Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki strategiczny cel mają rosyjskie ataki wymierzone w obiekty amerykańskich gigantów na Ukrainie.
- Dlaczego zarówno zaatakowane korporacje, jak i Biały Dom, unikają publicznego komentowania tych incydentów.
- W jaki sposób Rosja próbuje wpłynąć na przyszłość amerykańskich inwestycji w ukraińską gospodarkę.
Amerykańskich firm jest na Ukrainie około 120. Wśród nich są giganty konsumenckie, takie jak McDonald’s, Coca-Cola, Mondelez (marki Milka, Oreo, Toblerone i Lux) oraz tytoniowy Philip Morris. Zakłady mają tam także lotniczy koncern Boeing oraz Cargill, jeden z największych amerykańskich handlarzy zbożem.
Rosyjskie ataki na amerykańskie firmy na Ukrainie
Według „The New York Timesa” (NYT) od ubiegłego lata trwają rosyjskie ataki wymierzone właśnie w amerykańskie koncerny. Wówczas po raz pierwszy drony Szahed, produkowane w Rosji na licencji irańskiej, spadły na zakłady Coca-Coli, Boeinga, producenta przekąsek Mondelez oraz giganta tytoniowego Philip Morris. W połowie kwietnia tego roku siedem dronów z rzędu zaatakowało terminal zbożowy firmy Cargill.
Wielu ukraińskich biznesmenów zauważyło, że nasilenie ataków na amerykańskie firmy nastąpiło w momencie, gdy w połowie 2025 r. Ukraina zaczęła pogłębiać więzi gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi.
– Rosyjskie uderzenia mają na celu podważenie tego przyjaznego biznesowi podejścia poprzez sprawienie, że amerykańskie fabryki, magazyny i biura będą postrzegane jako nieakceptowalne ryzyko – uważa Ołeksandr Romaniszin, były wiceminister gospodarki Ukrainy.
„Nie przypominam sobie, aby Rosja celowo atakowała amerykańskie firmy na Ukrainie przed 2025 rokiem” – wtóruje Jim O’Brien, były zastępca sekretarza stanu USA ds. Europy i Eurazji.
Korporacje ukrywają ataki przed akcjonariuszami
W połowie czerwca 2025 r. atak uszkodził fabrykę Boeinga w Kijowie. Dwa miesiące później rosyjskie pociski manewrujące uderzyły w fabrykę amerykańskiego producenta elektroniki Flex Ltd., położoną w zachodniej Ukrainie, setki kilometrów od linii frontu.
Jednak najbardziej symbolicznym atakiem był prawdopodobnie atak na rozlewnię Coca-Coli w Wełykiej Dymerce. Jak zauważa „New York Times”, zakładu nie sposób nie zauważyć. Dwie wieże ciśnień przy wejściu do elektrowni pomalowano na czerwono i ozdobiono nazwą firmy charakterystyczną białą czcionką. Jednak pod koniec ubiegłego roku rosyjski dron zaatakował elektrownię.
Kilka miesięcy później – wiosną 2026 r. – kolejny dron został zestrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą, gdy zbliżał się do zakładów, a trzeci uderzył później w pobliską elektrownię słoneczną. W 2026 roku ataki tylko się nasiliły. W ciągu zaledwie czterech tygodni zaatakowano takie cele jak Bunge, Philip Morris i Mondelez.
NYT ustalił, że same korporacje w większości ukrywały te ataki w obawie przed zaniepokojeniem akcjonariuszy, inwestorów i ubezpieczycieli. Część ukraińskiego biznesu uważa, że ataki są częścią szerszej kampanii wymierzonej we wszelkiego rodzaju aktywa, niezależnie od ich narodowości, a celem Rosji jest zduszenie gospodarki Ukrainy.
Jednak wielu ukraińskich przedsiębiorców i ekonomistów ma inne wytłumaczenie. Uważają oni, że celem Rosji jest zniechęcenie Amerykanów do inwestowania w czasie, gdy Kijów dąży do pogłębienia relacji biznesowych z Białym Domem.
Biały Dom reaguje inaczej na ataki Ukrainy i Rosji
Jak zauważa NYT, administracja Donalda Trumpa – pomimo obietnic samego prezydenta dotyczących ochrony amerykańskich interesów handlowych za granicą – reaguje na sytuację na Ukrainie bardzo powściągliwie. Nie potępiła żadnego z ataków zgłoszonych przez Kijów w tym roku.
Stoi to w ostrej sprzeczności z reakcją waszyngtońskich urzędników na ataki Ukrainy na rosyjski terminal naftowy w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym. Biały Dom wysłał żądanie do Kijowa, by powstrzymał się od uderzeń na terminal. Nie powodowała tego jednak troska o pracowników terminalu czy mieszkańców miasta. Terminal eksportuje ropę z kazachskich złóż, a udziały w nim mają amerykańskie firmy.
O tym, że amerykański biznes na Ukrainie szuka jednak pomocy władz USA, świadczy fakt, że w lutym przedstawiciele kilku amerykańskich firm, w tym Coca-Coli, Cargill i Bunge – kolejnego giganta branży rolnej obecnego na Ukrainie – przeprowadzili rozmowy z grupą amerykańskich senatorów odwiedzających Kijów.
„Po wysłuchaniu kilku z nich zdałam sobie sprawę, że uważają, iż są celowo atakowani” – powiedziała senator Jeanne Shaheen w wywiadzie.
Andy Hunder, szef Amerykańskiej Izby Handlowej na Ukrainie, stwierdził, że Rosjanie „wystrzeliwują te pociski i drony w nadziei na powstrzymanie napływu amerykańskiego biznesu na Ukrainę”.
Niektóre spółki publiczne odmawiają przyznania, że były celem ataków, obawiając się, że przestraszy to akcjonariuszy. Część z nich kontynuuje działalność także w Rosji pomimo wojny, sankcji i ostracyzmu wobec takiego biznesu, co dodatkowo komplikuje sytuację.
Władze Ukrainy zgłosiły władzom USA kilka ataków, ale również ich nie nagłaśniają, obawiając się, że wzmocni to wizerunek kraju jako ryzykownego miejsca do prowadzenia działalności gospodarczej.