– Sprawa jest, widzicie, taka. Archeolog znany na świecie wygłaszał wykłady (…). I jego w Polsce zatrzymują, wsadzają do więzienia i jeszcze zamierzają przekazać Ukrainie. (…) Na takie i podobne przypadki potrzebna jest ta ustawa – jeszcze w połowie marca wyjaśniał swoim kolegom-deputowanym generał Andriej Kartapołow, jeden z inicjatorów nowego prawa.
Rosyjski archeolog Aleksandr Butiagin został zatrzymany w Polsce jeszcze w grudniu 2025 roku na podstawie ukraińskiego nakazu aresztowania, a pod koniec kwietnia znalazł się wśród osób wymienionych m.in. za Andrzeja Poczobuta. Ale rosyjski parlament nie spieszył się z nową ustawą i dopiero obecnie ją przyjął, gdy jest już po wszystkim.
Czy to próba zastraszenia innych państw i międzynarodowych sądów?
Dlatego dokument o „eksterytorialnym wykorzystaniu rosyjskich sił zbrojnych dla ochrony obywateli Rosji” wywołuje konsternację wśród komentatorów, którzy nie pojmują, po co w ogóle został przyjęty.
– Ogromna liczba projektów ustaw, które wnoszone są pod obrady Dumy, nie tworzy niczego więcej oprócz szumu informacyjnego – sądzi rosyjski prawnik z uniwersytetu w Kolonii Gleb Bogusz.
W sumie nowe prawo dodaje do już istniejących ustaw jedynie dwie nowe rzeczy. Na polecenie prezydenta władze będą musiały podjąć „niezbędne działania dla ochrony obywateli” zatrzymanych przez „nielegalne”, zagraniczne sądy. Do różnych możliwości zaś samego prezydenta użycia swojej armii poza granicami kraju dojdzie nowa: „ochrona obywateli zatrzymanych decyzją nielegalnego sądu”.
Czytaj więcej
Mimo że armia Kremla utknęła w wojnie w Ukrainie, Moskwa zwiększa możliwości wykonywania wojskowych uderzeń na sąsiednie państwa. Ale podbój teryto...
– To po prostu dodatkowa akcja zastraszania innych państw. Od 2023 roku (gdy Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wysłał list gończy za Władimirem Putinem – red.) rosyjscy urzędnicy grożą wojskowym odwetem, tym którzy śmieliby aresztować Putina. Widać postanowili przypomnieć swe groźby – mówi kolejny prawnik Grigorij Waipan.
Jakie sądy są „nielegalne” dla Kremla i dlaczego
„Nielegalne sądy” podzielono w ustawie na trzy grupy. Pierwsza to międzynarodowe sądy, których jurysdykcji nie uznaje Rosja. Najważniejszym z nich jest właśnie Międzynarodowy Trybunał Karny, który już wydał nakazy zatrzymania Putina i rosyjskiej ombudsmanki praw dzieci Marii Lwowej-Biełowej za deportacje ukraińskich dzieci do Rosji. Ale na celowniku Trybunału znalazł się też szef sztabu generalnego rosyjskiej armii, dowódca jej lotnictwa i dowódca Floty Czarnomorskiej.
Czytaj więcej
Międzynarodowy Trybunał Karny podjął środki w celu ochrony personelu przed możliwymi sankcjami ze strony Stanów Zjednoczonych. Wypłaca pracownikom...
Druga grupa to „międzynarodowe sądy utworzone nie na podstawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Kreml wyraźnie zdenerwował się decyzją 36 państw i UE o powołaniu Specjalnego Trybunału ds. Zbrodni Agresji przeciw Ukrainie. Ponieważ Rosja nie podpisała Statutu Rzymskiego, Międzynarodowy Trybunał w Hadze nie może sądzić jej przywódców za sam fakt agresji na Ukrainę. Dlatego potrzebny był osobny sąd i on właśnie powstaje, a Moskwa się złości.
Kolejna grupa to „zagraniczne sądy, którym inny kraj przekazał pełnomocnictwa do sądzenia obywateli Rosji”. – Nie wiadomo, co autorzy ustawy mieli na myśli – mówi kolejny rosyjski prawnik Jewgienij Smirnow. Możliwe, że warszawskie sądy okręgowy i apelacyjny, które zajmowały się sprawą Butiagina, znalazły się w tej kategorii. Jak i okręgowy sąd w Helsinkach, który rok temu skazał na dożywocie za zbrodnie wojenne w Ukrainie rosyjskiego neonazistę Jana Pietrowskiego.
Nowa ustawa i stare groźby wobec państw bałtyckich
Ale oprócz obrony rosyjskiej grupy rządzącej i jej współpracowników nowa ustawa może mieć cele polityczne. „Zdaje się, że cały sens dokumentu nie zawiera się w dodatkowych pełnomocnictwach Putina (on i tak ma ich mnóstwo), a w tym, by zastraszyć inne państwa możliwymi atakami rosyjskich służb specjalnych i armii” – sądzi jedna z niezależnych rosyjskich publicystek.
Pojawiła się zaś po całej serii ostrzeżeń ze strony zachodnich wojskowych i szefów służb o możliwej agresji Kremla na jakieś państwo (lub państwa) w Europie. Już w tym roku wywiad USA przestrzegał, że Putin może zdecydować się na „świadomą eskalację wojny z Ukrainą” aż do konfliktu z NATO. Wywiad holenderski sądzi, że Kreml potrzebuje jeszcze około roku, by zebrać siły do „regionalnego konfliktu z Sojuszem”.
Ale latem ubiegłego roku niemiecka BND ostrzegała, że istnieje ryzyko rosyjskiej prowokacji w państwach bałtyckich.
Czytaj więcej
Fińskie władze poinformowały w piątek nad ranem o podejrzanej aktywności dronów w rejonie stołecznym.
Rosyjscy prawnicy pytani przez niezależny portal „Nowa Gazeta. Europa” wskazywali, że nowe prawo mogłoby dać Putinowi podstawy do najazdu na państwa bałtyckie.
– Jeśli tamtejsze władze będą działały na podstawie swego wewnętrznego prawa (na przykład wyrzucając z kraju jakiegoś człowieka za rosyjską propagandę), to formalnie nowa ustawa ich nie będzie dotyczyć. Ale jeśli zatrzymają kogoś na podstawie nakazu Międzynarodowego Trybunału Karnego (a wszystkie trzy podpisały Statut Rzymski), no to wtedy Putin może użyć swoich nowych pełnomocnictw – powiedział jeden z nich.
Przy tym prawnicy wskazywali, że byłaby to zbędna fatyga z jego strony: na Ukrainę napadł bez żadnej ustawy.
Sygnał dla Trumpa: „Jesteśmy podobni”
Z kolei prawnik Ilia Raczkow przypuszcza, że nowe prawo może być wykorzystane przez rosyjską marynarkę wojenną do ochrony i konwojowania statków „szarej floty”, przewożących rosyjskie surowce objęte sankcjami. Chodzi o te z nich, które wywiesiły rosyjską banderę. Od razu jednak zastrzegł, że i bez tej ustawy okręty mogą to robić.
Od jesieni ubiegłego roku w pobliżu Lubeki stoją na zmianę rosyjskie niszczyciele. Nie wiadomo po co, ale możliwe, by pomagać rosyjskiej „szarej flocie” w przedostawaniu się z Morza Północnego na Bałtyk i z powrotem. Jednak ani razu jej jednostkom zatrzymywanym przez Szwedów nie pomogły. Tak zresztą, jak i rosyjskie ustawy.
Czytaj więcej
Obywatele Rosji najbardziej obawiają się podróży do Stanów Zjednoczonych. Za najbezpieczniejsze dla siebie uważają Malediwy i Seszele, ale zdecydow...
Część ekspertów podejrzewa, że nowe prawo Putina to po prostu naśladownictwo działań USA. Sami rosyjscy ustawodawcy powoływali się zresztą na amerykańskie prawo z 2002 roku American Service-Members Protection Act. Przyjęte przed atakiem na Irak, miało chronić amerykańskich wojskowych przed działaniami Międzynarodowego Trybunału w Hadze. Waszyngton, jak i Moskwa, nie uznaje jego jurysdykcji. Ale amerykańska ustawa obejmowała ochroną tylko mundurowych przed Trybunałem w Hadze, rosyjska – przede wszystkim polityków przed wszelką sprawiedliwością międzynarodową.
– To może być też próba podgrywania Trumpowi. Widzimy przecież wiele działań Kremla związanych właśnie z tym, jak Trump działa. Może Rosja chce mu powiedzieć: „Popatrz, jesteśmy podobni” – zastanawia się Bogusz.