„Moskwa nigdy nie śpi” – po ataku dowódca ukraińskich „wojsk dronowych” Robert Browdi sparafrazował słynne określenie Nowego Jorku. „Anulowano abonament na spokojne życie” – dodał o mieszkańcach rosyjskiej stolicy.
Drony głównie dotarły jednak na północne i północno-zachodnie przedmieścia miasta, a nie do jego centrum. Ukraińskie dowództwo podkreśla, że tam, w Zełenogradzie trafiły w przedsiębiorstwo produkujące półprzewodniki na potrzeby wojska. – Zełenograd jeszcze w ZSRR sławił się produkcją komputerów – przypomniał jeden z ukraińskich dowódców.
Rurociąg zaopatrujący w paliwo rosyjską stolicę
Ważniejszym jednak celem od zakładów „Angstrem” była przepompownia w pobliskim Sołniecznogorsku. Obsługuje ona bowiem rurociąg biegnący dookoła Moskwy, liczący ok. 400 km. W kilku równoległych rurach płynie nim paliwo lotnicze, diesel i benzyna. Odnogi prowadzą do wszystkich moskiewskich lotnisk, a zaopatrywany jest zarówno z moskiewskiej rafinerii, jak i riazańskiej oraz kstowskiej (koło Niżnego Nowogrodu, atakowanej dronami w marcu).
Czytaj więcej
Rosyjska obrona przeciwlotnicza nie jest w stanie skutecznie chronić przestrzeni powietrznej w obwodzie leningradzkim, zwłaszcza przed atakami z po...
Na rurociągu znajdują się trzy przepompownie, które służą jednocześnie jako punkty dystrybucji paliwa – tam nalewane są do cystern, które rozwożą je po moskiewskich stacjach benzynowych. Najważniejszą przepompownią jest „Wołodarska”, znajdująca się na południu miasta, koło lotniska Domodiedowo i stołecznej rafinerii.
W drugiej co do wielkości, w Sołniecznogorsku drony trafiły w jeden ze zbiorników z paliwem, w rafinerii nie doleciały do głównych jej urządzeń. Rosyjskie władze twierdzą, że jeden aparat eksplodował przy bramie, raniąc robotników czekających na wpuszczenie do pracy. Nieznane są efekty uderzenia w „Wołodarską”.
Rezultaty ataku bardziej propagandowe, niż realne
Widać jednak, że Ukraińcy próbowali dokonać jak największych szkód właśnie w „obwodowym rurociągu”. Jego znaczne uszkodzenie doprowadziłoby do braku paliwa w stołecznej aglomeracji zamieszkałej przez ok. 15 mln ludzi oraz na wszystkich ośmiu tamtejszych lotniskach (z których trzy obsługują tylko wojsko).
Brak jest jednak obecnie informacji o skutkach uderzeń w przepompownie oraz rafinerię, a przede wszystkim o ewentualnym deficycie paliwa w mieście. – Uderzenie będzie w pierwszym rzędzie oddziaływać propagandowo na Rosjan – powiedział ukraiński ekspert wojskowy Paweł Narożny, co świadczy o tym, że materialne szkody ataku nie są znaczne.
– To pewnie jednak wywoła jakiś tam czasowy deficyt paliw w Moskwie. Ich władze i tak szybko to jakoś zrekompensują – gdzieś zabiorą, jakieś regiony zostaną bez benzyny, którą wyślą do Moskwy – sądzi Narożny.
Czytaj więcej
Zaskoczenie, poszukiwanie domów z solidnymi piwnicami, bagatelizujące zagrożenie oświadczenia władz i złośliwa radość z ataku na „szosę miliarderów...
Można jednak spodziewać się, że wkrótce nastąpią kolejne uderzenia, które będą już celniejsze. Poprzednie kilkudniowe było w połowie marca i również skierowane było na przedmieścia stolicy. Jednak wcześniej ukraińskie drony wlatywały do Moskwy.
Trzy linie obrony, a drony i tak je forsują
W ostatnim ataku Ukraińcy atakowali miasto najlepiej w Rosji bronione przez systemy obrony powietrznej od północy i północnego zachodu. Tam bowiem stanowisk obrony jest stosunkowo mniej. Ale przepompownia „Wołodarska” i rafineria leżą po drugiej stronie stolicy, na południu i południowym wschodzie. Tam z kolei jest bardzo dużo broni przeciwlotniczej, do ochrony właśnie przed atakami z Ukrainy.
Analitycy naliczyli w sumie około 130 stanowisk obrony wokół Moskwy, gotowych na rozmieszczenie systemów przeciwlotniczych. Nie na każdym znajdują się jednak wyrzutnie czy działka, rosyjskie dowództwo zmienia ich rozmieszczenie, by nie narażać na ukraińskie ataki. Również w samym mieście są stanowiska obrony, na przykład na dachu budynku rosyjskiego sztabu generalnego postawiono system „Pancir-1”. Dodatkowo dowództwo w Moskwie odmówiło odesłania z powrotem do jednostek tych systemów, które zwieziono do stolicy dla ochrony parady 9 maja.
Czytaj więcej
We wsi Zareczie, w rejonie odincowskim, 6 stycznia wykonano nagranie, na którym widać rozmieszczony tam zestaw obrony przeciwlotniczej. Zareczie zn...
Poza „Pancirami” wokół miasta rozstawiono też wyrzutnie „Tor” i systemy S-300. – Tak jakoś wyszło, że systemy obrony, które są obecnie w Moskwie były bardziej przygotowane na przechwytywanie pocisków manewrujących czy samolotów niż niepozornych i małych dronów – wyjaśnia ukraiński ekspert wojskowy Anatolij Chrapczynśkyj.
Wszystkie razem obecnie tworzą dwie linie obrony wokół stolicy, od południowego zachodu zaś znajduje się dużo miejsc, w których postawiono sprzęt do obrony poszczególnych zakładów przemysłowych. Podobno rosyjska generalicja zamierza utworzyć z nich kolejną, trzecią linię. Atakowana ostatnio rafineria leży wewnątrz obu istniejących linii obrony, 7-8 km od znanej pozycji, na której Rosjanie umieścili „Pancir”. A przepompownia w Sołniecznogorsku – dwa kilometry od miejsca stacjonowania systemów obrony.
– Jeśli w ataku użyto 600 dronów w ciągu 6-8 godzin, to oznacza że w ciągu godziny przelatywało 75-100 maszyn. To jest bardzo znaczne obciążenie dla rosyjskiej obrony powietrznej. Ale ważne jest nie to, by każdej minuty leciał jakiś dron, ale by one nadlatywały grupami po 25-50 sztuk w jeden sektor – wyjaśnia taktykę ostatniego ataku Chrapczynśkyj.
Czytaj więcej
Defilada Zwycięstwa na Placu Czerwonym w atmosferze strachu przed ukraińskimi dronami. To nowa rzeczywistość, w której mit rosyjskiej przeciwlotnic...
„Atak 17 maja pokazał niezdolność Rosji do efektywnej obrony nawet swej stolicy” – podsumowali analitycy amerykańskiego Institute for the Study of War.