Reklama
Rozwiń
Reklama

„LARP. Miłość, trolle i inne questy”: Fantasy, kasety VHS i lata 90.

Kordian Kądziela pokazuje, że jest świeżym i nietuzinkowym głosem w polskiej komedii. „LARP. Miłość, trolle i inne questy” to błyskotliwe kino przypominające, skąd wziął się sukces „1670”.
„LARP. Miłość, trolle i inne questy”: Fantasy, kasety VHS i lata 90.

Foto: mat.pras.

Kądziela jest jednym z dwóch (obok Macieja Buchwalda) reżyserów hitowego serialu Netflixa „1670”, który choć jest satyrą ze szlacheckiej Rzeczpospolitej, to tak naprawdę mówi wiele o współczesnej Polsce. Odcinek o All Inclusive (albo, jak mówi internetowy Sołtys z Lubelszczyzny „oll ekskiuz me”) w Turcji z najnowszego sezonu pokazuje to dobitnie. „LARP…” jest już osadzony we współczesności. No, powiedzmy, że to współczesność, bo Kądziela wszystko umieszcza w świecie magii i nostalgii za latami 90. Jednocześnie jego larpowskie uniwersum jest zatopione w dzisiejszej rzeczywistości, gdzie do głosu dochodzi pokolenie tych, którzy nie kierują się już naukami prof. Leszka Balcerowicza. Nie chcą pogoni za wyśnionym Zachodem. Oni są z nim zrośnięci.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama