Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co sądzą Polacy o pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego?
  • Dlaczego rośnie liczba osób aktywnych zawodowo po przejściu na emeryturę?
  • Co wpływa na gotowość do dłuższej aktywności zawodowej?
  • Jak demografia zmienia postrzeganie starszych pracowników?
  • Jakie są bariery dla pełnego wykorzystanie potencjału „silversów”?

Tylko co ósmy Polak chciałby pracować po ukończeniu 65 lat. Zdecydowana większość uczestników sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” planuje zakończyć pracę po osiągnięciu wieku emerytalnego. Tylko 30 proc. kobiet deklaruje chęć pracy po ukończeniu 60 lat, a odsetek mężczyzn chętnych do pracy po 65. urodzinach jest ponad dwukrotnie niższy (14 proc.).

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Niewielu Polaków chce pracować dłużej, niż musi. Jak to zmienić?

Pro

Takim wynikom sondażu IBRiS nie dziwi się prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego. Również w jego badaniu przeprowadzonym przed dwoma laty w ramach projektu Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, jedynie co piąta osoba w wieku przedemerytalnym (do 10 lat przed emeryturą) deklarowała plany dłuższej pracy. I to na ogół nie dłużej niż przez pięć lat.

Coraz więcej Polaków będzie musiało pracować po emeryturze

Zdaniem prof. Szukalskiego, ten niewielki odsetek chętnych do aktywności zawodowej na emeryturze wynika z faktu, że większość z nas nie jest świadoma swej stopy zastąpienia, czyli relacji emerytury do wysokości ostatniej pensji. Wprawdzie można ją sobie spróbować wyliczyć na portalu ZUS (przed kilkoma laty zrezygnował z rozsyłania przyszłym emerytom szacunkowej wysokości ich świadczeń), ale niewiele osób to robi.

Zdaniem prof. Szukalskiego, większość z nas optymistycznie liczy na to, że emerytura będzie niewiele mniejsza niż ostatnie wynagrodzenie. Tymczasem według najnowszej prognozy ZUS – przy utrzymaniu obecnego wieku emerytalnego – przeciętna stopa zastąpienia z obecnych 54 proc. zmaleje w 2030 r. średnio do 52 proc., by w 2060 r. skurczyć się do zaledwie 29 proc.

Czytaj więcej

Anna Cieślak-Wróblewska: Czy to jest kraj dla starszych ludzi?

Bardziej świadome są tego osoby w wieku emerytalnym, co widać także w badaniu IBRiS – najwięcej chętnych do pracy po 65. roku życia jest w grupie 50-59-latków, do których coraz częściej zaczyna docierać fakt, że może nie być ich stać na utrzymanie obecnego poziomu życia na „gołej” emeryturze. Z kolei najrzadziej gotowość do dłuższej pracy deklarują najmłodsi uczestnicy sondażu, z pokolenia Z (18-29 lat), wśród których tylko 4 proc. ma takie plany. Jak przypuszcza prof. Szukalski, młodzi ludzie mogą wierzyć, że zanim osiągną wiek emerytalny, zostanie wprowadzony powszechny dochód podstawowy, który uchroni ich przed koniecznością dłuższej pracy.

W przeciwnym razie, o ile nie zostanie podniesiony wiek emerytalny (a przedstawiciele rządu zapewniają, że nie ma takich planów), dorabianie do emerytury dla dużej części seniorów stanie się koniecznością. Dr Tomasz Lasocki, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich ds. zabezpieczenia społecznego, uważa, że w kolejnych latach wzrost udziału pracujących silversów będzie przyspieszał, gdyż w wiek emerytalny zaczną wchodzić pokolenia, które nie mają dłuższego stażu pracy przed 1999 r. i nie mogą liczyć na równie korzystne jak starsze generacje przeliczenie tzw. kapitału początkowego.

Liczba pracujących emerytów w Polsce przekroczyła milion

W rezultacie pójdzie w górę zarówno odsetek, jak i liczba pracujących emerytów. Już w końcu ubiegłego roku pobiła ona rekord, dochodząc do blisko 880 tys. To o ponad połowę więcej niż dekadę wcześniej. Z danych ZUS wynika, że w ciągu ostatniej dekady (od 2015 r.) odsetek pracujących emerytów, którzy dorabiają do tego świadczenia, zwiększył się z nieco ponad 9 proc. do niemal 14 proc. w ubiegłym roku, gdy podwyższył się też ich średni wiek – do 67,8 roku. To efekt rosnącej grupy aktywnych zawodowo osób 70+, których udział zwiększył się w ub.r. do 20,5 proc. Warto przy tym pamiętać, że dane ZUS o pracujących emerytach nie uwzględniają osób w wieku emerytalnym, które nadal pracują nie pobierając emerytur. Z ostatnich danych za 2024 r. wynika, że było ich wtedy prawie 188 tys. W rezultacie liczba aktywnych zawodowo osób w wieku emerytalnym przekraczała już milion.

Czytaj więcej

Szybko rośnie liczba pracujących emerytów

Zdaniem ekspertów od demografii, wydłużaniu aktywności zawodowej sprzyja poprawiający się stan zdrowia osób w wieku emerytalnym (zwłaszcza kobiet). Niemałe znaczenie ma także wzrost liczby osób z wyższym wykształceniem oraz mieszkańców dużych miast, gdzie jest większy wybór różnorodnych ofert zatrudnienia. Badanie IBRiS dowodzi, że oba te czynniki zwiększają gotowość do dłuższej aktywności zawodowej. O ile tylko 6 proc. badanych z wykształceniem podstawowym i zawodowym deklaruje chęć pracy po 65. roku życia, o tyle wśród absolwentów uczelni – ponad jedna piąta. Podobną zależność widać w przypadku miejsca zamieszkania – w dużych miastach ponad jedna czwarta badanych jest gotowa do dłuższej pracy. To ponad dwukrotnie większa grupa niż w małych miastach i ponad trzykrotnie – niż na wsi.

Czytaj więcej

Polacy chcą szybko przejść na emeryturę i cieszyć się życiem

Jak zauważa prof. Szukalski, liczbę pracujących seniorów będzie w kolejnych latach ograniczała demografia, gdyż w wiek emerytalny będą wchodziły teraz mniej liczne roczniki. Dlatego ważny jest wzrost gotowości do dłuższej pracy, co w dużej mierze zależy od samych pracodawców. Powinno im zależeć na utrzymaniu starszych pracowników wobec kurczącej się liczby osób w wieku produkcyjnym, których liczba ma spaść z obecnych 21,7 mln do 19,9 mln w 2040 r.

Jak zachęcić seniorów do dłuższej pracy zawodowej

Jak podkreśla Paula Kukołowicz z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, zmiany demograficzne, w tym malejąca podaż młodych kandydatów, poprawiają sytuację starszych pokoleń na rynku pracy, w tym osób 55-59/64-letnich. Z danych BAEL wynika, że w tej grupie szybko rósł ostatnio wskaźnik zatrudnienia, który w IV kw. sięgał niemal 75 proc. Zdaniem Pauli Kukołowicz, widać to zwłaszcza w branżach, w których wymagane są wysokie kwalifikacje i nasila się deficyt pracowników. Tak jest np. w edukacji i ochronie zdrowia, gdzie rośnie średni wiek lekarzy i pielęgniarek.

Z drugiej strony, odsetek starszych pracowników jest duży w branżach, gdzie wymagania kompetencyjne nie są wygórowane, w tym w gastronomii, w usługach administrowania. Sprzyja im także słaba automatyzacja i robotyzacja w mniejszych firmach produkcyjnych, gdzie już tylko fachowcy w wieku emerytalnym potrafią obsługiwać maszyny starego typu.

Czytaj więcej

Kariera do siedemdziesiątki? Warto już zadbać, by móc pracować dłużej

Zdaniem prof. Szukalskiego, coraz więcej firm docenia atut pracowników w wieku okołoemerytalnym: doświadczenie, profesjonalizm, a także podejście do pracy, w tym niską rotację.

Barierą ograniczającą ich zatrudnienie są z kolei uprzedzenia i stereotypowe traktowanie dojrzałych osób, a także niewielka elastyczność firm, które nie są otwarte na pracę w niepełnym wymiarze, w tym dzielenie etatów. Według danych Eurostatu, podczas gdy w ub.r. 17,1 proc. pracujących mieszkańców Unii było zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu, to w Polsce ten odsetek wynosił tylko 5,5 proc. – Pracodawcom przyzwyczajonym do modelu jeden pracownik – jedno miejsce pracy bardzo trudno przejść na bardziej zwinny model zarządzania – ocenia ekspertka PIE.

Ageizm nadal utrudnia pracę osobom 50+

Sytuację aktywnych zawodowo osób 50+ utrudnia ageizm, który pokazało badanie zrealizowane na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) w ramach projektu „Sektor Srebrny. Potencjał dla Rynku Pracy”. Jak ocenia Jarosław Stawarz, ekspert ds. badań w tym projekcie, często problemem jest podejście menedżerów, którzy nie potrafią zarządzać wielopokoleniowymi zespołami i często nie traktują pracowników 50+ jako potencjału, w który warto inwestować. Nie doceniają też potencjału mentoringu, który może rozwijać zarówno młodych, jak i starszych pracowników. Tymczasem wielu z nich zależy na zdobywaniu nowych  kompetencji, zwłaszcza cyfrowych.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Jeden zespół, kilka pokoleń - to może być wyzwanie, ale też szansa

Pro

Zdaniem Aleksandry Tyszkiewicz, dyrektorki wykonawczej na CEE w firmie rekrutacyjnej Hays Poland, obecne podejście firm do pracowników 50+ przypomina wahadło. Z jednej strony firmy mocno stawiają na doświadczenie, dojrzałość biznesową i eksperckie kompetencje, które mają osoby 50+. Jednocześnie na rynku wciąż istnieją przekonania, że osoby 50+ są mniej efektywne w środowisku zawodowym, mało elastyczne i chętne do nauki, mają braki w zakresie technologii i często przebywają na zwolnieniach lekarskich, a także są za drogie. W rezultacie nie można na razie mówić o wyraźnym trendzie otwierania się firm na zatrudnianie dojrzałych pracowników.

– O ageizmie mówi się coraz więcej, lecz stosunkowo rzadko przekłada się to na konkretne, strategiczne działania ze strony pracodawców. Dyskryminacja pracowników w wieku 50+ pozostaje aktualna, ponieważ problem niedoboru kadr na polskim rynku pracy wciąż nie jest na tyle poważny, aby wymuszał na firmach bardziej proaktywną postawę w tym zakresie – ocenia Aleksandra Tyszkiewicz.