Tomku,
spotkałeś się z takimi sytuacjami?
Aż z
takimi nie, ale oczywiście spotkałem się. To jest zjawisko, które wydawałoby się, wygasło i wymarło, ale to były tylko pozory. Ono żyło sobie znakomicie w
uśpieniu. Ja pamiętam doskonale rok 1968 i antysemicką nagonkę wtedy i wyjazdy
ludzi z Polski i tak dalej, i tak dalej. Pamiętam, jak w żonę Roberta Brylewskiego
Wiwianę, która jest ciemnoskóra, idącą w pobliżu domu, w centrum miasta, z
małymi dziećmi rzucano kamieniami. Więc to nie jest nowość. Natomiast cały ten
splot wydarzeń, który doprowadził do tego, że tego typu pomysły na świat, na
życie stają się coraz powszechniejsze, to jest tragedia, to nie tylko polska
tragedia, bo w Stanach Zjednoczonych i w
wielu krajach europejskich dzieje się podobnie. Właściwie nikt nie ma dobrego
pomysłu, co z tym zrobić.