Władze ZEA informują, że ustalają obecnie, kto, w wyniku którego doszło do pożaru w rejonie elektrowni atomowej. Podkreślają też, że Abu Zabi ma pełne prawo do reakcji na takie „terrorystyczne ataki”. Doradca prezydenta ZEA ds. dyplomacji oświadczył, że atak stanowi „groźną eskalację” niezależnie od tego, czy przeprowadził go „główny sprawca” (w domyśle – Iran), czy jeden z jego popleczników.
Z kolei resort obrony ZEA poinformował, że dwa inne drony, które wleciały nad Emiraty od strony „zachodniej granicy” zostały skutecznie zneutralizowane.
Czytaj więcej
Negocjacyjny impas może skłonić prezydenta Trumpa do rozpoczęcia nowej operacji militarnej. Dla Izraela to wymarzony rozwój sytuacji.
ZEA: W ataku drona ucierpiał generator zasilający elektrownię jądrową
Dron, który przeniknął przez obronę powietrzną Emiratów, uderzył w generator znajdujący się poza wewnętrzną strefą ochronną Elektrowni Jądrowej Barakah – wynika z informacji przekazywanych przez władze ZEA. W wyniku ataku nikt nie ucierpiał, nie stwierdzono też wzrostu promieniowania. Federalny Urząd Regulacji Jądrowych ZEA poinformował, że elektrownia jest bezpieczna, a atak nie spowodował uwolnienia substancji radioaktywnych. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej podała, że awaryjne generatory zasilają obecnie blok numer 3 elektrowni i wezwała do „maksymalnej powściągliwości militarnej” w rejonie elektrowni atomowych.
Natomiast Arabia Saudyjska poinformowała, że przechwyciła trzy drony, które wleciały nad kraj z irackiej przestrzeni powietrznej. Rijad ostrzegł, że sięgnie po „niezbędne środki operacyjne”, by odpowiedzieć na „wszelkie próby naruszenia suwerenności i bezpieczeństwa”.
W ubiegłym tygodniu media ujawniły, że zarówno ZEA, jak i Arabia Saudyjska, w czasie „gorącej fazy” wojny USA i Izraela z Iranem, przeprowadzały ataki na terytorium Iranu, przy czym Arabia Saudyjska przeprowadziła atak odwetowy po ataku na swoje terytorium, po czym zawarła porozumienie z Iranem, które miało doprowadzić do deeskalacji między obydwoma państwami – wynikało z doniesień Reutera.
Po rozpoczęciu przez USA i Izrael ataków na Iran 28 lutego, Teheran przeprowadził liczne ataki odwetowe na bazy wojskowe USA, Izrael, a także państwa w regionie uznawane za sojuszników USA. Najczęściej atakowane były Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale Iran atakował też m.in. Arabię Saudyjską i Katar.
Iran wznowił ataki na ZEA po tym, jak USA podjęły próbę odblokowania ruchu w cieśninie Ormuz w ramach „Projektu wolność”. Operacja USA w rejonie cieśniny Ormuz została zawieszona po dwóch dniach.
Donald Trump znów grozi Iranowi. „Nic z nich nie zostanie”
Oficjalnie w wojnie USA i Izraela z Iranem obowiązuje zawieszenie broni, ogłoszone przez Donalda Trumpa w nocy z 7 na 8 kwietnia (czasu polskiego). Zawieszenie broni miało dać obu stronom czas na wynegocjowanie porozumienia pokojowego, ale rozmowy znalazły się w impasie. Mimo zawieszenia broni Iran nadal blokuje ruch statków w cieśninie Ormuz, kluczowej dla transportu ropy z Bliskiego Wschodu, a USA rozpoczęły własną blokadę cieśniny (13 kwietnia), która jest de facto blokadą irańskich portów (okręty USA zatrzymują statki płynące do portów w Iranie i nie pozwalają na wypływanie jednostkom z tych portów).
„Iranowi kończy się czas i lepiej, żeby zaczęli działać, szybko, bo inaczej nic z nich nie zostanie. Czas jest kluczowy” – napisał 17 maja Donald Trump w serwisie Truth Social, co należy odczytywać jako groźbę wznowienia działań wojennych. Już wcześniej Trump mówił m.in. że zawieszenie broni „wisi na włosku”. Serwis Axios podaje, że Trump 19 maja ma spotkać się z doradcami ds. bezpieczeństwa narodowego, by rozmawiać o opcjach dotyczących działań militarnych wobec Iranu.
Ceny paliw w Polsce
Punktem spornym w rozmowach pokojowych są żądania USA dotyczące wstrzymania programu nuklearnego Iranu i rezygnacji przez Teheran z posiadanych zasobów wzbogaconego uranu (ok. 400 kg). Iran ze swojej strony domaga się rekompensaty za zniszczenia wywołane wojną, zakończenia amerykańskiej blokady irańskich portów oraz wstrzymania wojny na wszystkich frontach (a więc także wojny Izraela z Hezbollahem w Libanie) oraz wycofania sił USA dalej od granic Iranu i gwarancji, że wojna nie zostanie wznowiona.
Rzecznik irańskich sił zbrojnych ostrzegał 17 maja, że jeśli USA spełnią groźby i wznowią ataki na Iran, wówczas USA będą musiały zmierzyć się z „nowymi, agresywnymi i zaskakującymi scenariuszami”, a rzecznik MSZ Iranu Esmaeil Baqaei stwierdził, że USA i Izrael próbują przerzucić na Iran odpowiedzialność za destabilizację rynku surowców energetycznych spowodowaną ich „niesprowokowaną militarną agresją przeciw Iranowi”.
Cena ropy najwyższa od dwóch tygodni
Impas w rozmowach między USA a Iranem i groźby Trumpa pociągają za sobą ponowny wzrost ceny na światowych rynkach. W nocy z 17 na 18 maja cena baryłki ropy Brent osiągnęła poziom 110,7 dolara za baryłkę, najwyższy od 5 maja. Z kolei za baryłkę ropy WTI trzeba było płacić 107,26 dolara za baryłkę, najwięcej od 4 maja. W ubiegłym tygodniu ceny baryłek ropy Brent i WTI wzrosły o ponad 7 proc. w związku z rozwiewającymi się nadziejami na przełom w rozmowach Waszyngtonu z Teheranem i odblokowanie ruchu w cieśninie Ormuz.