Czytaj więcej
24 lutego rozpoczęła się pełnowymiarowa inwazja Rosji na Ukrainę. Wołodymyr Zełenski mówi o pozyskania miliarda dolarów pomocy, które mają pomóc Uk...
Czibrin, który przebywa obecnie w jednym z europejskich krajów, w którym poprosił o azyl wspomina, że widział dwóch rosyjskich żołnierzy uciekających po zgwałceniu dwóch Ukrainek w czasie, gdy jego jednostka stacjonowała w marcu na północ od Kijowa.
- Widziałem jak biegną, potem dowiedziałem się, że to gwałciciele. Zgwałcili matkę i jej córkę - mówi w rozmowie z CNN Czibrin. Jak mówi gwałciciele zostali pobici, ale nigdy nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie.
- Nigdy nie trafili do aresztu. Zostali zwolnieni. Po prostu zostali odwołani z wojny. To wszystko - wspomina.
Czibrin pochodzi z Jakucka, służył na Ukrainie w szeregach 64. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Zmechanizowanej, której żołnierze są oskarżani o popełnianie zbrodni wojennych w Buczy, Borodiance i innych podkijowskich wsiach i miasteczkach.
Z armii uciekł we wrześniu.
Czytaj więcej
- Rosyjska armia skupia się obecnie w pierwszej kolejności na trudnej sytuacji w obwodzie donieckim - mówił na konferencji prasowej rzecznik Kremla...
Ukraiński resort obrony określił żołnierzy z jednostki Czibrina mianem zbrodniarzy wojennych, po odkryciu zbiorowych mogił cywilów i ciał zamordowanych Ukraińców na ulicach wyzwolonej przez ukraińską armię Buczy.
Z dokumentów Czibrina wynika, że jego dowódcą był pułkownik Azatbek Umurbekow, określany mianem "Rzeźnika z Buczy". Umurbekow został objęty sankcjami przez UE i Wielką Brytanię. USA objęły sankcjami całą 64. Brygadę.
Kreml zaprzeczył, jakoby jednostka była zaangażowana w zbrodnie wojenne. Prezydent Rosji, Władimir Putin, przyznał jej honorowy tytuł jednostki Gwardyjskiej i chwalił żołnierzy za "heroizm".
Byli tam szaleńcy, którzy lubili zabijanie. Tacy szaleńcy się tam pojawili
Czibrin twierdzi jednak, że nie widział żadnego heroizmu w działaniach kolegów, widział natomiast wiele zbrodni wojennych.
Rosjanin jest gotów zeznawać przeciwko swoim kolegom przed międzynarodowym trybunałem karnym. Czibrin utrzymuje, że sam nie popełniał zbrodni wojennych.
- Nie widziałem morderstw, ale widziałem uciekających gwałcicieli, gonionych (przez wyższych szarżą żołnierzy jednostki), ponieważ dopuścili się gwałtu - relacjonuje.
Czytaj więcej
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że wszystkie wystrzelone rankiem drony zostały zestrzelone przez ukraińską armię. Napis na szczątkach je...
Czibrin mówi też, że jego jednostka miała "bezpośredni rozkaz, by zabijać" każdego, kto mógłby ujawnić pozycje zajmowane przez rosyjskich żołnierzy - niezależnie od tego czy byłby to żołnierz, czy cywil.
- Jeśli ktoś miał telefon - mogliśmy do niego strzelać - mówi. Jego zdaniem nie ma wątpliwości, że niektórzy żołnierze jego byłej jednostki, byli w stanie zabijać bezbronnych cywilów. - Byli tam szaleńcy, którzy lubili zabijanie. Tacy szaleńcy się tam pojawili - podkreśla.
Czibrin mówi też o grabieżach, jakich dopuszczali się Rosjanie, zabierający komputery, biżuterie i wszystko, co uznali za wartościowe.
- Nie kryli tego w ogóle. Wielu żołnierzy mojej jednostki, gdy wycofywaliśmy się z Lipowki i Andriejewki pod koniec marca, zabierali samochody, cywilne samochody i sprzedawali je na Białorusi - tłumaczy. - Mentalność jest taka: jeśli ukradniesz coś, jesteś dobry, jeśli nikt cię nie złapie, dobrze! Jeśli zobaczysz coś wartościowego i ukradniesz to i nie złapią cię, jesteś dobry - dodaje.
Jego zdaniem dowódcy jednostki wiedzieli o gwałtach, zabójstwach i grabieży, ale nie interesowali się wymierzaniem sprawiedliwości za te czyny.
- Nie było żadnej dyscypliny - podkreśla.
Zdaniem Czibrina Rosja przegra wojnę na Ukrainie, ale wcześniej przelane zostanie wiele krwi. - Rosja nie przestanie walczyć, dopóki nie przeleje mnóstwa krwi, dopóki wszyscy nie zginą. Żołnierze to dla nich mięso armatnie. Nie szanują ich - przekonuje.