– Mamy coś, co nazywa się NATO. (...) Nie musieliśmy im pomagać z Ukrainą. Ukraina jest tysiące mil od nas. Ale im pomogliśmy. Teraz zobaczymy, czy oni pomogą nam. Ponieważ od dawna mówię, że my będziemy tam (w NATO) dla nich (sojuszników), ale oni nie będą tam dla nas – mówił Trump.
Tymczasem Bliski Wschód, gdzie USA wraz z Izraelem prowadzą wojnę z Iranem, znajduje się poza obszarem działania Sojuszu, który – zgodnie z Traktatem Waszyngtońskim – obejmuje Europę, Amerykę Północną i północną część Atlantyku. Ważne jest też to, że NATO jest sojuszem obronnym i mówi o kolektywnej obronie w przypadku ataku na terytorium jednego z członków. Tymczasem wojna USA i Izraela z Iranem rozpoczęła się od ataku tych państw na Iran.
Artykuł 6 Traktatu Północnoatlantyckiego
W rozumieniu artykułu 5 uznaje się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej Stron obejmuje zbrojną napaść:
- na terytorium którejkolwiek ze Stron w Europie lub Ameryce Północnej, na algierskie departamenty Francji, na terytorium Turcji lub na wyspy znajdujące się pod jurysdykcją którejkolwiek ze Stron na obszarze północnoatlantyckim na północ od Zwrotnika Raka;
- na siły zbrojne, okręty lub statki powietrzne którejkolwiek ze Stron znajdujące się na tych terytoriach lub nad nimi albo na jakimkolwiek innym obszarze w Europie, na którym w dniu wejścia w życie traktatu stacjonowały wojska okupacyjne którejkolwiek ze Stron, lub też na Morzu Śródziemnym czy na obszarze północnoatlantyckim na północ od Zwrotnika Raka.
Reakcja sojuszników na apel Trumpa była jednak bardzo chłodna. Friedrich Merz, kanclerz Niemiec, wytknął USA, że te nie konsultowały z sojusznikami operacji przeciw Iranowi, a działania przeciw temu państwu pozbawione są mandatu ONZ, UE czy NATO, które czyniłyby je legalnymi.
W reakcji na to 17 marca w Gabinecie Owalnym Trump mówił, że USA nie potrzebują sojuszników. – Wszyscy się z nami zgadzają, ale nie chcą pomagać. Jako Stany Zjednoczone musimy o tym pamiętać, bo uważamy, że to dość szokujące – stwierdził. I przekonywał, że jako prezydent USA nie potrzebowałby zgody Kongresu na wyprowadzenie swojego kraju z NATO.
Donald Trump krytykował sojuszników z NATO za zbyt małe wydatki na zbrojenia
Trump w przeszłości wielokrotnie krytykował europejskie kraje NATO za tzw. jazdę na gapę, czyli za zbyt małe wydatki na obronność i liczenie, że bezpieczeństwo zapewni im amerykańska armia. Pod presją Trumpa NATO zdecydowało się w 2025 roku podnieść rekomendowany państwom Sojuszu poziom wydatków na obronność z 2 proc. PKB do 5 proc. PKB, przy czym 3,5 proc. PKB to kwota przeznaczana na ściśle rozumiane siły zbrojne, a 1,5 proc. – na zwiększenie potencjału obronnego m.in. przez rozbudowę infrastruktury (np. drogowej, ułatwiającej przerzut wojsk).