Reklama

Chłodna reakcja sojuszników na naciski Donalda Trumpa. „To nie jest nasza wojna”

Sojusznicy Stanów Zjednoczonych na świecie zareagowali chłodno — a niektórzy wręcz odmownie — na żądania prezydenta Donalda Trumpa, aby wysłali okręty wojenne w celu odblokowania Cieśniny Ormuz.
Tankowce w  pobliżu Cieśniny Ormuz

Tankowce w pobliżu Cieśniny Ormuz

Foto: Reuters, Benoit Tessier

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak sojusznicy Stanów Zjednoczonych zareagowali na apel prezydenta dotyczący bezpieczeństwa w Cieśninie Ormuz?
  • Które państwa sojusznicze zajęły konkretne stanowisko w sprawie zaangażowania militarnego, a które wstrzymały się od deklaracji?
  • Jakie wcześniejsze wypowiedzi i decyzje amerykańskiego prezydenta mogły wpłynąć na postawę sojuszników?
  • Jakie argumenty sojuszników stoją za ich powściągliwością wobec amerykańskich nacisków?
  • Jakie potencjalne konsekwencje dla przyszłości sojuszy, takich jak NATO, niosą ze sobą obecne wydarzenia?

Niemcy odpowiadają zdecydowanie

Najostrzej odmówiły Niemcy. Minister obrony Boris Pistorius powiedział w poniedziałek, że jego kraj nie zamierza angażować się w taką operację. – To nie jest nasza wojna i nie my ją rozpoczęliśmy – podkreślił.

Równie stanowczo odpowiada Norwegia. Szef norweskiego MSZ Espen Barth Eide. W oświadczeniu dla Wirtualnej Polski Eide napisał, że „Norwegia nie planuje wysyłania norweskich jednostek wojskowych do Cieśniny Ormuz. Pozostajemy jednak w bliskim kontakcie z państwami o podobnych poglądach oraz organizacjami w kwestii tego, jak można przyczynić się do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi, dostaw energii i handlu międzynarodowego”.

Również przedstawiciele rządów Japonii, Włoch i Australii zapowiedzieli, że ich państwa nie wezmą udziału w działaniach mających na celu ponowne otwarcie cieśniny Ormuz dla żeglugi. Inne kraje, m.in. Francja, Korea Południowa i Wielka Brytania, nie zadeklarowały jednoznacznego stanowiska. Brytyjski premier Keir Starmer zaznaczył jedynie, że jego kraj nie chce zostać „wciągnięty w szerszą wojnę”.

Czytaj więcej

Axios: Donald Trump rozważa zajęcie terminalu naftowego na wyspie Chark
Reklama
Reklama

Napięcia po wcześniejszych wypowiedziach Trumpa

Sobotnie wezwanie Trumpa w mediach społecznościowych, aby inne państwa dołączyły do Stanów Zjednoczonych w eskortowaniu  statków handlowych wpływających i wypływających z Zatoki Perskiej, nastąpiło zaledwie tydzień po tym, jak odrzucił ofertę premiera  Starmera dotyczącą wysłania dwóch brytyjskich lotniskowców w ten region.

– Nie potrzebujemy ludzi, którzy dołączają do wojen, gdy już je wygramy! – oświadczył wówczas Trump.

W sobotę 14 marca natomiast Trump wezwał państwa korzystające z transportu ropy przez Ormuz do wysłania swoich flot w celu zabezpieczenia szlaku. Apel skierował m.in. do Chin, Francji, Japonii, Korei Południowej i Wielkiej Brytanii.

Czytaj więcej

Pentagon wysyła jednostkę ekspedycyjną Marines na Bliski Wschód

„Kraje świata, które otrzymują ropę przez Cieśninę Ormuz, powinny zadbać o bezpieczeństwo tego przejścia, a my im w tym bardzo pomożemy” – napisał  na platformie Truth Social.

„Bardzo zła” przyszłość NATO

Prośba o wsparcie była pierwszym sygnałem, że prezydent USA chce stworzyć szerszą koalicję przeciwko Iranowi. Wielu sojuszników zwraca jednak uwagę, że nie zostali wcześniej poinformowani o decyzji Stanów Zjednoczonych i Izraela o rozpoczęciu działań wojennych, a w przeszłości sami byli przez Trumpa krytykowani.

Reklama
Reklama

W styczniu tego roku prezydent USA w wywiadzie dla Fox News stwierdził, że nie przekonuje go argument o tym, że europejscy sojusznicy wsparli USA w czasie interwencji w Afganistanie. – Zrobili to. Trzymali się trochę z tyłu, z dala od frontu – stwierdził.

W ostatnim wywiadzie dla „Financial Times” Trump oświadczył, że USA pomogły Ukrainie, choć nie musiały,  więc teraz sojusznicy z NATO powinni pomóc Stanom Zjednoczonym.

– Jeśli nie będzie reakcji albo jeśli reakcja będzie negatywna, to będzie bardzo złe dla przyszłości NATO – dodał prezydent USA.

Czytaj więcej

Sondaż: Lepsze drogie tankowanie niż łagodzenie sankcji wobec Rosji? Znamy zdanie Polaków

Wojna rozlewa się na kolejne kraje Bliskiego Wschodu

Trwająca trzeci tydzień wojna powietrzna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem doprowadziła już do śmierci ponad 2000 osób, głównie w Iranie i Libanie. Konflikt rozszerza się na kolejne części Bliskiego Wschodu. Iran przeprowadza ataki rakietowe i dronowe na sąsiednie państwa oraz na statki w Zatoce Perskiej.

W efekcie niemal całkowicie wstrzymany został ruch tankowców przez cieśninę Ormuz – kluczowy szlak transportowy, którym przepływa około jedna piąta światowych dostaw ropy. W odpowiedzi ceny energii gwałtownie wzrosły. Notowania ropy Brent, globalnego benchmarku cenowego, chwilowo sięgnęły w poniedziałek poziomu 106 dol. za baryłkę.

Konflikty zbrojne
„Chcesz policzyć palce?”. Wideo z Netanjahu obiega sieć po doniesieniach o zamachu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Konflikty zbrojne
Jak Donald Trump traci kontrolę nad wojną z Iranem
Konflikty zbrojne
Ukraina wykorzystuje doświadczenia z wojny z Rosją. Kraje Bliskiego Wschodu zgłaszają się do Kijowa
Konflikty zbrojne
Rozmowy w Białym Domu przed atakiem na Iran. Nie wszyscy popierali plan Donalda Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama