To będą kluczowe dni dla polskiego rynku kryptoaktywów. Przypomnijmy, przed kilkoma dniami Sejm przyjął kolejną wersję projektu rządowego. Senat zajmie się tym aktem prawnym na swoim najbliższym posiedzeniu w środę i czwartek. Zapewne będzie nad nim głosował drugiego dnia sesji. Przesłuchy, które dochodzą do nas z Senatu, potwierdzają, że nie należy się spodziewać żadnych zmian w przepisach, co oznacza, że w ustawie znalazła się tylko jedna z poprawek prezydenckich: obowiązek przygotowania raportu o rynku kryptowalut. Pozostałych 15 poprawek zostanie odrzuconych, co – wedle zapowiedzi prezydenckiego ministra Zbigniewa Boguckiego – może skutkować kolejnym wetem. Czy do tego dojdzie?

Jakie będą skutki kolejnego weta prezydenta Karola Nawrockiego o rynku kryptoaktywów?

To kwestia fundamentalnie ważna nie tylko dla polskiego rynku kryptoaktywów, ich posiadaczy, ale również dla polskiej polityki. Eksperci szacują, że ponad 2 mln Polaków jest aktywnych na rynku kryptowalut. Jak pokazał przypadek Zondakrypto, nie są dostatecznie chronieni. Uniwersalne instrumenty ochrony inwestorów i nadzoru wprowadza unijne rozporządzenie MiCA. Będą obowiązywały w całej wspólnocie z wyjątkiem Polski, gdzie wciąż nie wdrożono przepisów wykonawczych.

Czytaj więcej

Sejm przyjął ustawę o kryptoaktywach. Po raz trzeci

Kolejne weto prezydenta do polskiej ustawy, która taką inkorporację przewiduje, oznaczałoby, że nasz kraj na pewno nie zdąży z regulacją, która byłaby zgodna z terminem wejścia w życie przepisów europejskich. A nawet gdyby – twierdzą eksperci – prezydent tym razem podpisał ustawę, polskie podmioty w rynku kryptowalut nie zdobędą na czas licencji, bo procedury koncesyjne w KNF trwają dużo dłużej. Za to kolejne weto – de facto – na długo sparaliżuje rynek; jedynym wyjściem dla polskich firm będzie ubieganie się o licencję w krajach, gdzie już jest to możliwe, np. na Litwie czy w Estonii. Jednocześnie firmy kryptowalutowe z UE na mocy przepisów europejskich będą mogły świadczyć usługi dla Polaków. Paradoks? Nie po raz pierwszy, bo to nie pierwsze – motywowane politycznie – opóźnienie implementacji przepisów unijnych do polskiego porządku prawnego.

Co powinien wziąć pod uwagę Karol Nawrocki w sprawie kryptowalut?

Kwestia spójności prawa dla prezydenta jest z pewnością kwestią drugorzędną – trudno tu o jakieś wątpliwości. Bardziej powinny się liczyć realia gospodarki. Rozsądna regulacja tego rynku to podatki i rozwój. Ważny choćby z tej perspektywy, że inwestorzy w Polsce najchętniej korzystają z globalnych giełd o wysokiej płynności, takich jak Binance (Kajmany), platform brokerskich typu eToro (Izrael), a także z lokalnych kantorów stacjonarnych i internetowych. W interesie polskiej gospodarki i fiskusa tę tendencję należałoby odwrócić. Niestety brak polskich regulacji będzie ją tylko wzmacniał.

Na dłuższą metę Nawrocki nie może wetować kolejnych prób regulacji; mechanizm politycznej konfrontacji będzie szkodził budowaniu zaufania wśród najmłodszych wyborców

Co na ten temat myśli wyborca Nawrockiego, by spojrzeć na to z najważniejszej dla prezydenta perspektywy? Z pewnością nie podziela antygospodarczego i archaicznego stanowiska władz PiS, które chciałoby zakazać takiego biznesu w Polsce i karać za jego prowadzenie. Wyborcy Nawrockiego – o ile w istocie prezydent wsłuchuje się w głos młodego elektoratu – są zawieszeni między pełną wolnością inwestowania i bezpieczeństwem, czyli skutecznym mechanizmem nadzoru. A ten ostatni jest bardziej wiarygodny w kraju inwestora niż za granicą. To naturalna reguła. Dlatego na dłuższą metę Nawrocki nie może wetować kolejnych prób regulacji; mechanizm konfrontacji będzie szkodził budowaniu zaufania wśród najmłodszych wyborców. Warto, by prezydent zrozumiał to możliwie wcześnie. Najlepiej – gdyby przyjął to do wiadomości, zanim zawetuje ustawę po raz trzeci.