Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega nowa inicjatywa legislacyjna, która ma zalegalizować wizyty zwierząt domowych w szpitalach.
- Jakie korzyści terapeutyczne, potwierdzone badaniami, niesie obecność pupila przy szpitalnym łóżku.
- Których pacjentów i oddziałów w pierwszej kolejności dotyczyć będzie nowe prawo oraz jakie przewidziano w nim ograniczenia.
- Jaka inicjatywa jednego z warszawskich lekarzy stała się impulsem do ogólnopolskiej zmiany przepisów.
„Prawo pacjenta do kontaktu ze zwierzętami domowymi to istotny element humanizacji opieki medycznej. Kontakt ten redukuje poziom stresu, obniża ciśnienie krwi, poprawia nastrój, a także zwiększa motywację do rehabilitacji. Efekty te obserwuje się wśród dzieci, seniorów, pacjentów onkologicznych, osób z zaburzeniami lękowymi i depresyjnymi oraz pacjentów w stanie terminalnym” – to pierwsze zdania uzasadnienia do projektu, który w Sejmie złoży posłanka Katarzyna Piekarska z grupą posłów KO. Politycy chcą umożliwić niektórym pacjentom możliwość kontaktu ze zwierzętami domowymi.
Czytaj więcej
Na ukończeniu są regulacje, dotyczące poruszanie się czworonogów po terenie parlamentu. Zamknięte mają być dla nich sala posiedzeń czy kuluary.
Konkretnie chodzi o pacjentów hospicjów stacjonarnych i oddziałów medycyny paliatywnej, bo właśnie tego typu placówki wymieniono w projekcie, pod którym trwa zbiórka podpisów. Z projektu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta wynika, że mają mieć oni zagwarantowane „prawo do kontaktu ze zwierzętami domowymi, o których mowa w art. 4 pkt. 17 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt”.
W cytowanym przepisie ustawy o ochronie zwierząt czytamy, że chodzi o „zwierzęta tradycyjnie przebywające wraz z człowiekiem w jego domu lub innym odpowiednim pomieszczeniu, utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza”. Oznacza to, że pacjentów będą mogły teoretycznie odwiedzać wszystkie zwierzęta towarzyszące, niezależnie od gatunku, choć twórcy ustawy nie ukrywają, że chodzi głównie o psy i koty.
Zdaniem autorów projektu, obecność zwierząt przy szpitalnych łóżkach może przynieść liczne korzyści medyczne
Dlaczego miałyby pojawić się przy łóżkach swoich właścicieli? Obszerne wyjaśnienie znajduje się w uzasadnieniu projektu. „Kontakt ze zwierzęciem może pozytywnie wpływać na całokształt funkcjonowania człowieka znajdującego się u kresu życia, przyczyniając się do zmniejszenia cierpienia zarówno emocjonalnego, jak i cielesnego oraz ułatwiając poruszanie się w zmienionej roli społecznej” – piszą posłowie. I zaznaczają, że nie jest to tylko luźna obserwacja, ale wniosek wynikający z badań.
Czytaj więcej
Kot terapeutą? Ten arogancki drapieżnik-indywidualista, który chadza własnymi ścieżkami i niechętnie okazuje uczucia? A jednak.
Powołują się m.in. na badania, zgodnie z którymi zastosowanie aktywności z udziałem zwierząt w trakcie chemioterapii zmniejsza poziom depresji u pacjentów oraz zwiększa wysycenie krwi tlenem. Przywołują też obserwacje na grupie chorych dzieci, z których wynika, że po wizycie psa terapeutycznego mali pacjenci odczuwali mniejszy poziom zmartwienia, zmęczenia, lęku, smutku i bólu. „Więź człowieka ze zwierzęciem, szczególnie w chorobie, osamotnieniu i podczas hospitalizacji, ma znaczenie terapeutyczne, emocjonalne i duchowe” – dodają autorzy.
Tym sposobem myślenia kieruje się coraz więcej placówek medycznych w Polsce. Przoduje w tym Klinika Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, ale nie tylko. Np. w ostatnią Wigilię Bożego Narodzenia pacjenci oddziału chirurgii Szpitala Praskiego w Warszawie mogli spotkać się ze swoimi psami, które wsparły ich w rekonwalescencji. Za inicjatywą stała Agnieszka Korczyńska, była pacjentka placówki, zawodowo związana z programem „Dzień Dobry TVN”. Tłumaczyła, że podczas trzymiesięcznego pobytu na oddziale bardzo tęskniła za swoją suczką Zosią i uznała, że również pupile innych pacjentów mogłyby im pomóc w rekonwalescencji.
Kilka miesięcy wcześniej media informowały o przyjęciu do Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji pacjenta wraz z jego psem przewodnikiem. Na odwiedziny zwierząt pozwalają też lekarze z Oddziału Medycyny Paliatywnej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. Kilka miesięcy temu w portalu DolnySlask.pl można było zobaczyć fotorelację z odwiedzin leżącego tam od pół roku pana Jarosława przez jego wnuczkę Sabę. „Nie da się opisać słowami szczęścia pacjenta na widok ukochanego czworonoga w szpitalnej sali. Stęskniony psiak natychmiast wskoczył do łóżka swojego pana, a wzruszenie pana Jarosława błyskawicznie można było zauważyć w jego oczach” – czytamy w portalu.
Do szpitali psy trafiają także w ramach dogoterapii, którą stosuje m.in. Fundacja Dr Clown, odwiedzająca oddziały pediatryczne. „Wchodzimy na oddziały z naszymi psami, by dać pacjentom w kryzysie psychicznym coś, czego często najbardziej brakuje w trudnym czasie – poczucie bezpieczeństwa, bliskość i spokój” – napisano w mediach społecznościowych Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom, dziękując za możliwość pracy w murach Szpitala Nowowiejskiego w Warszawie.
Inspiracją dla posłów KO jest „Karta praw pacjenta do kontaktu ze zwierzęciem towarzyszącym” z Kliniki Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
Posłanka Katarzyna Piekarska mówi, że choć coraz częściej kierownicy placówek medycznych zgadzają się na wizyty zwierząt domowych, brakuje odgórnego uregulowania tej kwestii. – Ordynatorzy dostrzegają korzyści z wizyt zwierząt w szpitalach, jednak ponieważ nigdzie w prawie nie zapisano wprost, że jest to dozwolone, obawiają się wydać na to zgodę. Dlatego postanowiliśmy podjąć próbę usystematyzowania tego zagadnienia i szerzej rozpocząć debatę na temat obecności zwierząt przy szpitalnych łóżkach – mówi posłanka Piekarska.
Sama jako pacjentka chciałabym mieć możliwość kontaktu z moim zwierzęciem. Choćby incydentalnego
Dodaje, że obecność zwierząt w szpitalach, oprócz wymiaru medycznego, ma też aspekt etyczny i humanistyczny. – Polska jest w czołówce europejskich krajów, jeśli chodzi o posiadanie zwierząt domowych. W zasadzie znajdują się one w co drugim domu. Dodatkowo coraz większym problemem jest samotność, na którą narażone są szczególnie osoby starsze, dla których zwierzę jest często jedynym towarzyszem. Można zadać pytanie, czy uniemożliwianie takim osobom kontaktu z ukochanym zwierzęciem, nawet incydentalnego, jest po prostu etyczne – zastanawia się posłanka.
Dodaje, że inspiracją są dla niej działania podjęte przez dr hab. Tomasza Dzierżanowskiego, kierownika Kliniki Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która jest w Polsce pionierem, jeśli chodzi o ułatwianie kontaktów chorych z ich czworonogami. Z inicjatywy dr hab. Dzierżanowskiego przyjęto tam specjalną „Kartę praw pacjenta do kontaktu ze zwierzęciem towarzyszącym”, w której zagwarantowano „prawo do bliskości i więzi ze swoimi zwierzętami także podczas choroby i hospitalizacji”.
Czytaj więcej
W opiece paliatywnej nie powinno być limitów, bo trafia do niej połowa chorych na raka.
W karcie skupiono się nie tyle na korzyściach medycznych, co na humanistycznych aspektach kontaktu ciężko chorych osób z ich ukochanymi zwierzętami. Jak czytamy w dokumencie, „pacjenci w stanie terminalnym mają szczególne prawo do spotkania i pożegnania się ze swoim zwierzęciem”, a „odmowa takiego spotkania stanowi naruszenie godności człowieka”. Karta głosi też, że „człowiek ma niezbywalne prawo do doświadczania miłości, bliskości i obecności swojego zwierzęcia także w czasie choroby i odchodzenia, bez barier administracyjnych i regulaminowych”.
– Wywieszając tę kartę w klinice, czułem się trochę jak Marcin Luter, przybijający swoje tezy do drzwi kościelnych w Wittenberdze – mówi dr hab. Tomasz Dzierżanowski. – Moje działania miały trzy cele. Po pierwsze, poruszenie społeczeństwa i zwrócenie uwagi na fakt, że mamy w Polsce nie tyle problem samotności, co raczej problem epidemii samotności. Po drugie, uświadomienie, że w szybko atomizującym się społeczeństwie, jakim obecnie jesteśmy, jedyną bliską istotą jest często zwierzę, np. pies czy kot. A po trzecie, zasygnalizowanie, że konieczne są zmiany legislacyjne, ułatwiające kontakt pacjentów z ich zwierzętami – wyjaśnia.
Dodaje, że jego akcja spotkała się z bardzo dużym odzewem. – W internecie poparło ją ponad 60 tys. osób, szybko zainteresowały się nią media, otrzymałem też wyrazy poparcia z Głównego Inspektoratu Sanitarnego i od Rzecznika Praw Pacjenta – wylicza. – W efekcie doszło do spotkania, zorganizowanego w biurze Rzecznika Praw Pacjenta z udziałem Głównego Inspektora Sanitarnego i posłanki Katarzyny Piekarskiej. Uzgodniliśmy, że potrzebna jest zmiana legislacyjna – mówi dr hab. Dzierżanowski.
Jak tłumaczy nam posłanka, w czasie prac w komisji zdrowia projekt może zostać jeszcze zmodyfikowany. – Obecnie mowa w nim jest o placówkach medycyny paliatywnej i hospicjach. Zastanowimy się, czy nie poszerzyć tej listy – mówi posłanka Piekarska. I podkreśla, że choć proponowane przepisy pozwalają na wizyty zwierząt domowych w szpitalach, dają też kierownikom placówek możliwość wydania odmowy, uzasadnionej np. komfortem innych pacjentów czy kwestiami epidemiologicznymi.