Na początku cytat z szefa kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego Zbigniewa Boguckiego. – Ustawa o rynku kryptoaktywów w takim przeregulowanym kształcie, pogorszyłaby obecny stan prawny, stąd weto prezydenta. Ustawa z Czech czy Słowacji ma kilka czy kilkanaście stron. A polska ustawa to ponad sto stron regulacji, różnych obostrzeń, które wychodzą poza to, czego wymaga od nas UE, a właściwie to konkretnie rozporządzenie – mówił 1 grudnia 2025 roku Bogucki, dodając, że prezydent zawetował przepisy, ponieważ „nie idą w duchu tego rozporządzenia europejskiego, nie harmonizują rynku, nie pomagają tym, którzy chcą rozwijać rynek pieniądza cyfrowego, kryptowalut, tylko de facto przeszkadzają”.

PiS dwa razy podtrzymywał prezydenckie weto, którego istotą było to, że rząd, zdaniem Pałacu Prezydenckiego, chce zbyt bardzo utrudnić działanie uczciwych podmiotów na rynku kryptowalut

Ustawa zakazująca obrotu kryptowalutami. Czy posłowie PiS wysłuchali tylko połowy wypowiedzi Zbigniewa Boguckiego?

A teraz przeskakujemy w czasie pół roku i widzimy, że PiS składa w Sejmie własny projekt ustawy dotyczącej kryptowalut. Trzeba mu oddać, że jest dość krótki – w zasadzie to kilka artykułów dopisanych do ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, wszystko na trzech stronach – czyli w zasadzie wyjście naprzeciw oczekiwaniom Boguckiego. Istnieje jednak obawa, że posłowie PiS nie słuchali prezydenckiego ministra do końca, bo najwyraźniej zachłyśnięci radością z tego, że są w stanie rozprawić się z kwestią kryptowalut trzystronicową ustawą nie słuchali już, gdy Bogucki ubolewał, że rządowe przepisy rozwijaniu rynku kryptowalut przeszkadzają. Bo jeśli ustawa rządowa regulująca ten rynek przeszkadzała, to nie będzie chyba nadużyciem stwierdzenie, że ustawa zakazująca funkcjonowania tego rynku w Polsce przeszkadza w jego rozwoju nieco bardziej. 

Czytaj więcej

PiS proponuje zakaz działalności kryptowalutowej w Polsce. Ustawa trafiła do Sejmu

Czy zobaczymy koalicję Donalda Tuska z Karolem Nawrockim przeciwko projektowi ustawy PiS?

Owszem, Jarosław Kaczyński mówił już, że on to by w ogóle tych wszystkich kryptowalut zakazał, ale co do zasady PiS dwa razy podtrzymywał prezydenckie weto, którego istotą było to, że rząd, zdaniem Pałacu Prezydenckiego, chce zbyt mocno utrudnić działanie uczciwych podmiotów na tym rynku. Wyjście teraz z inicjatywą, by, skoro rynek nie został uregulowany, to powinniśmy go całkowicie zlikwidować jest de facto chęcią doprowadzenia, z perspektywy argumentacji Pałacu Prezydenckiego, do jeszcze gorszej sytuacji.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Polityka kryptokreatywna. Państwo jest zawsze spóźnione

Gdyby Karol Nawrocki i wypowiadający się w jego imieniu Zbigniew Bogucki chcieli być konsekwentni, powinni zagrzmieć, że owych 17 posłów PiS, którzy podpisali się pod wnioskiem, nie tylko „nie idą w duchu rozporządzenia europejskiego”, ale wręcz drze je na strzępki, podpala, a popiół z niego wrzuca do morza, by nie pozostało po nim śladu. W efekcie należałoby się spodziewać powstania koalicji Karola Nawrockiego z Donaldem Tuskiem w obronie projektów regulacji rynku kryptowalut złożonych w Sejmie i przez rząd, i przez prezydenta, przed hunwejbinami z PiS. 

Czytaj więcej

Adwokat: Projekt PiS o kryptowalutach sprzeczny z prawem UE, to czysta fantastyka

Chyba że po prostu po raz kolejny nie doceniamy geniuszu Jarosława Kaczyńskiego, który wyprzedza zawsze wszystkich nie o kilka ruchów, ale wręcz kilka partii do przodu i to w sytuacji, gdy inni grają w bierki, a on – w szachy w pięciu wymiarach. Być może więc w tym szaleństwie chodzi o to, by Karol Nawrocki miał szansę ustanowić rekord galaktyki w liczbie zawetowanych ustaw i podrzucić mu jeszcze jedną, której mógłby nie podpisać. Jeśli tak, to chapeau bas, kolejny rozdział w podręcznikach do nauk politycznych pisze się sam.