Impreza rave zorganizowana na terenie Muzeum Pałacu w Wilanowie stała się symbolem konfliktu między klasą wyższą a aspirującą klasą średnią. Punktem zapalnym okazały się nie tylko hałas czy zniszczone trawniki, ale także poczucie, że przestrzeń publiczna została oddana uprzywilejowanym.

Reklama
Reklama

– Wcześniej wielu takich przypadków nie było. Jest to też o tyle ciekawe, że Miasteczko Wilanów to jest jednak core'owy elektorat Koalicji Obywatelskiej – zauważa Estera Flieger.

Czytaj więcej

Skandal po imprezie w Wilanowie. Złamanie ustaleń, zniszczenie trawników

Dlaczego przestaliśmy w Polsce mówić o klasach społecznych?

Rozmowa szybko wychodzi poza samą warszawską aferę. Flieger zwraca uwagę, że po 1989 r. Polska praktycznie przestała mówić o klasach społecznych, choć napięcia klasowe nigdy nie zniknęły. A Michał Płociński dodaje, że już od dekady to się zmienia, ale rzeczywiście w latach 90., choć ciągle klasami myśleliśmy, samo to pojęcie było wyrzucane poza nawias debaty politycznej. – Właściwie w Polsce poprawność polityczna pozwalała mówić tylko o jednej klasie: klasie średniej – dodaje.

Dziennikarze zastanawiają się, czy Miasteczko Wilanów rzeczywiście jest enklawą klasy wyższej. W ich ocenie to raczej wyższa klasa średnia – grupa silnie aspirująca, często żyjąca na kredytach, próbująca utrzymać status i odróżnić się kulturowo od tzw. prowincji. – Miasteczko Wilanów jest takim łatwym obiektem do obśmiewania – zauważa Flieger.

Czytaj więcej

Dyrektor Muzeum Pałacu w Wilanowie odwołany

Pojawia się też temat klasowej frustracji i lęków. Według rozmówców współczesna klasa średnia nie jest jednorodna, również politycznie, ale łączą ją emocje: obawa przed utratą pozycji, potrzeba stabilności i pragnienie awansu społecznego. – Wspólne są emocje i lęki dla klasy średniej – podsumowuje Flieger. – Tym wiodącym lękiem jest ten o stabilność swojej sytuacji finansowej i pozycji społecznej.

Dlaczego demokracja i silne instytucje państwa służą przede wszystkim klasie średniej?

Michał Płociński przekonuje z kolei, że klasa średnia najbardziej potrzebuje silnych instytucji publicznych i przejrzystych zasad zapewnianych przez państwo. To właśnie dlatego konflikty wokół przestrzeni publicznej czy przywilejów elit budzą dziś tak silne emocje. – To instytucje i prawa są lewarem klasy średniej przeciwko ludziom, którzy mogą sobie pozwolić na wykorzystywanie państwa, ale też rynku do własnych celów.

W podcaście nie brakuje także kulturowych przykładów klasowych napięć. Rozmówcy analizują internetową debatę o zdejmowaniu butów w domu oraz spór o to, czy prezydent powinien ściągać obuwie podczas wizyt u wyborców. – Kto sobie może pozwolić na nieściąganie butów w mieszkaniach? – pyta Flieger. – Ten, kto ma sprzątaczkę – odpowiada Płociński.

Czytaj więcej

„Potraktowano nas jak zbędny element”. Burza wokół imprezy w Pałacu w Wilanowie

Pojawia się też refleksja nad Jagodnem – osiedlem, które stało się symbolem mobilizacji wyborców w 2023 r. Zdaniem Estery Flieger Jagodno nie jest jednak historią klasową, lecz kulturową i emocjonalną.

Rozmówcy wracają też do programu 500+, który ich zdaniem nie tylko zmienił sytuację materialną wielu rodzin, ale również uruchomił proces politycznego dowartościowania grup wcześniej wykluczonych z demokracji. – 500+ okazało się programem prodemokratycznym – ocenia Flieger.

Padają też pytania o przyszłość polskiej klasy średniej i o to, czy konflikt klasowy będzie coraz silniej wpływał na politykę. Bo choć przez lata wydawało się, że wszyscy chcą być po prostu klasą średnią, dziś coraz wyraźniej widać, że pod tym pojęciem kryją się zupełnie różne światy. – Dół chce awansować, a góra chce ukryć swoje przywileje.