Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak sojusznicy Stanów Zjednoczonych zareagowali na apel prezydenta dotyczący bezpieczeństwa w Cieśninie Ormuz?
- Które państwa sojusznicze zajęły konkretne stanowisko w sprawie zaangażowania militarnego, a które wstrzymały się od deklaracji?
- Jakie wcześniejsze wypowiedzi i decyzje amerykańskiego prezydenta mogły wpłynąć na postawę sojuszników?
- Jakie argumenty sojuszników stoją za ich powściągliwością wobec amerykańskich nacisków?
- Jakie potencjalne konsekwencje dla przyszłości sojuszy, takich jak NATO, niosą ze sobą obecne wydarzenia?
Niemcy odpowiadają zdecydowanie
Najostrzej odmówiły Niemcy. Minister obrony Boris Pistorius powiedział w poniedziałek, że jego kraj nie zamierza angażować się w taką operację. – To nie jest nasza wojna i nie my ją rozpoczęliśmy – podkreślił.
Równie stanowczo odpowiada Norwegia. Szef norweskiego MSZ Espen Barth Eide. W oświadczeniu dla Wirtualnej Polski Eide napisał, że „Norwegia nie planuje wysyłania norweskich jednostek wojskowych do Cieśniny Ormuz. Pozostajemy jednak w bliskim kontakcie z państwami o podobnych poglądach oraz organizacjami w kwestii tego, jak można przyczynić się do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi, dostaw energii i handlu międzynarodowego”.
Również przedstawiciele rządów Japonii, Włoch i Australii zapowiedzieli, że ich państwa nie wezmą udziału w działaniach mających na celu ponowne otwarcie cieśniny Ormuz dla żeglugi. Inne kraje, m.in. Francja, Korea Południowa i Wielka Brytania, nie zadeklarowały jednoznacznego stanowiska. Brytyjski premier Keir Starmer zaznaczył jedynie, że jego kraj nie chce zostać „wciągnięty w szerszą wojnę”.
Czytaj więcej
Donald Trump rozważa zajęcie kluczowego irańskiego terminalu ropy naftowej na wyspie Chark – podaje portal Axios, powołując się na cztery źródła.