„Obrona powietrzna NATO jest narażona na ataki niezależnie od tego, czy drony są rosyjskie i biorą udział w atakach na Ukrainę, czy ukraińskie, biorące udział w atakach na Rosję” – stwierdziła amerykańska Jamestown Foundation.
Tylko w czasie jednego ataku – tym razem na pewno ukraińskiego – prawie dwóm milionom mieszkańców południowej Finlandii kazano pozostać w domach i trzymać się z dala od okien. Podobne ostrzeżenie otrzymały cztery łotewskie gminy na granicy z Rosją i Białorusią.
Drony w rejonie Bałtyku. Rosja oskarża państwa bałtyckie, Łotwa oskarża Rosję
Od końca marca w Finlandii, Estonii, na Łotwie i Litwie spadło co najmniej dziewięć dronów – ukraińskich. Ale latem ubiegłego roku na terenie Łotwy znajdowano już rosyjskie drony Gerber, stosowane w atakach na Ukrainę jako nieuzbrojone „wabiki”, do przeciążenia obrony powietrznej.
Ukraińskie ataki dronów na cele w Rosji
Jeszcze w marcu Kreml oskarżył trzy państwa bałtyckie, że pozwalają ukraińskiej armii wykorzystywać swoją przestrzeń powietrzną do atakowania rosyjskiego wybrzeża Morza Bałtyckiego koło Petersburga. Tam znajdują się morskie terminale naftowe, będące celem ukraińskich uderzeń. – Otrzymały odpowiednie ostrzeżenie. Jeśli reżimy tych krajów są wystarczająco mądre, to posłuchają. Jeśli nie, to będą musiały zmierzyć się z działaniami odwetowymi – powiedziała rzeczniczka kremlowskiego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa, sugerując, że Moskwa może sięgnąć nawet po środki militarne.
Czytaj więcej
Rosyjski parlament zatwierdził ustawę, która formalnie pozwala władzom na użycie sił zbrojnych poza granicami kraju w celu „ochrony rosyjskich obyw...
Jednak po kolejnej fali ukraińskich ataków już w kwietniu i kolejnych dronach, które spadły na Łotwie, Ryga wezwała rosyjskiego ambasadora. – Rosja prowadząc agresywną wojnę z Ukrainą, stwarza ryzyko powstawania incydentów w sferze bezpieczeństwa w całym regionie – usłyszał wysłannik Kremla.
Łotwa ma problem z obroną powietrzną. Jej słabość może zachęcać Rosję
Możliwe, że dyplomatyczny konflikt miał jednak ukryć wewnętrzne, łotewskie problemy polityczne. Minister obrony Łotwy Andris Sprūds, który początkowo twierdził, że dronów nie zestrzeliwano, by nie narażać mieszkańców, przyznał w końcu, że nawet nie odnotowano ich przylotu na radarach. „Łotewska opozycja i eksperci ds. wojskowych zastanawiają się, dlaczego kraj tak głośno przestrzegający przed rosyjskimi zagrożeniami nie zainwestował wcześniej w środki antydronowe” – napisał jeden z zachodnich obserwatorów. Skończyło się to dymisją ministra, rozpadem koalicyjnego rządu i możliwością przedterminowych wyborów w cieniu rosyjskich gróźb.
Czytaj więcej
Liderka głównej siły tworzącej łotewski rząd, koalicji Nowa Jedność Evika Siliņa podała się do dymisji. Łotewski rząd upadł na kilka miesięcy przed...
„Państwa bałtyckie znajdują się na pierwszej linii obrony NATO. Moskwa próbuje wywierać presję i testować zdolności Sojuszu na tym froncie, stara się jednak nie doprowadzić do czysto wojskowej odpowiedzi” – podsumowała tę sytuację Jamestown Foundation.
Ale drony, które wiosną zagroziły państwom bałtyckim, były ukraińskie, a nie rosyjskie. Eksperci wojskowi wskazują, że przy przelotach na tak długich trasach (z Ukrainy nad Bałtyk w okolicach Petersburga jest ok. 1 tys. km) możliwe jest zbaczanie maszyn z kursu.
Drony lecą najkrótszą trasą z Ukrainy, wzdłuż granic Białorusi oraz Łotwy i Estonii. Skręcanie nad terytorium dwóch ostatnich państw wydłużałoby lot, co jest ryzykowne przy obecnych możliwościach technicznych aparatów używanych do atakowania bałtyckich terminali Rosji.
Kijów nie informuje zaprzyjaźnionych państw o atakach. Finlandia, Łotwa i Estonia próbują ostrzegać się nawzajem
Poruszanie się dronów wzdłuż granic innych państw (nawet bardzo blisko) nie jest niczym nadzwyczajnym. Rosja stosuje taką taktykę od dawna, kierując swoje bezzałogowce wzdłuż granic Białorusi (a częściowo i nad jej terytorium). – Zmasowane użycie całego roju dronów, które lecą dosłownie tuż obok granicy, a Rosjanie robili to po to, by w przypadku użycia przez nas helikopterów czy lekkich samolotów do zestrzeliwania tych aparatów ich drony mogły zmienić trajektorię lotu i umknąć w głąb Białorusi – opowiadał o jednym z ostatnich majowych nalotów ukraiński ekspert wojskowy.
Nie ma jednak dowodów na to, by Ukraińcy stosowali taką samą taktykę, a ich drony chowały się na terytoriach bałtyckich państw przed działaniami rosyjskiej obrony powietrznej.
Czytaj więcej
Rosyjskie rakiety użyte w śmiercionośnym ataku na Kijów zostały zbudowane w tym roku z zachodnich części, twierdzi Ukraina. Zdjęcia szczątków z ata...
Osobnym problemem pozostaje wymiana informacji. Po ostatnim alarmie w Finlandii miejscowi eksperci zastanawiali się, czy kraj otrzymuje z Kijowa ostrzeżenia o możliwym zagrożeniu swego terytorium przy atakach na rosyjskie wybrzeże. Ale przedstawiciele zarówno Łotwy, jak i Estonii powiedzieli fińskiej telewizji publicznej Yle, że nie otrzymują informacji z Ukrainy o możliwym zbliżaniu się dronów do przestrzeni powietrznej NATO. Łotewskie ministerstwo obrony stwierdziło wręcz, że ani ich nie dostaje, ani nie prosi o nie. Armie obu krajów za to wysyłają ostrzeżenia do Finlandii o zaobserwowanych dronach.
Mimo to estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna wyraził w końcu nadzieję, że ukraińskie drony będą unikały przestrzeni powietrznej jego kraju. Ukraińcy sami zaproponowali, że do państw bałtyckich przyjadą ich specjaliści, którzy będą pomagali w unieszkodliwianiu dronów.
Ukraińskie drony pojawiają się nad państwami bałtyckimi w wyniku działań Rosjan?
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha wprost powiedział, że co prawda drony były ukraińskie, ale sam ich lot w głąb sąsiednich państw to już efekt działania rosyjskich systemów walki radioelektronicznej. „Celowo zbijali je z trasy” – stwierdził.
Wcześniej kilku ekspertów zwracało uwagę na dziwną celność maszyn, które wleciały w przestrzeń powietrzną państw bałtyckich. 25 marca dron uderzył w komin estońskiej elektrowni w Auvere, około 50 km od rosyjskiego terminalu w Ust-Łudze, który był wtedy atakowany. A 7 maja inny dron uderzył w pusty zbiornik w łotewskiej bazie paliw w Rzeżycy (ok. 45 km od rosyjskiej granicy).
Tymczasem znane systemy antydronowe mają zasięg do ok. 10 km. Ale istnieje metoda zwalczania dronów, tzw. spoofing, czyli nadawanie fałszywych sygnałów nawigacyjnych, pozwalających przejmować kontrolę nad nimi. Ukraińcy stosowali takie sposoby walki z rosyjskimi aparatami wlatującymi z terenu Białorusi. W 2024 r. kilkakrotnie udało im się zawrócić je w głąb jej terytorium.
Czytaj więcej
Siły Systemów Bezzałogowych (SBS) ukraińskich wojsk poinformowały w niedzielę o zniszczeniu okrętu patrolowego rosyjskiej straży przybrzeżnej na Mo...
Możliwe, że teraz taką taktykę stosują Rosjanie, którzy już wcześniej udowodnili, że potrafią zarówno głuszyć sygnały nawigacyjne, jak i podmieniać je (szczególnie w okolicach obwodu królewieckiego).
„Obecne, przypadkowe uderzenia powietrzne ukazały niedostateczny stan obrony nawet na najbardziej narażonej granicy NATO, a brak ofiar śmiertelnych wydaje się głównie kwestią szczęścia” – stwierdził austriacki ekspert Linus Höller.