„Wielka Brytania jest państwem totalitarnym. Prawdopodobnie, gdybym miał w planach jakieś publiczne spotkanie, nie wpuściliby mnie. Ktoś uznał, że prewencyjnie należy odmówić mi wjazdu do kraju, bo możliwe, że powiem coś, czego nie powinno się tu mówić. Mają tu prewencyjną cenzurę polityczną. Ale tylko niektóre poglądy są cenzurowane” – napisał Mentzen opisując, jak został arbitralnie zatrzymany na lotnisku w Londynie po donosie bliżej niesprecyzowanej organizacji, której nie podobają się głoszone przez lidera Nowej Nadziei poglądy. I – tu pełna zgoda z Mentzenem – jest to oburzające.

Kilka dni później oburzenia nie krył Dominik Tarczyński, europoseł (choć w ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że jednak kongresmen) PiS, który stwierdził, że Wielka Brytania jest przykładem „komunizmu XXI wieku”, ponieważ „nie pozwoliła mu przemówić na największym patriotycznym wydarzeniu w Europie”.

Czytaj więcej

Wielka Brytania: Polska prawica niemile widziana

To, co spotkało Sławomira Mentzena na lotnisku w Londynie, nie spotkałoby go w Berlinie, Paryżu czy Rzymie

Ani Mentzen, ani Nowa Nadzieja czy – szerzej – Konfederacja, ani też Dominik Tarczyński i PiS nie głoszą poglądów, które usprawiedliwiałyby takie działania. Wolność słowa jest jedną z fundamentalnych wartości, na których opiera się nasza cywilizacja i dopóki ktoś nie wykorzystuje jej do tego, by usprawiedliwiać prześladowania, nienawiść lub fizyczne rozprawianie się z tymi, których uważa za innych, ma prawo do korzystania z niej. Różnego rodzaju autorytaryzmy i totalitaryzmy zaczynają się – tu też zgoda z Mentzenem i Tarczyńskim – tam, gdzie wolność słowa zostaje ograniczona. 

Czytaj więcej

Mentzen krytykuje gen. Kukułę. Gen. Polko odpowiada: Życie obywatela najważniejsze

Warto jednak przy okazji zauważyć, że taka nieprzyjemna sytuacja nie spotkałaby Mentzena czy Tarczyńskiego ani w Berlinie, ani w Paryżu, ani w Rzymie – tam bowiem na lotnisku nikt by ich nie kontrolował, ponieważ poruszaliby się w przestrzeni, w której swoboda przepływu towarów, usług i osób jest jedną z podstawowych wartości. Co więcej – w żadnej z tych stolic rządzący nie mogliby arbitralnie decydować, że teraz zaczną arbitralnie zatrzymywać obywateli innych państw tworzących wspomnianą przestrzeń, bo nie pozwalają na to reguły, na które wszystkie państwa ją tworzące się zgodziły.

Na tak daleko idącą integrację Brytyjczycy, gdy jeszcze byli w UE, nigdy się nie zgodzili, nie wchodząc do strefy Schengen. A potem, według tej samej logiki, uznali, że nie będą im w obcych językach mówić, jak mają się zachowywać również w innych sprawach. Warto zresztą przypomnieć, że jednym z argumentów za brexitem było to, iż mieszkańcom Albionu nie podobało się, iż w ich kraju za dużo jest imigrantów, w tym m.in. pracowników z Polski. No i dziś w imię swojej wolności ograniczają wolność Mentzena czy Tarczyńskiego. A Unia Europejska, która im wolność rzekomo ograniczała, wolności poruszania się Mentzena i Tarczyńskiego ograniczać nie pozwala. Tak to się czasem dziwnie układa. 

Albo dążymy do tego by móc swobodnie stawiać płoty na swojej miedzy, albo do tego, aby istniejące płoty przewracać

Jeśli każdy kraj powinien mieć swobodę w decydowaniu, kogo u siebie gościć, to Sławomir Mentzen nie powinien się oburzać

Oczywiście lider Nowej Nadziei przyznaje, że „każdy kraj powinien mieć swobodę w decydowaniu, kogo u siebie chce gościć”, ale jest w tym umiarkowanie konsekwentny, skoro wcześniej przez kilkanaście akapitów oburza się na to, że Wielka Brytania z tego prawa korzysta. Prawa do tego, by „wolnoć Tomku w swoim domku” było zasadą nienaruszalną broni też PiS Tarczyńskiego. Chyba że ów Tomek nie lubi posła PiS – wtedy jest, oczywiście, komunistą. 

Albo jednak każde państwo powinno mieć jednak prawo – i wtedy nie ma niczego oburzającego, że zatrzymuje akurat Mentzena czy Tarczyńskiego, a nie – cytując lidera Nowej Nadziei – „Afrykańczyków przypływających na pontonach”, albo takiego prawa mieć nie powinno i wtedy oburzenie jest zasadne. Albo marzymy o świecie, w którym każde państwo podejmuje arbitralne, niezależne od wszystkich innych decyzje – i wara całej reszcie świata od tego. Albo uznajemy, że więcej wolności jest w świecie, w którym są prawa wyższego rzędu, krępujące taką arbitralność – prawa człowieka chronione przez wspólnotę wykraczającą poza wąskie granice państwa narodowego. Albo dążymy do tego, by móc swobodnie stawiać płoty na swojej miedzy, albo do tego, aby istniejące płoty przewracać. Uznanie bowiem, że każdy powinien mieć prawo decydować, kogo u siebie chce gościć, pod warunkiem, że z tego prawa dobrze korzysta, to jest jak z tymi demokratycznymi wyborami, o których w serialu „Alternatywy 4” mówi Stanisław Anioł, których wyniki są akceptowane, jeśli są zgodne z oczekiwaniami.