Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak połączenie bariery fizycznej, zaawansowanej technologii i zmian w prawie doprowadziło do uszczelnienia granicy z Białorusią.
  • Dlaczego szczelność polskiej granicy przeniosła ciężar presji migracyjnej na sąsiednie kraje – Litwę i Łotwę.
  • Które kluczowe decyzje, poza budową zapory, przyczyniły się do wygaszenia sterowanej przez Białoruś wojny hybrydowej.

Wielomiliardowe inwestycje w zaporę na granicy Polski z Białorusią, w tym budowa perymetrii – elektronicznego systemu kontroli wzdłuż Bugu, w końcu przyniosły efekty – praktycznie całkowicie opanowano nielegalną migrację z Afryki i Bliskiego Wschodu przez Polskę do Europy. W styczniu tego roku odnotowano zaledwie 10 prób przekroczenia granicy, podczas gdy w pierwszym miesiącu ubiegłego roku było ich ok. 300. W lutym było ich ok. 50 w porównaniu z prawie 550 przed rokiem. Najwięcej prób przypadało zwykle na wczesną wiosnę, gdy tylko poprawiała się pogoda. W tym roku jest inaczej – w marcu odnotowano ok. 90 prób (rok wcześniej – blisko 3020), a w kwietniu – niewiele ponad 10 w porównaniu z zeszłorocznymi ponad 2400 – pokazują dane Komendy Głównej Straży Granicznej dla „Rzeczpospolitej”. 

– W pierwszym kwartale bieżącego roku na odcinku granicy polsko-białoruskiej odnotowano nieliczne próby nielegalnego jej przekroczenia. Ale tak naprawdę dopiero w kwietniu tego roku skuteczność zatrzymań i uniemożliwienia nielegalnego przekroczenia granicy osiągnęła pełną skuteczność. Oznacza to, że każda próba sforsowania bariery była wykrywana i skutecznie blokowana – podkreśla mjr SG Anna Sobieska-Tekień, rzecznik Komendanta Głównego Straży Granicznej.

Jak przyznaje major Dariusz Sienicki, rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, w tym roku „nie ma prób nielegalnego przekroczenia”. – Naliczyliśmy pojedyncze przypadki. Od razu są wykrywane – dodaje mjr Sienicki. Jego zdaniem największą skuteczność przyniosła budowa bariery perymetrycznej wzdłuż Bugu, który przepływali zwykle na dmuchanych pontonach migranci.

W piątek 15 maja premier Donald Tusk ogłosił sukces: w I kwartale 2026 r. nie odnotowano żadnego nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. W 2025 r. przekroczeń granicy było 1,7 tys., a prób jej przekroczenia – 20 tys. – W 2023 r. granicę przekroczyło nielegalnie 12 tys. ludzi. Dzisiaj możemy uroczyście powiedzieć, że osiągnęliśmy to, o czym można było tylko marzyć. W I kwartale tego roku nie udało się to nikomu. Podkreślę, że w 2023 r. było 26 tys. prób przekroczenia i prawie co druga była udana — powiedział premier Tusk.

Największa presja migracyjna dotykała podlaski odcinek granicy. W 2024 r. odnotowano po ok. 30 tys. prób nielegalnego przekroczenia polsko-białoruskiej granicy, najwięcej – w tym ponad 7 tys. w maju. Najwięcej przypadków miało miejsce bezpośrednio na obszarze gmin Białowieża (ponad 9,6 tys.) i Dubicze Cerkiewne (ponad 9,3 tys.). Nielegalni imigranci pochodzili z 52 różnych państw – najwięcej z Etiopii, Erytrei i Somalii, ale też Iranu, Iraku, Indii 

Wojna hybrydowa na granicy z Białorusią. Śmierć polskiego żołnierza zmieniła podejście służb

Masowy przerzut migrantów koordynowany przez białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki trwał od połowy 2021 r. Był to jeden z elementów wojny hybrydowej z Polską i Unią Europejską. W szczytowym okresie – w październiku 2021 r.– dziennie takich prób odnotowywano nawet blisko 600, miesięcznie – kilkanaście tysięcy. Poprzedni rząd zdecydował o budowie zapory na niemal całej długości granicy z  Białorusią– poza rzekami. Jak pisała „Rz”, sytuacja na granicy z roku na rok eskalowała. Grupami migrantów sterowały białoruskie służby – podwożono ich busami pod granicę i zaopatrywano w drabiny do przeskoczenia zapory, przecinarki do metalu, piły i łopaty do podkopów. I wręcz zachęcano do ataku na polskich pograniczników i wojsko, których obrzucano butelkami z fekaliami, rażono światłem z laserów. Białoruskie służby wskazywały także miejsca najbezpieczniejsze do przejścia. Sami migranci opowiadali o nieludzkim traktowaniu białoruskich służb: biciu, wypychaniu na drugą stronę, okradaniu.

Czytaj więcej

Początek końca wojny hybrydowej na granicy?

Migranci stawali się coraz bardziej agresywni. Polskie służby atakowali grupami. W jednej z takich akcji śmiertelnie dźgnięty nożem został polski żołnierz Mateusz Sitek.

Nowy rząd zdecydował o wzmocnieniu muru (także podniesieniu jego wysokości, by utrudnić przeskoczenie), doświetleniu kluczowych miejsc i zbudowaniu dróg dojazdowych wzdłuż muru, by służby mogły szybko dojechać tam, gdzie przedarli się cudzoziemcy. Zabezpieczenia próbowano obejść m.in., budując tunele pod zaporą.  W grudniu ubiegłego roku Straż Graniczna udaremniła próbę przedostania się takim tunelem 186 cudzoziemców. 

Do wygaszenia wojny hybrydowej na granicy doprowadziło kilka konkretnych działań. 

– W ciągu ostatnich dwóch lat wprowadzono szereg rozwiązań inwestycyjnych, modernizacyjnych i prawnych, w wyniku których granica polsko–białoruska jest bardzo dobrze strzeżona – tłumaczy mjr Anna Sobieska-Tekień. – Wysoka efektywność działań na tym odcinku granicy jest wynikiem stosowanego systemu ochrony łączącego stałe patrole z zaawansowaną technologią dozoru technicznego. Kluczowe znaczenie miało wdrożenie pełnego systemu perymetrycznego oraz wzmocnienie bariery fizycznej, co przełożyło się na spadek liczby prób nielegalnego przekroczenia granicy.

Granica  jest pilnie strzeżona przez kilka tysięcy funkcjonariuszy Straży Granicznej, oddziały wojska w ramach operacji Bezpieczne Podlasie oraz żołnierzy WOT. – W tym roku chcemy przyjąć do służby nawet 160 nowych funkcjonariuszy. Widzimy duże zainteresowanie – dodaje ppłk Katarzyna Zdanowicz, rzeczniczka podlaskiej SG.

Funkcjonariusze Straży Granicznej są doskonale wyposażeni i dysponują nowoczesnym sprzętem. Nadzór granicy wspierany jest również przez statki powietrzne SG, m.in. śmigłowce i bezzałogowce.

Nie bez znaczenia ma wprowadzenie przez rząd Donalda Tuska zawieszenia prawa do azylu na granicy z Białorusią– rozporządzenie wprowadzono pod koniec marca ubiegłego roku. Nieprzyjmowanie – poza wyjątkami – wniosków o ochronę międzynarodową na granicy znacząco zniechęciło cudzoziemców. Wnioski są przyjmowane tylko od nieletnich, kobiet w ciąży i osób z tzw. grup wrażliwych. W czwartek Sejm wyraził zgodę na kolejne przedłużenie ograniczenia na kolejne dwa miesiące – poza 12 posłami zagłosował za utrzymaniem zawieszenia cały Sejm. W ciągu ponad roku stosowania zawieszenia przyjęto wnioski od 127 cudzoziemców z tzw. grup wrażliwych, odmówiono 475 cudzoziemcom. Dla porównania – w 2024 r. funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej przyjęli blisko 2700 wniosków o ochronę międzynarodową dla blisko 2900 osób z czego 88 proc. stanowiły wnioski przyjęte od nielegalnych migrantów.

Od początku stosowania nowego rozporządzenia na podlaskim odcinku granicy do 13 maja tego roku przyjęto zaledwie 23 wnioski o ochronę międzynarodową od osób, które nielegalnie przekroczyły polską granicę

Od początku stosowania nowego rozporządzenia na podlaskim odcinku granicy do 13 maja tego roku przyjęto zaledwie 23 wnioski o ochronę międzynarodową od osób, które nielegalnie przekroczyły polską granicę. W przypadku odcinka nadbużańskiego – 510 wniosków. Skąd takie dysproporcje? – Przyjmujemy wnioski na granicy państwowej w Terespolu, która jest otwarta przez cały czas. Nigdy nie była ona zawieszona, jak np. w przypadku Bobrownik – tłumaczy mjr Sienicki. Co oznacza, że wnioski są przyjmowane także od innych cudzoziemców, np. Ukraińców czy Białorusinów, którzy chcą otrzymać azyl w Polsce.

Służby przyznają, że nie bez znaczenia była decyzja polskiego rządu o otwarciu jesienią ubiegłego roku dwóch kluczowych przejść granicznych z Białorusią: Kuźnicy Białostockiej-Bruzgi i Bobrownik-Bierestowicy. Oba są niezwykle ważne dla białoruskiej gospodarki.

Migranci wybierają teraz Litwę i Łotwę

Szczelność polskiej granicy spowodowała przeniesienie ciężaru presji migracyjnej na Litwę i Łotwę, które również od początku były celem wojny hybrydowej prowadzonej przez służb Białoruś. – Teraz jednak widzimy znaczny wzrost nielegalnej migracji od tej strony – przyznaje ppłk Zdanowicz.

Polska od 7 lipca ubiegłego roku utrzymuje na granicy z Litwą kontrolę wewnętrzną, podobnie jak na granicy z Niemcami. Wyrywkowo sprawdzane są autobusy i samochody. Do kwietnia tego roku skontrolowano ponad 3 miliony osób oraz ponad 1,5 miliona pojazdów. Tylko od strony Litwy zatrzymano ponad 270 cudzoziemców próbujących nielegalnie przekroczyć granicę i ponad 50 przemytników. W ciągu ostatniego majowego weekendu wykryto 34 migrantów m.in. z Indii, Somalii, Afganistanu i Bangladeszu. Jak to wygląda? 

Zdanowicz: – Cudzoziemcy dojeżdżają do granicy polsko-litewskiej z przemytnikiem-kierowcą. Wysiadają i próbują przedrzeć się przez zieloną granicę poza punktami granicznymi. Auto, zazwyczaj bus przejeżdża pusty przez granicę i czeka na odbiór już w Polsce.

 

Migranci, którzy się przedostaną przez Litwę lub Łotwę do Europy i zostaną złapani, nie trafiają w ramach readmisji do Polski, ale do krajów, gdzie przekroczyli po raz pierwszy granicę – wynika to z unijnego prawa. Podobnie niemieckie służby wnikliwie analizują, gdzie cudzoziemcy przekroczyli granicę UE. 

Oba państwa wzorując się na Polsce, również zaczęły uszczelniać granicę budując zapory. To jednak potrwa. Ostatnio w podlaskim oddziale pojawili się funkcjonariusze łotewskich służb zainteresowani wprowadzonymi przez Polskę rozwiązaniami, które doprowadziły praktycznie do zablokowania białoruskiego kanału nielegalnej migracji.