Psy będą mogły wchodzić do Sejmu. Nowe przepisy już wkrótce

Na ukończeniu są regulacje, dotyczące poruszanie się czworonogów po terenie parlamentu. Zamknięte mają być dla nich sala posiedzeń czy kuluary.

Publikacja: 14.05.2024 04:30

W Sejmie powstają przepisy, które mają ułatwić wejście czworonogom do parlamentu

W Sejmie powstają przepisy, które mają ułatwić wejście czworonogom do parlamentu

Foto: Adobe Stock

Właściciel będzie musiał mieć przy sobie książeczkę zdrowia psa i kaganiec gotowy do założenia, będzie odpowiadał za zachowania swojego pupila, będzie musiał po nim sprzątać, a straż marszałkowska będzie mogła odmówić wstępu psom agresywnym – takie zasady, dotyczące wprowadzania psów, będą wkrótce obowiązywały w Sejmie.

Pracuje nad nimi wicemarszałek Dorota Niedziela z KO, znana z poparcia dla wielu inicjatyw prozwierzęcych. O tym, że zamierza dopuścić wejście zwierząt na teren Sejmu, mówiła tuż po objęciu przez siebie funkcji wicemarszałka, a w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wyjaśnia, że prace są na ukończeniu. – Stworzyliśmy propozycję przepisów, które trafiły do opracowania przez sejmowych prawników. Przy jej tworzeniu braliśmy pod uwagę podobne regulacje, obowiązujące w innych instytucjach publicznych – mówi Dorota Niedziela.

Czytaj więcej

Polisa dla kota lub psa? Aż 40 proc. właścicieli nawet nie wie, że są takie ubezpieczenia

Lista wymogów dotyczących psów raczej nie będzie zaskakiwać, ważniejszy jest sam fakt, że w ogóle powstają. Dotąd przepisy regulujące poruszanie się po terenie parlamentu nie mówiły nic na temat czworonogów.

Mimo braku przepisów, psy wchodziły już do Sejmu

Nie oznacza to, że psy nie pojawiały się w Sejmie. Najsłynniejszy przypadek dotyczył Saby, sznaucerki Ludwika Dorna, którą ówczesny marszałek przyprowadził do Sejmu za pierwszych rządów PiS. Wzbudziło to tak duże zainteresowanie, że Saba trafiła do kilku ważnych przemówień politycznych. – Wstydziliśmy się dwa miesiące temu, gdy zamienił pan Sejm w zoo, przyprowadzając tutaj swojego psa. Przez 500 lat historii tego parlamentu nie było takiej sytuacji, aby ktoś wprowadził do Sejmu zwierzę. Ostatni raz konia do Senatu przyprowadził 2000 lat temu cesarz Kaligula – oburzał się w 2007 roku z mównicy sejmowej ówczesny lider LPR Roman Giertych.

Mimo utyskiwań Giertycha z czasem obecność psów w Sejmie spowszechniała. Po tym, gdy Sabę zabrał do Sejmu Dorn, w ramach demonstracji swoje pupile przyprowadziło też kilkoro polityków opozycji. Później głośno było mediach m.in. o Diabełku, piesku rasy yorkshire terrier, przywożonym do hotelu sejmowego przez posła PiS Jana Tomaszewskiego.

Z relacji polityków wynika, że od czasu, gdy po wygranych wyborach w 2015 roku PiS zaczął zaostrzać zasady wstępu na teren sejmowy, pojawiły się również problemy z wprowadzaniem psów. Doświadczyła ich też Dorota Niedziela. – W czasie ostatnich ośmiu lat wielokrotnie zdarzało mi się, że strażnicy marszałkowscy odmawiali mi wstępu na teren kompleksu z psem. Chodziło często o banalne sytuacje, jak przyprowadzenie psa do zaparkowanego na terenie Sejmu samochodu tylko po to, by po zakończonym posiedzeniu pojechać do domu – relacjonuje Dorota Niedziela. Dodaje, że strażnicy powoływali się na rzekomy zakaz wprowadzania psów, zawarty w przepisach sejmowych. Później okazało się, że żadnego zakazu nie ma.

Czytaj więcej

Spanie z psem dobre dla zdrowia? Są wyniki nowych badań

– Dobrze, że ta sprawa zostanie w końcu uregulowana, bo przecież istnieje grupa posłów mieszkających na terenie Sejmu lub w jego okolicach, którzy na czas posiedzeń zabierają ze sobą zwierzęta domowe – mówi Katarzyna Piekarska z KO, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Praw Zwierząt.

Sala posiedzeń wciąż niedostępna dla zwierząt

Jej zdaniem przepisy będą w praktyce dotyczyły terenów, znajdujących się na zewnątrz budynków sejmowych, choć nie można wykluczyć, że część psów wejdzie z właścicielami do środka. Władze Sejmu nie mogą tego odmówić, bo zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych nie można zabraniać wchodzenia do urzędów ze zwierzęciem domowym.

W myśl planowanych regulacji wewnątrz budynków sejmowych czworonogi nie będą mogły wchodzić na salę plenarną czy do kuluarów. Dostępne dla psów się mają stać w końcu samochody, służące transportowi posłów, np. z dworca kolejowego. Wewnętrzne przepisy zaś już wcześniej dopuściły przebywanie zwierząt w hotelu sejmowym.

Właściciel będzie musiał mieć przy sobie książeczkę zdrowia psa i kaganiec gotowy do założenia, będzie odpowiadał za zachowania swojego pupila, będzie musiał po nim sprzątać, a straż marszałkowska będzie mogła odmówić wstępu psom agresywnym – takie zasady, dotyczące wprowadzania psów, będą wkrótce obowiązywały w Sejmie.

Pracuje nad nimi wicemarszałek Dorota Niedziela z KO, znana z poparcia dla wielu inicjatyw prozwierzęcych. O tym, że zamierza dopuścić wejście zwierząt na teren Sejmu, mówiła tuż po objęciu przez siebie funkcji wicemarszałka, a w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wyjaśnia, że prace są na ukończeniu. – Stworzyliśmy propozycję przepisów, które trafiły do opracowania przez sejmowych prawników. Przy jej tworzeniu braliśmy pod uwagę podobne regulacje, obowiązujące w innych instytucjach publicznych – mówi Dorota Niedziela.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Rusłan Szoszyn z Nagrodą im. Macieja Płażyńskiego
Społeczeństwo
Sondaż: Czy zdaniem Polaków za pożarami w Polsce mogą stać rosyjskie służby?
Społeczeństwo
Co z końmi na szlaku do Morskiego Oka? Rząd przedstawił ustalenia
Społeczeństwo
Morskie Oko: Starosta tatrzański tłumaczy dlaczego meleksy nie mogły zastąpić koni
Społeczeństwo
Rada Języka Polskiego ogłasza rewolucję. Nazwy mieszkańców miast wielką literą. Są też inne, ważne zmiany