W dobie głębokiego kryzysu tożsamości identyfikacje płciowe stały się paliwem dla polaryzacji politycznej. Zwracają uwagę, ożywiają dyskusję, a przede wszystkim budzą emocje – czasem skrajne. Rozsądek i umiarkowanie się nie oglądają, nie czytają i nie klikają, a przynajmniej znacznie rzadziej niż treści pełne afektu. Tymczasem kwestie dotykające kobiet i mężczyzn są trudne, newralgiczne, a przy tym istotne z punktu widzenia stabilności całego społeczeństwa. Pytanie jest takie: czy można w Polsce prowadzić konstruktywną rozmowę o wyzwaniach i problemach zarówno kobiet, jak i mężczyzn?
Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn od kilku lat organizuje Kongres Mężczyzn
Jeśli na horyzoncie pojawia się kwestia spraw, które bardzo dotykają mężczyzn, niemal automatycznie pojawiają się głosy w istocie na starcie zabijające dyskusję. Zaczyna się bowiem licytacja, kto ma gorzej: kobiety czy mężczyźni? To droga donikąd. Tak, sprawy mocno uderzające w kobiety w Polsce wciąż czekają na rzetelne uporządkowanie, a jest ich dużo. Wystarczy tylko wspomnieć kwestie wciąż widocznej luki płacowej, restrykcyjne prawo reprodukcyjne, dostęp do lekarzy ginekologów, odwlekanych diagnoz, przemocy domowej – po szkodliwe stereotypy i ich wpływ na życie zawodowe i prywatne.
Czytaj więcej
Jeśli damy sobie narzucić, że rozmowa o problemach mężczyzn w Polsce to „prawacki radykalizm”, pozwolimy, by na emocjach największej mniejszości w...
Jednak debata publiczna nie jest grą o sumie zerowej. Tak, historia społeczna i polityczna kobiet jest historią trudną, niesprawiedliwą, a często po prostu brutalną. To jednak nie oznacza, że można odmawiać prawa do dyskusji mężczyznom. Próby takich dyskusji podejmuje Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn, które już od kilku lat organizuje Kongres Mężczyzn. Omawiane tam kwestie zwykle dotyczą obszarów, w których mężczyźni widzą wyzwania, ale w istocie to problemy ważne z punktu widzenia całego społeczeństwa (podobnie jak problemy kobiet). I to niezwykle konkretne sprawy: od kwestii problemów edukacyjnych i niższych wyników chłopców, bezpieczeństwa w pracy, po problemy zdrowotne wśród mężczyzn i wzbudzający dużo emocji temat wieku emerytalnego – z wielu powodów niesprawiedliwego, wbrew pozorom, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet.
O sprawach mężczyzn można dyskutować spokojnie, ale nie bagatelizujmy problemu tzw. manosfery
Wiele z tych tematów porusza w swojej książce „Mężczyźni” dr Michał Gulczyński i to ona stała się punktem wyjścia do wielu wątków, które podejmowane były na tegorocznym Kongresie. Mężczyźni żyją krócej oraz częściej podejmują próby samobójcze, częściej dotyka ich problem bezdomności. Kwestia przestępczości i resocjalizacji, zwłaszcza młodocianych, również częściej dotyczy mężczyzn – i znów warto dyskutować o przyczynach i poszukiwać rozwiązań. Jednak już w obliczu reakcji na tę publikację, trudno oczekiwać wyważonej dyskusji na ten temat. Stereotypy płciowe są szkodliwe dla obu stron, choć na różnych polach i w różnym zakresie. Słowem: trzeba dużej dozy braku życzliwości, a czasem też braku świadomości i wiedzy, aby uznać, że kwestie te nie są istotne tylko dlatego, że podnoszą je mężczyźni.
Wyważona rozmowa o problemach kobiet i mężczyzn jest ważna i potrzebna. To wyważona dyskusja ma szansę pokazać, że o sprawach mężczyzn można dyskutować spokojnie, bez agresji w stosunku do kobiet. To szczególnie istotne na tle coraz bardziej rozpychającej się w przestrzeni online manosfery – miejsca, gdzie w sposób toksyczny, agresywny i radykalny (a którego tożsamościowym DNA jest w istocie nienawiść do kobiet) dehumanizuje się drugą stronę. To bardzo niebezpieczne zjawisko i dlatego tak ważne jest, aby pokazać normalną rozmowę na tematy ważne także dla mężczyzn. A także warto przestać bagatelizować ten temat.
Jak zająć się problemami mężczyzn, by nie stały się one polityczną pożywką dla radykalizmów?
Sprawy te jednak uruchamiają lawinę silnych emocji, tak jakby sama rozmowa o nich była uznaniem, że sprawy kobiet są już „załatwione” lub nie są ważne. Wszystko, co dzieje się dziś w świecie kobiet i mężczyzn, ma znaczenie fundamentalne. Zmiany kulturowe budzą obawy, a są one w ostatnich latach wyraźne. Sporo problemów, które dotykają kobiety i mężczyzn, ma także podłoże systemowe, a zatem czysto teoretycznie ich rozwiązanie mogłoby być dużo sprawniejsze. W istocie, gdyby z tej dyskusji zdjąć warstwę czysto tożsamościową, okazałoby się, że mówimy o fundamentalnych problemach systemowych. Dlaczego zatem tak trudno o porozumienie? Niestety polska debata wciąż wpada w pułapkę „licytacji”. To pożywka dla radykalizmów, które karmią się negatywnymi emocjami i poczuciem niesprawiedliwości.
Czytaj więcej
Jedynymi polskimi partiami politycznymi, które mówią o dyskryminacji mężczyzn, są Konfederacja oraz ugrupowanie Grzegorza Brauna. Być może z tego w...
Nic jednak nie wskazuje na to, aby można było w najbliższym czasie uciec od narracji płciowej na rzecz dyskusji po prostu o sprawiedliwości. Tym bardziej potrzebujemy zdroworozsądkowej agendy, która wprowadzi problemy demografii, edukacji i zdrowia kobiet i mężczyzn na stałe do głównego nurtu polityki – ale tej umiarkowanej w swoim wyrazie.
Dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska
Niestety brakuje adekwatnej odpowiedzi politycznej, zwłaszcza partii bardziej centrowych i umiarkowanych. Było to dobrze widać właśnie podczas Kongresu Mężczyzn. Dyskusja toczyła się głównie między przedstawicielami prawicy i lewicy. Jeśli spojrzymy na kwestie kobiet i mężczyzn z czysto politycznego punktu widzenia, warto poszukać sposobu na to, jak problemy obu stron adresować. Jeśli nie, stanie się to polityczną pożywką dla radykalizmów. Bo polaryzacja w tym wymiarze jest bardzo opłacalna politycznie. Już dziś w pokoleniu młodych dorosłych kobiet i mężczyzn widoczna jest duża polityczna rozbieżność. Dlatego warto zastanowić się nad społecznymi, ale także politycznymi konsekwencjami tego stanu rzeczy i szukać na to politycznej odpowiedzi już dziś.