Konsumenci

Klient może zrezygnować albo żądać obniżki ceny

Konsument nie jest bezbronny, gdy kablówka wyłącza mu część programów, a przedszkole lub uczelnia likwiduje część zajęć. Może wtedy zrezygnować z umowy albo żądać obniżenia opłat
Łódzka delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ukarała właśnie trzy kablówki - z Tomaszowa Mazowieckiego, Kielc i Łodzi. Zastrzegały one, że np. mogą zmienić ofertę programową (inaczej podzielić pakiety, wycofać część kanałów i zastąpić innymi, usunąć niektóre programy), powołując się na enigmatycznie określone przyczyny techniczne, prawne, ekonomiczne. Kablówki uznawały takie zmiany za siłę wyższą, uważały więc, że nie wymaga to zmiany umowy, czyli np. obniżenia abonamentu. Nie przyznawały też klientowi z tego powodu prawa do rozwiązania umowy. -Mimo zmiany programów konsument był skazany na opłacanie świadczenia, które nie było przedmiotem umowy i które mu nie odpowiadało. Nie miał również prawa do wypowiedzenia umowy -podkreśla Iwona Bielska, dyrektor delegatury UOKiK w Łodzi.
Tymczasem art. 385kodeksu cywilnego zabrania jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny w niej wskazanej lub zmiany istotnych cech świadczenia. Kablówkom UOKiK nakazał zmianę umów i usunięcie sprzecznych z prawem postanowień. Powinny one umożliwić konsumentom swobodną rezygnację z usług w razie zmiany pakietu programów lub wycofania niektórych kanałów. Inne wyjście to obniżenie stawek opłat. Podobne problemy mają m.in. korzystający z usług edukacyjnych w szkołach, przedszkolach i na uczelniach. Jedno z warszawskich prywatnych przedszkoli w umowie z rodzicami zaznacza, że pobiera czesne za określony pakiet zajęć dla dzieci. Zastrzega jednak, że gdy wycofa część z nich, nie spowoduje to obniżki czesnego. - To klasyczna klauzula abuzywna, zabroniona przez prawo - podkreśla Jadwiga Reder-Sadowska, miejski rzecznik konsumentów w Jeleniej Górze. Ona też otrzymała podobną skargę od uczennicy szkoły muzycznej, której w trakcie roku szkolnego znacznie zmniejszono liczbę zajęć, ale musiała nadal płacić tyle co dotychczas. Jadwiga Reder-Sadowska radzi zarówno miłośnikom telewizji, jaki rodzicom przedszkolaków oraz uczniom, żeby walczyli o swoje prawa. Podkreśla, że z powodu małej liczby skarg dostawcy mediów i inni usługodawcy dogadują się indywidualnie tylko ze skarżącymi i np. obniżają im abonament, dają upusty, umarzają zaległości. Tak było m.in. z nauczycielką języka rosyjskiego, której kablówka wyłączyła jedyny kanał w tym języku. Po proteście dostała duży upust w opłatach. Sytuacja pozostałych, którzy nie mają odwagi się upomnieć o należne im prawa, pozostaje bez zmian. Konsument może poprosić o pomoc powiatowych rzeczników konsumentów (działających też w miastach na prawach powiatu). Jeśli ich interwencja nie będzie skuteczna, można skierować sprawę do sądu cywilnego albo Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Masz pytanie do autora, e-mail: m.kosiarski@rzeczpospolita.pl Z operatorami telewizji kablowych, uczelniami czy przedszkolami najczęściej zawiera się umowy kilkunastomiesięczne, czasami nawet kilkuletnie. Zastrzeganie sobie przez przedsiębiorców możliwości zmian w ofercie programowej lub dydaktycznej jest niezgodne z prawem. Konsument jest bowiem wtedy związany postanowieniami, z którymi nie mógł się zapoznać przed zawarciem umowy. Trudno mu zatem oszacować całkowity koszt zamawianej usługi, a także fakt czy jest to taka usługa, którą konsument chciał nabyć. Nie daje mu to więc poczucia bezpieczeństwa, że określone w umowie warunki się nie zmienią. Ponadto ograniczane jest jego prawo do odstąpienia od niekorzystnego kontraktu. W praktyce klient nadal nie ma możliwości negocjowania treści umowy - może ją tylko zaakceptować lub odrzucić.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL