Wstrzymanie rotacji amerykańskich żołnierzy do Polski stało się początkiem politycznej awantury, choć – jak podkreśla Maciej Miłosz – Warszawa ma na decyzje Waszyngtonu ograniczony wpływ. Dziennikarz zwraca uwagę, że wciąż nie wiadomo, czy chodzi o krótkotrwałe opóźnienie, czy trwałą zmianę strategii USA wobec Europy.

Reklama
Reklama

– Jesteśmy w momencie zawieszenia. Wiemy, że nagle coś się zmienia, ale nie do końca wiemy, co – precyzuje Maciej Miłosz.

Dziennikarz nie pozostawia też suchej nitki na politycznych oskarżeniach. – Wydarzyło się coś ponad naszymi głowami, ponad głowami polskich polityków i my możemy się tylko temu przyglądać. (…) Przerzucanie się oskarżeniami, kto bardziej zawinił i na kogo Amerykanie się bardziej obrazili, to jest naprawdę rozmowa, na którą szkoda czasu.

Czytaj więcej

Kosiniak-Kamysz o wstrzymaniu rotacji żołnierzy USA: Może przynieść skutek pozytywny

USA zmieniają priorytety

W rozmowie wybrzmiewa szerszy kontekst geopolityczny. Zdaniem Macieja Miłosza Stany Zjednoczone od lat przesuwają środek ciężkości swojej polityki bezpieczeństwa poza Europę. – Dla nich wyzwaniem są Chiny. A Rosja to jest problem, ale to jest problem, którym można zarządzać – mówi dziennikarz. Jak tłumaczy, Amerykanie od dawna oczekują, że państwa europejskie zaczną same inwestować więcej w bezpieczeństwo.

– Amerykanom w końcu ta, w cudzysłowiu, jazda na gapę Europejczyków się znudziła i mówią wprost, weźcie się do roboty, zacznijcie dbać o własne bezpieczeństwo – kwituje Miłosz.

W podcaście pojawia się także szczegółowe wyjaśnienie, jak wygląda obecność wojsk amerykańskich w Polsce – od grup bojowych NATO w Orzyszu, przez bazę w Redzikowie, po magazyny sprzętu w Powidzu i dowództwo V Korpusu w Poznaniu. Miłosz przypomina, że realne wzmacnianie amerykańskiej obecności rozpoczęło się dopiero po szczycie NATO w Warszawie w 2016 r.

Dziennikarz uspokaja jednak, że obecnie nic nie wskazuje na bezpośrednie zagrożenie militarne dla Polski.

Czytaj więcej

Mariusz Błaszczak: Liczba żołnierzy USA w Polsce się zmienia przez Donalda Tuska

45 miliardów euro i wielki test dla polskiej zbrojeniówki

Druga część rozmowy dotyczy programu SAFE i gigantycznych pieniędzy, które mają trafić do polskiego przemysłu obronnego. Według Macieja Miłosza w najbliższych dniach Polska ma podpisać około 40 umów i kilkanaście aneksów związanych z zakupami uzbrojenia.

– Samo podpisanie większości umów wydaje się niezagrożone – mówi gość podcastu. Kluczowe będzie jednak nie samo podpisanie dokumentów, lecz realizacja zamówień przez krajowy przemysł.

Skala planowanych inwestycji ma być bezprecedensowa. – Do polskiego przemysłu obronnego do końca 2030 r. trafi ponad 100 miliardów złotych – podkreśla dziennikarz „Rzeczpospolitej” i dodaje: – Nigdy nie mieliśmy aż tak dużych zamówień skierowanych do polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Maciej Miłosz podkreśla, że Polska dostrzega zmianę polityki USA i próbuje budować własne zdolności obronne niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi w Warszawie.