Stany Zjednoczone podjęły decyzję, by na 30 dni zwolnić z sankcji rosyjską ropę, która znajduje się na pokładach tankowców pływających po morzach i oceanach. Łącznie może to dotyczyć ok. 100 mln baryłek ropy naftowej. Ropą z Rosji, która 13 marca znajdowała się na pokładach tankowców z tzw. floty cieni można swobodnie handlować do 11 kwietnia. Już wcześniej USA pozwoliły na zakup tej ropy Indiom.
Ropa drożeje, więc USA zawieszają częściowo sankcje przeciwko Rosji
Decyzja miała związek z gwałtownym wzrostem cen ropy (9 marca osiągała poziom 115-116 dolarów za baryłkę, 15 marca wieczorem kosztowała ok. 106 dolarów, o 45 proc. więcej niż przed wybuchem wojny USA i Izraela z Iranem. Wzrost cen ropy jest następstwem zablokowania przez Iran Cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przechodzi ok. 20 proc. ropy transportowanej drogą morską i ok. 30 proc. gazu LNG transportowanego tą drogą.
Cieśnina Ormuz
W weekend Donald Trump wezwał siedem państw – m.in. Chiny, Japonię, Koreę Południową, Wielką Brytanię, Francję – do wysłania okrętów w rejon Cieśniny Ormuz i pomocy w odblokowaniu Cieśniny. Jak dotąd na wezwanie to nikt jednak nie odpowiedział pozytywnie.
Częściowe zawieszenie sankcji nałożonych na rosyjską ropę jest decyzją, którą USA podjęły wbrew pozostałym państwom grupy G7. Również Unia Europejska sygnalizowała, że czas na znoszenie sankcji wobec Rosji nie jest odpowiedni, ponieważ rosyjska armia kontynuuje wojnę najeźdźczą przeciw Ukrainie. Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy mówił z kolei, że na ograniczeniu sankcji skorzysta tylko Rosja, która dzięki temu zarobi ok. 10 mld dolarów.