Reklama
Rozwiń
Reklama

„The Smashing Machine”: Chleb, igrzyska i anatomia bólu

Dwayne Johnson w „The Smashing Machine” dezaktywuje charyzmę – nie jest tu celebrytą ociekającym autopromocją.
„The Smashing Machine”: Chleb, igrzyska i anatomia bólu

Foto: mat.pras.

Benny Safdie rozkłada biografię legendy walk MMA Marka Kerra na czynniki somatyczne i systemowe: ciało jako kapitał, cierpienie jako waluta, męskość jako kontrakt społeczny. Dwayne Johnson gra w kinie artystycznym w ramach zadośćuczynienia za porażkę w „Black Adam” – nie zwycięża jako samiec alfa plus, a uczy się za to przegrywać.

„The Smashing Machine” jest odwróceniem standardów, do jakich przyzwyczaiło nas kino biograficzne. Safdie usuwa kotwice gatunku (transowe wejście w ring, montaż zwycięstw, fanfary niczym w „The Rocky”), by pokazać nawarstwienie bólu. Widz nie ma się nakręcić, a raczej spoglądać i uświadamiać sobie, że spektakl przemocy jest częścią składową dystrybucji realizowanej przez instytucje, kontrakty i oczekiwania rynku.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama