Malezyjski monarcha pochwalił się poddanym nową zabawką na swoim profilu społecznościowym. Nazwał posiadanie rosyjskiego samochodu „szczególnym zaszczytem”. Przekazanie kluczyków królowi odbyło się z pompą w stołecznym muzeum motoryzacji.

Mało gości na paradzie, najkrótszy przemarsz bez wojska

Rozdawanie limuzyn sojusznikom jest od dawna jedną z ulubionych metod Kremla nagradzania lojalności. W 2024 roku Aurusa w najbardziej „wypasionej” wersji dostał północnokoreański dyktator Kim Dzong Un. Bez koreańskich pocisków rosyjska agresja szybko by się zakończyła.

Tegoroczna parada na Placu Czerwonym 9 maja 2026 roku była pokazem słabości i strachu Kremla przed atakami ukraińskich dronów. Trwała około 45 minut – najkrócej w najnowszej historii. Po raz pierwszy od 19 lat Rosjanie nie zaprezentowali swojego sprzętu wojskowego. Nie przejechały rakiety i wyrzutnie, czołgi i wozy opancerzone, nie maszerowali rosyjscy komandosi.

Parlamentarzyści i ministrowie nie zostali wpuszczeni na trybunę nad mauzoleum Lenina. Stał tam Putin otoczony murem ochroniarzy i bezpieki. Towarzyszyli tylko członkowie Rady Bezpieczeństwa, przewodniczący izb parlamentu oraz szefowie organów siłowych.

Gości zagranicznych też było jak na lekarstwo. Przywódcy postsowieckich krajów w większości zignorowali zaproszenia. Z byłego ZSRR przybyli tylko Aleksander Łukaszenka, prezydenci Kazachstanu i Uzbekistanu. Spoza Wspólnoty Niepodległych Państw na paradę przylecieli przywódca Laosu, przywódcy samozwańczych Abchazji i Osetii Południowej oraz przywódcy Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie.

Aurus czyli auto podpatrzone na Zachodzie

No i był król Malezji. Aurus Senat króla wyposażony jest w hybrydowy układ napędowy oparty na 4,4-litrowym silniku V8 i silniku elektrycznym o łącznej mocy 598 KM. Aurus Senat, który wozi też Putina (wersja opancerzona), przypomina kabinę pasażera samolotu pierwszej klasy. W kabinie znajduje się wyłącznie wyposażenie premium.

Limuzyna Aurus Senat ma ciekawą historię. Została po raz pierwszy zaprezentowana podczas inauguracji kolejnej prezydentury Putina w maju 2018 r. Po tym, jak wsiadł do niej dyktator, marka stała się w Rosji symbolem „suwerennego” rosyjskiego przemysłu samochodowego. Mocarstwowe plany przewidywały produkcję idącą w tysiącach, na potrzeby najbogatszych Rosjan i firm. Po agresji Putina na Ukrainę i odcięciu od zachodnich części, Rosjanie nie byli w stanie składać więcej niż kilka-kilkanaście sztuk rocznie (brak tu nawet oficjalnych danych). 

Czytaj więcej

Putin bez narodowej limuzyny. Nie pojedzie Aurusem

Dlaczego? Rosyjscy projektanci obficie korzystali z zagranicznych komponentów i podglądali modele. W opracowaniu pierwszych maszyn brali udział specjaliści z Niemiec. Kiedy auto po raz pierwszy zaprezentowano światu, eksperci zarzucili rosyjskim limuzynom podobieństwo do innych modeli, już obecnych na rynku. Fiaskiem zakończyła się podjęta w 2019 r. próba rejestracji marki w Unii Europejskiej. Oficjalne zastrzeżenia złożyły Toyota (model Auris), Lamborghini (model Urus) i Michelin (opony Taurus).