Zasada in dubio pro tributario, czyli nakaz rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników, obowiązuje od 1 stycznia 2016 r. Miała uzdrowić relacje z urzędnikami. Z nadzieją patrzyli na nią zwłaszcza przedsiębiorcy, którzy codziennie borykają się z niejasnymi i zmieniającymi się ciągle przepisami.

Czytaj także: Fiskus nie rozstrzyga wątpliwości na korzyść podatnika

Efekty są jednak mizerne. Z odpowiedzi wiceministra finansów Pawła Cybulskiego na interpelację poselską 25 459 wynika, że klauzula została zastosowana na rzecz przedsiębiorców w trzech interpretacjach indywidualnych oraz w 38 decyzjach.

– Niezwykle potrzebna przedsiębiorcom zasada okazuje się martwa – mówi Łukasz Czucharski, ekspert Komitetu Podatkowego Pracodawców RP.

Dlaczego urzędnicy tak rzadko stosują in dubio pro tributario? – Bo nie mają wątpliwości co do przepisów – mówi Michał Borowski, ekspert BCC, doradca podatkowy w Crido. – To zaskakujące, bo polskie prawo podatkowe jest wyjątkowo skomplikowane, a przedsiębiorcy gubią się w gąszczu niezrozumiałych przepisów.

– Z każdym rokiem wątpliwości wręcz przybywa – mówi Beata Hudziak, doradca podatkowy, partner w kancelarii 8Tax. Jako przykład podaje wprowadzone 1 stycznia 2018 r. przepisy o ograniczeniach w rozliczaniu usług niematerialnych, np. doradczych czy marketingowych. Spółki nie wiedzą, które z nich są limitowane. Problemy sprawiają też nowe regulacje ograniczające rozliczanie w podatkowych kosztach odsetek od pożyczek.

Starszy przykład to opodatkowanie kontraktów menedżerskich. Beata Hudziak opowiada, że trzy spółki z grupy kapitałowej wystąpiły z wnioskiem o interpretacje w sprawie rozliczania takich kontraktów. Pierwszej skarbówka odpowiedziała, że od usługi menedżerskiej należy się VAT, drugiej, że nie, a trzeciej odmówiono wydania interpretacji. – To pokazuje, jak niejasne są przepisy i jak różna może być ich wykładnia – mówi ekspertka.

Skomplikowane są też przepisy proceduralne. – Przykładowo o zawieszeniu biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego – mówi Łukasz Czucharski.

Lektura interpretacji pokazuje, że przedsiębiorcy często apelują o zastosowanie klauzuli. Powołują wcześniejsze interpretacje i orzecznictwo. Ale skarbówka rzadko się do tego odnosi. – To karygodne, urzędnicy mają obowiązek ustosunkować się do argumentów podatnika – podkreśla Łukasz Czucharski.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

– Ratunek w sądach, które czasami sięgają po klauzulę – mówi Michał Borowski.

Na przykład w jednym z wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (dotyczącego jednak osoby fizycznej, a nie przedsiębiorcy) czytamy: „Wątpliwości powstające w procesie wykładni przepisów prawa podatkowego, których nie da się usunąć z zastosowaniem podstawowych metod wykładni, tj. językowej, systemowej lub celowościowej, uzasadniają odwołanie się do zasady in dubio pro tributario i przyjęcie takiego rozumienia interpretowanego przepisu prawa, które jest korzystne dla podatnika". NSA podkreślił także, że klauzulę należy stosować w sytuacji, gdy podatnik, rozliczając się z fiskusem, kierował się aktualną praktyką urzędów oraz orzecznictwem (sygn. II FSK 3280/15).

Sądy nie zgadzają się też ze stanowiskiem fiskusa, że zasada in dubio pro tributario nie obowiązuje przy wydawaniu interpretacji.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie potwierdził wprawdzie, że przepisy nie odsyłają do stosowania klauzuli w postępowaniu interpretacyjnym, zastrzegł jednak, że nie oznacza to braku obowiązku rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika (sygn. I SA/Kr 610/16).