Bogusław Chrabota: LGBTQIA+ poczeka lat pięć, a może dziesięć
Chciałbym zapytać, gdzie byliście, ludzie żyjący w związkach nieformalnych, jedno- i dwupłciowych 1 czerwca tego roku, kiedy rozstrzygało się, kto przejmie schedę po Andrzeju Dudzie? Jaki procent z was głosowało, wychyliło choćby nos z domu, skoro sprawa legalizacji związków partnerskich jest dla was tak ważna?
Na prezydenta Polacy wybrali turbokonserwatywnego Karola Nawrockiego i – przynajmniej co do sprawy związków partnerskich – trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość.
Nie zadaję tego pytania w ciemno; według badań przedstawionych
przez „Rzeczpospolitą” niemal 10 proc. ludzi w miastach żyje w związkach nieformalnych.
Ale i na wsiach, w małych miasteczkach to niemała populacja. Gdyby cała
zagłosowała, nie byłoby dziś problemu, by przyzwoity, wyważony, rozsądny projekt
ustawy o statusie osoby najbliższej wszedł w życie. Ba, gdyby podpis miał składać
konkurent Karola Nawrockiego, to pewnie mogłyby przejść dużo śmielsze
rozwiązania i tytulatura. Stało się inaczej; wybraliśmy prezydenta
turbokonserwatywnego i – przynajmniej co do sprawy związków partnerskich –
trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość. Wyjątkową cierpliwość.
Pozostało jeszcze 81% artykułu
Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej
Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)