Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie dwa scenariusze – militarny i dyplomatyczny – rozważa administracja USA w obliczu impasu z Iranem.
- Dlaczego posiadanie przez Iran bomby atomowej stało się realnym zagrożeniem w perspektywie najbliższego roku.
- Jaką rolę w narastającym konflikcie odgrywa Izrael i dlaczego rozwiązanie militarne jest dla niego pożądanym scenariuszem.
- Od czego zależy odblokowanie strategicznej cieśniny Ormuz i jakie warunki w negocjacjach stawia Teheran.
Nie wiadomo do końca, z czym prezydent Trump wrócił z wizyty w Pekinie w sprawie Iranu. Uzyskał tam obietnicę, iż Chiny nie wyślą broni do Iranu, co w obecnej sytuacji niewiele zmienia, ale może mieć znaczenie w przyszłości. Wydaje się, że Pekin nie zamierza naciskać na Teheran w sprawie negocjacji o odblokowanie cieśniny Ormuz.
Tymczasem, jak pisze „New York Times” (NYT), prezydent może zdecydować się na przerwanie impasu w negocjacjach z Iranem przy pomocy bomb. Nowa operacja, jako kontynuacja Epic Fury czy pod nową nazwą, miałaby rozpocząć się w tym tygodniu.
Czytaj więcej
Tę wizytę zapowiadano od dawna, a była poprzedzona skomplikowaną grą na wielu polach. Świat się obawia, że będący z gościną u Xi Jinpinga Donald Tr...
Dwa scenariusze wojny USA z Iranem
Wracając do domu, amerykański prezydent powiedział Fox News, że także Chiny nie chcą, aby Iran posiadał broń jądrową i opowiadają się za otwarciem cieśniny Ormuz. Strona chińska nie zaprzecza ani nie potwierdza. Jest jasne, że Pekin daleki jest od wybawienia Trumpa z kłopotów, które sam wywołał.
Sytuacja ta przypomina nieco problem Putina, który także nie wie, jak doprowadzić do końca wojnę z Ukrainą. W jednym i drugim przypadku początkowe kalkulacje były identyczne i polegały na założeniu, że zarówno Teheran, jak i Kijów zmuszone zostaną do szybkiej kapitulacji. Tak się nie stało mimo całej potęgi Rosji czy USA i Izraela. Sytuacja Trumpa jest jednak znacznie bardziej skomplikowana od położenia Putina, który nie ma wyborów i nie musi się liczyć (jeszcze) ze zdaniem własnego społeczeństwa.
Trump ma w tej sytuacji dwa wyjścia. Pierwsze to kontynuacja negocjacji z Iranem, który zdaje sobie sprawę ze swej przewagi i może stawiać trudne warunki. Druga opcja to nowa operacja militarna, do której zarówno Izrael, jak i USA są przygotowane lepiej niż do dwóch poprzednich, wliczając 12-dniowe bombardowania z czerwca ubiegłego roku. Pytanie jednak, czy nowa fala bombardowań jest w stanie rzucić Teheran na kolana.
Czytaj więcej
USA chcą jak najszybciej otwarcia Cieśniny Ormuz, Iran stara się o jak najbardziej korzystne porozumienie, a Izrael nie kryje rozczarowania wynikie...
Amerykańscy eksperci biorący udział w niedawnej dyskusji w Waszyngtonie ostrzegali, że wznowienie ataków nie da gwarancji upadku reżimu czy nawet jego zmiękczenia. – Wręcz przeciwnie, Teheran będzie bardziej skłonny zaabsorbować atak i czekać na zaostrzenie się kalendarza politycznego Trumpa – twierdzi Jon Alterman z Center for Strategic and International Studies, jeden z uczestników debaty. Takich głosów jest więcej, podobnie jak zwolenników nowego ataku na Iran.
W takim wypadku wojna rozszerzyć się może na cały region z czynnym udziałem państw Zatoki, które także przed obecnym zawieszeniem broni nie były bezczynne i w odpowiedzi na irańskie ataki skierowały rakiety na Iran czy sojuszników Teheranu w Iraku, jak to zrobiła nawet Arabia Saudyjska. Izrael wsparł wtedy mocno Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) systemem obrony przeciwrakietowej. W czasie wojny kraj ten, związany z Izraelem tzw. Porozumieniami Abrahamowymi (podobnie jak Bahrajn) odwiedzić miał premier Netanjahu, jak sam utrzymuje.
Operacja specjalna. Czy Donald Trump wyśle żołnierzy do Iranu
Obserwatorzy są zgodni, że zdziesiątkowany reżim irański jest obecnie przekonany, że jedynie posiadanie bomby atomowej zapewni krajowi bezpieczeństwo, na wzór Korei Płn. W tej sytuacji pojawiają się rozważania na temat operacji oddziałów sił specjalnych wysłanych do Iranu w celu zdobycia 440 kg ukrytego gdzieś wzbogaconego uranu, umożliwiającego stosunkowo szybką konstrukcję broni jądrowej. To oznacza zaangażowanie tysięcy żołnierzy i ciężkie straty. Ale stawka jest wysoka.
– Teheran może wyjść z wojny bliższy posiadania broni nuklearnej, niż był wcześniej, piszą w „Foreign Affairs” Matthew Sharp i Nate Swanson, byli wysocy funkcjonariusze ostatnich amerykańskich administracji odpowiedzialnych za Iran, w tym ekipy Trumpa.
Czytaj więcej
Trwająca już trzeci miesiąc wojna USA z Iranem jest uważnie obserwowana w Pekinie jako potencjalny scenariusz przyszłego starcia z Waszyngtonem. Ek...
Opierają tę opinię na analizie stanu zaawansowania naukowego, know-how czy zdolności przemysłu irańskiego do produkcji sprzętu do wzbogacania uranu. Przy tym Iran dysponuje ponad 400 kg ukrytego wzbogaconego uranu. Mówiąc inaczej, za rok może mieć bombę atomową.
Zapobiec czarnemu scenariuszowi może jedynie moratorium na irański program nuklearny. Iran nie mówi „nie”, ale proponuje okres pięciu lat, podczas gdy Trump mówi o 20 latach. Irańsko-amerykańskie negocjacje utknęły jednak w martwym punkcie, jak się wydaje z powodu blokady Cieśniny Ormuz oraz programu atomowego. Rozwiązanie pierwszej z tych spraw jest dla USA zadaniem najbardziej pilnym, drugiej – najtrudniejszym. Występują w ścisłym wzajemnym związku, ale i z innymi problemami negocjacyjnymi, jak program rakietowy Iranu, pomoc dla przyjaznych organizacji, jak libański Hezbollah, czy kontrolna rola Międzynarodowej Organizacji Energii Atomowej.
Izrael daleki od negocjacji z Iranem
– Możliwość uzyskania przez Iran broni nuklearnej byłaby bez wątpienia najgorszym możliwym scenariuszem rozwoju sytuacji – mówi „Rz” Peter Lintl z rządowego berlińskiego think tanku Wissenschaft und Politik. Nie wyklucza, że negocjowane obecnie porozumienie może być gorsze, czyli korzystniejsze dla Iranu niż układ zawarty w czasach prezydenta Obamy, znany pod akronimem JCPOA. Ten, z którego wycofał się Trump w czasie pierwszej kadencji.
– Najważniejsze to uniemożliwienie Iranowi produkcji broni jądrowej i musimy do tego doprowadzić nawet bez udziału USA – mówi „Rz” prof. Efraim Inbar z Jerozolimskiego Instytutu Strategii i Bezpieczeństwa, prawicowego think tanku. Jego zdaniem izraelscy komandosi są w stanie dotrzeć do miejsca składowania wzbogaconego uranu i zniszczyć czy wywieźć cały zapas.
Czytaj więcej
Zanim Bliski Wschód stał się areną bezpośredniej wymiany ciosów, Tel Awiw i Teheran łączył sojusz, który dziś wydaje się czystą fikcją. Wspólne pro...
Taka idea nieobca jest premierowi Netanjahu. W Izraelu panuje przekonanie, że wojna z Iranem daleka jest od zakończenia w sytuacji, gdy państwo żydowskie przygotowuje się do wyborów parlamentarnych. Jak twierdzi prof. Inbar, w zależności od postępu negocjacji decyzję o ataku na Iran może podjąć obecny premier czy też rysująca się nowa koalicja, która ma największe szanse na zwycięstwo wyborcze.
– Panuje narodowy konsensus, że Iran jest egzystencjalnym zagrożeniem dla Izraela i żadne negocjacje tego nie zmienią. Pozostaje rozwiązanie militarne – konkluduje nasz rozmówca.