Podczas spotkania niemieckich katolików w Würzburgu polityk powiedział, że sam nie zachęcałby swoich dzieci do wybierania Ameryki jako miejsca edukacji czy rozwoju kariery zawodowej. Jego słowa zostały przyjęte z aplauzem przez uczestników wydarzenia.

Merz przyznał, że jest od lat sympatykiem Stanów Zjednoczonych, ale teraz jego podziw osłabł. Niemiecki polityk podkreślił, że niepokoi go atmosfera społeczna panująca obecnie w USA. Zwrócił również uwagę na trudności na rynku pracy, z którymi – jego zdaniem – mierzą się nawet wysoko wykwalifikowani specjaliści.

Czytaj więcej

Donald Trump o sojusznikach z NATO: Tchórze

Coraz większe napięcia między Berlinem a Waszyngtonem

Wypowiedź kanclerza wpisuje się w pogarszające się relacje między Niemcami a administracją prezydenta Donalda Trumpa. W ostatnich tygodniach dochodziło do publicznych sporów pomiędzy przywódcami obu państw.

Pod koniec kwietnia Merz krytycznie wypowiadał się o działaniach USA wobec Iranu, sugerując, że amerykański prezydent nie ma spójnej strategii dotyczącej konfliktu na Bliskim Wschodzie. Kilka dni później Pentagon poinformował o planach wycofania 5 tys. amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech.

Mimo napięć kanclerz przekazał w piątek, że odbył „dobrą rozmowę telefoniczną” z Trumpem, podczas której obaj przywódcy zgodzili się, że Iran musi wrócić do negocjacji i odblokować cieśninę Ormuz, a także, że wykluczone jest posiadanie przez Teheran broni nuklearnej. Podkreślił przy tym, że Niemcy i Stany Zjednoczone pozostają silnymi partnerami w ramach NATO.

Czytaj więcej

Friedrich Merz: redukcja wojsk USA bez związku z moim sporem z Donaldem Trumpem

Spór o rolę NATO i politykę migracyjną

Mimo tych zapewnień Berlin odrzucił wcześniej amerykańskie oczekiwania dotyczące bezpośredniego zaangażowania NATO w konflikt z Iranem. Niemieckie władze zaznaczyły, że nie jest to wojna Sojuszu, dopuszczając jedynie ograniczony udział swoich sił po zakończeniu działań zbrojnych.

Administracja Trumpa coraz ostrzej ocenia sytuację polityczną w Europie. W opublikowanej pod koniec ubiegłego roku strategii bezpieczeństwa narodowego Waszyngton ostrzegał przed możliwym „cywilizacyjnym osłabieniem” Europy, wskazując m.in. na skutki migracji, osłabianie tożsamości narodowych oraz politykę Unii Europejskiej wobec państw członkowskich.