Biuro prasowe władz miejskich Abu Zabi poinformowało w poście na portalu X, że nie ma doniesień o żadnych ofiarach i że pożar poza wewnętrznym obwodem elektrowni nie wpłynął na poziom bezpieczeństwa radiologicznego.

Federalny Urząd Regulacji Jądrowych (FANR) poinformował, że incydent nie wpłynął na bezpieczeństwo elektrowni jądrowej ani na gotowość jej kluczowych systemów, dodając, że wszystkie bloki działają normalnie.

„Wdrożono wszelkie środki ostrożności”

W komunikacie napisano, że natychmiast po wybuchu pożaru „wdrożono wszelkie środki ostrożności i bezpieczeństwa w celu zapewnienia ochrony terenu”.

Czytaj więcej

Dubaj i Abu Zabi pod ostrzałem. Lotnicze centra regionu wstrzymują operacje

Urzędnicy zaapelowali również do opinii publicznej o poleganie wyłącznie na zweryfikowanych informacjach przekazywanych oficjalnymi kanałami i unikanie rozpowszechniania plotek lub niepotwierdzonych doniesień dotyczących incydentu.

Zapewniono, że w miarę kontynuowania śledztwa w sprawie ataku drona i jego okoliczności, dalsze informacje będą przekazywane na bieżąco.

Kto stoi za atakiem drona na elektrownię Barakah?

Nikt nie przyznał się do ataku dronów, a oświadczenie ZEA nie wskazywało podejrzanych. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej z siedzibą w Wiedniu, organ nadzorujący sektor jądrowy ONZ, nie odpowiedziała na prośbę Associated Press o komentarz.

Niedzielny atak był pierwszym atakiem na czteroreaktorową elektrownię jądrową Barakah w wojnie z Iranem. Reaktor znajduje się na dalekich zachodnich pustyniach Abu Zabi, niedaleko granicy z Arabią Saudyjską.

Elektrownia jądrowa Barakah o wartości 20 mld dolarów została zbudowana przez Emiraty Arabskie z pomocą Korei Południowej i uruchomiona w 2020 roku. Jest to pierwsza i jedyna elektrownia jądrowa na Półwyspie Arabskim.