to priorytet na pierwsze 100 dni po wyborach”.
Donald Tusk, który jest autorem przywołanych wyżej wypowiedzi, nie powiedział przecież, po których wyborach w życie wejdzie ustawa o związkach partnerskich. Przed wojną „wyngiel był we wiosce”, a przed wyborami Donald Tusk jest progresywny.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Naczelny Sąd Administracyjny rozwiązały problem premiera Donalda Tuska
We wtorek 12 kwietnia 2026 r. na posiedzeniu rządu premier złożył deklarację: „Zobowiązuję pana ministra Gawkowskiego i pana ministra Kierwińskiego do pilnego i jak najszybszego ustalenia treści rozporządzenia, a parlamentarzystów wzywam do jak najszybszej pracy tam, gdzie ustawy będą niezbędne, aby opisać konsekwencje tej decyzji” i „Na koniec chciałbym przeprosić tych, którzy przez długie lata czuli się odrzucani i upokarzani. Państwo przez wiele lat nie zdawało tu egzaminu”. Chodzi o transkrypcję aktów małżeńskich zawartych przez pary jednopłciowe za granicą.
Donald Tusk boi się demobilizacji wyborców, którzy w 2023 roku mieli wobec niego spore oczekiwania.
Nadejście wiosny zwiastuje amerykański świstak Phil. Wyborów – Donald Tusk, który obiecuje i przeprasza wyborców. Tym razem ma dużo łatwiej: nie musi nawet zapowiadać ustawy o związkach partnerskich. W tym sensie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Naczelny Sąd Administracyjny rozwiązały problem premiera: pary jednopłciowe mogą zawrzeć związek małżeński poza Polską, a urząd stanu cywilnego go zarejestruje. I z głowy. A myślałby kto, że chodziło o to, aby mogły pobrać się w Polsce.
Czego przed wyborami w 2027 roku boi się premier Donald Tusk
Jeszcze niedawno Marcin Kierwiński i – raz prawicowy, innym lewicowy – Rafał Trzaskowski gimnastykowali się, wyjaśniając, że to niemożliwe lub chodzi wyłącznie o pojedyncze przypadki. „To nie Unia Europejska zdecyduje, czym w Polsce będzie małżeństwo” – przekonywał pięć miesięcy temu w Polsacie News minister spraw wewnętrznych i administracji. Co się zmieniło?
Po pierwsze, Donald Tusk z wyżej opisanych powodów mógł uznać, że to rozstrzygnięcie jest dla niego wygodne. Pobłogosławił mu – informuje TVN24 – szef ludowców i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, stawiając warunek, że nie otworzy to drogi do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Lider Koalicji Obywatelskiej sam od lat stawia podobny. Udaje się uniknąć konfliktu w koalicji, Lewica ogłosiła sukces. To prawda, omija jednocześnie inną przeszkodę, czyli opór Pałacu Prezydenckiego.
Czytaj więcej
Choć przy urnach wyborczych różaniec okazuje się być ważniejszy niż portfel, to fakt, że Polacy utożsamiają się z klasą średnią ma znaczenie dla ks...
Po drugie, w związku z zaprzeczaniem postanowieniom TSUE i NSA Donald Tusk w życzliwych sobie mediach spotkał się z krytyką. Zbigniew Ziobro uciekł Waldemarowi Żurkowi do Stanów Zjednoczonych. Korowy elektorat KO w „miasteczku Wilanów” jest zbulwersowany imprezą techno zorganizowaną na otaczającym pałac terenie zielonym. Z partii – po dwóch miesiącach – wyleciał Tomasz Lenz, po tym jak Wirtualna Polska opisała wepchnięcie (bez kolejki) członka rodziny senatora do publicznego szpitala. Sporo tego. Przedwyborczy strach zajrzał premierowi w oczy. Donald Tusk boi się demobilizacji wyborców, którzy w 2023 r. mieli wobec niego spore oczekiwania. A słowa – powtarzane od 2011 r. – są najtańszym środkiem, by uspokoić sytuację.