Film braci Coen „No country for old men” z 2007 r. to obraz zmieniającego się świata, który z perspektywy „wiekowego” już szeryfa wydaje się niezrozumiały, pozbawiony zasad, logiki i sensu. I choć film nie mówi wprost o problemach całej grupy ludzi starszych, tytuł ten dobrze wpisuje się w polską debatę o pracy po sześćdziesiątce.
Dziś świat pędzi jeszcze szybciej, jedyną stałą wydaje się ciągła zmiana, a pojęcie „bezpieczne zatrudnienie” stało się synonimem „boomerstwa”. Swoje trzy grosze dodaje oczywiście sztuczna inteligencja, która raz obiecuje, że każdy pracownik w śmiesznie łatwy i tani sposób stanie się bardziej wydajny, a raz grozi, że mu tę pracę w ogóle zabierze.
Jednocześnie w Polsce już zaczął się demograficzny kryzys, czy nawet zapaść, a społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie. Na rynek pracy wchodzi mniej młodych ludzi, niż opuszcza go osób starszych. W tej sytuacji firmy powinny robić wszystko, by najbardziej doświadczeni pracownicy pozostawali aktywni jak najdłużej.
Pytanie brzmi, czy tak się dzieje? Parafrazując tytuł filmu braci Coen, czy Polska stała się „krajem dla starszych ludzi”? Na razie odpowiedź brzmi: jeszcze nie. Choć pracodawcy coraz częściej deklarują, że cenią doświadczenie i stabilność pracowników 50+, w praktyce nadal wygrywają stereotypy. Osoby starsze bywają postrzegane jako mniej elastyczne, nie dość „cyfrowe”, albo po prostu zbyt kosztowne. Polski rynek pracy pozostaje też wyjątkowo mało elastyczny – praca na przysłowiowe „pół etatu” nadal należy do rzadkości, choć mogłaby pozwolić wielu osobom po sześćdziesiątce dłużej pozostać aktywnymi zawodowo.
Polski rynek pracy wciąż nie jest gotowy na seniorów
W tym kontekście nie dziwią wyniki badań dla „Rzeczpospolitej”, wedle których tylko 30 proc. kobiet chciałoby pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego, a wśród mężczyzn ten odsetek spada do zaledwie 14 proc. Można wskazać różne tego przyczyny: od braku świadomości finansowej (czyli niskiej stopy zastąpienia w systemie emerytalnym, szczególnie dla kobiet), zmęczenia pracą, stanu zdrowia, po brak wiary, że rynek pracy rzeczywiście potrzebuje jeszcze ludzi starszych.
Ale to jednocześnie powinien być sygnał alarmowy dla państwa. W kraju pogrążonym w kryzysie demograficznym odpowiedzią powinny być konkretne działania, choćby większa elastyczność rynku pracy, walka z ageizmem, inwestycje w kompetencje cyfrowe, itp. Na razie jednak spójnej i silnej odpowiedzi na te wyzwania nie słychać.