fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Rynek odszkodowań. Więcej pieniędzy dla ofiar wypadków

W debacie uczestniczyli: Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń, Jakub Nawracała, radca prawny, Paweł Sawicki, KNF, Michał Niewiadomski, „Rz”, Bartłomiej Krupa, wiceprezes Votum, Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Finansowego.
Fotorzepa/Robert Gardziński
Jak zmienia się rynek odszkodowań w zakresie wypłat świadczeń dla rodzin osób najciężej poszkodowanych w wypadkach – o tym rozmawiali uczestnicy spotkania w „Rzeczpospolitej".

Jeszcze do niedawna wielu ubezpieczycieli przyjmowało, że w sytuacji gdy wypadek komunikacyjny miał miejsce przed 3.08.2008 r., rodzina osoby zmarłej na skutek takiego zdarzenia nie może ubiegać się o zadośćuczynienie na podstawie art. 448 k.c. Sąd Najwyższy rozstrzygnął wątpliwości dotyczące możliwości żądania zapłaty zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej, gdy do zdarzenia doszło przed dniem 3.08.2008 r. W wydanych uchwałach potwierdził zasadność roszczeń na podstawie art. 448 k.c.

Sąd Najwyższy, choć odmówił podjęcia uchwały na wniosek rzecznika ubezpieczenia, w istocie jednak – w świetle opublikowanego uzasadnienia postanowienia z 27 czerwca 2014 r. (III CZP 2/14) – przesądził ostatecznie, iż osobie najbliższej przysługuje z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych zadośćuczynienie pieniężne za krzywdę wynikającą z naruszenia jej dobra osobistego, nawet gdy poszkodowany zmarł przed 3 sierpnia 2008 r.

Jednak nie tylko rodziny osób zmarłych dotykają bolesne skutki wypadków. Nie mniejszą traumą jest niepełnosprawność powypadkowa. A ta udziela się zarówno poszkodowanemu, jak i jego najbliższym. Życie takich rodzin z dnia na dzień wywraca się do góry nogami i ulega całkowitemu przewartościowaniu. Pomimo że do sytuacji tych osób także można odnieść art. 448 k.c. o przyznaniu rekompensaty w formie zadośćuczynienia, ubezpieczyciele konsekwentnie odmawiają tego rodzaju wypłat. Obecnie muszą się zmierzyć z nowym kierunkiem orzecznictwa sądowego, które interpretuje przepisy na korzyść rodzin poszkodowanych.

Pomoc najciężej poszkodowanym

Temu właśnie tematowi poświęcona była główna część poniedziałkowej debaty w siedzibie „Rzeczpospolitej". Warto przypomnieć, że w naszym systemie prawnym poszkodowanym mogą przysługiwać dwa rodzaje świadczeń – odszkodowanie i zadośćuczynienie. Odszkodowanie ma na celu pokryć szkodę o charakterze majątkowym – jak zwiększone koszty (np. leczenia, opieki) czy utracone zarobki. Natomiast zadośćuczynienie stanowi wynagrodzenie szkody niemajątkowej, z założenia niemożliwej do ścisłego wyliczenia.

Od sierpnia 2008 r. w Kodeksie Cywilnym istnieje przepis, dzięki któremu najbliżsi członkowie rodziny mogą otrzymać zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby w wypadku komunikacyjnym (art. 446 § 4 k.c.). Jednak w roku 2010 uznał, że zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej dotyczą również zdarzeń, które zaszły przed 2008 r. Zastosował do tego inną podstawę prawną (art. 448 k.c.), stosując bardzo „kreatywną” interpretację przepisów. Obecnie ma miejsce kolejny trend - art. 448 k.c. posłużył też do przyjęcia, że zadośćuczynienie dla członków rodziny poszkodowanego należy się nie tylko w przypadku śmierci poszkodowanego, ale również ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, powodującego zakłócenie więzi emocjonalnych i psychicznych.

Zdaniem mecenasa Jakuba Nawracały ta nowa linia orzecznicza jest tylko logiczną konsekwencją linii zapoczątkowanej już w 2010 roku. – Niemniej jednak np. dziesięć lat temu nikt nie mógł przewidzieć takiego rozwoju orzecznictwa. Sądy powszechne zasądzają zatem zadośćuczynienia dotyczące „starych szkód". Ubezpieczyciele płacą zadośćuczynienia za zdarzenia nawet sprzed 20 lat, bo tak orzekł sąd, ale 20 lat temu nie nikt nie kalkulował, że ubezpieczyciel może mieć obowiązek płacenia za to. Dużym problemem w Polsce jest brak pewności stanu prawnego. Orzecznictwo bowiem bardzo swobodnie interpretuje przepisy. Takie trendy prowadzą w konsekwencji (obok innych czynników) do dużego wzrostu składek w ubezpieczeniach OC posiadaczy pojazdów – stwierdził mecenas Nawracała.

Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Finansowego mówił podczas debaty, że sądy powszechne, a ostatnio także Sąd Najwyższy, otwierają coraz szerzej furtkę do uzyskania zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego – zerwania czy zachwiania prawidłowej więzi rodzinnej – również w przypadkach ciężkiego stanu najbliżej osoby, jak np. śpiączka, stan wegetatywny. To powtórka dyskusji o zadośćuczynieniach za zerwanie więzi z uwagi na śmierć najbliższej osoby na skutek zdarzeń sprzed sierpnia 2008 r., które początkowo też nie były przez ubezpieczycieli wypłacane. Aktualna judykatura wyraźnie sugeruje, że zakłady ubezpieczeń przy tym nowym roszczeniu powinny pójść w kierunku uznawania roszczeń i propozycji ugód. Jeżeli tak nie zrobią, to prędzej czy później będą przegrywały takie procesy, a do tego dojdą koszty sądowe, zastępstwa procesowego oraz niebagatelne odsetki. Nie wspominając o kwestiach wizerunkowych – ocenia mecenas Daszewski.

Bartłomiej Krupa, wiceprezes Votum, zwracał uwagę, że Sąd Najwyższy, orzekając w sprawie zerwania więzi rodzinnej, otworzył drogę do uzyskiwania zadośćuczynienia. – W przypadku opieki nad osobą, która przebywa w śpiączce lub jest w stanie wegetatywnym, jest to wielka trauma dla najbliższych członków rodziny. Taka rodzina nie może realizować swoich planów i zamierzeń. Nierzadko ktoś rezygnuje z pracy zawodowej, kariery. Mamy automatyzm odmów zakładów ubezpieczeniowych i jest to w sprzeczności z orzecznictwem sądów. Ostatnio mieliśmy przypadek zerwania więzi rodzinnej, gdy dziecko zostało pozbawione matki, która jest w stanie wegetatywnym – stwierdził wiceprezes Krupa.

Grzegorz Prądzyński, prezes PIU, wskazywał, że firmy ubezpieczeniowe mają obowiązek posiadania środków celowych dla osób poszkodowanych. – Zmierzajmy w kierunku przewidywalności. Poszkodowani muszą wiedzieć, czego oczekiwać od ubezpieczycieli. Bez przewidywalności czeka nas dalszy wzrost składek na ubezpieczenie – mówił Prądzyński.

Paweł Sawicki z KNF podkreślał, że zakłady ubezpieczeń, jeżeli zostaną na nie nałożone nowe obowiązki w zakresie wypłaty zadośćuczynień, będą musiały tworzyć odpowiednie rezerwy na te wypłaty. – Należy stworzyć ponadto bufor kapitałowy adekwatny do występujących ryzyk – stwierdził.

Licencje dla kancelarii?

Osobną kwestią poruszoną podczas debaty był temat regulacji rynku odszkodowań.

Zdaniem Aleksandra Daszewskiego, radcy prawnego w Biurze Rzecznika Finansowego, zarówno resort sprawiedliwości jak i Ministerstwo Finansów dostrzegają potrzebę uporządkowania pewnych aspektów działalności kancelarii, ale w stosunku do naszego projektu inaczej widzą głębokość takiej regulacji. Nas najbardziej interesuje profesjonalizacja tego rynku, mamy tu duże poważne podmioty, ale są też kancelarie mniejsze czasem zakładane przez przypadkowe osoby, i niektóre z nich nie są przygotowane do takiej wymagającej merytorycznego przygotowania pracy. Istotne jest też zmniejszenie ryzyka nadużyć, polegających na defraudacji świadczeń należnych klientom, które trafiają w całości na konto kancelarii – mówił mecenas Daszewski.

Radca prawny Jakub Nawracała uważa, że postulat regulacji w tym obszarze jest wskazany, chociaż nie wpłynie znacząco na zmianę rzeczywistości. – Widziałbym potrzebę regulacji w obszarze stawek wynagrodzeń kancelarii, gdyż tu dostrzegam pewne patologie. Nie uważam natomiast, aby regulacjami prawnymi można było zlikwidować takie patologiczne zjawiska, jak defraudacje pieniędzy klientów kancelarii odszkodowawczych, z którymi co jakiś czas mamy do czynienia – mówił mecenas Nawracała.

Paweł Sawicki – dyrektor departamentu inspekcji ubezpieczeniowych i emerytalnych z Komisji Nadzoru Finansowego poinformował, że w Ministerstwie Finansów utworzono zespół roboczy ds. przeglądu przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, w ramach którego powołano podzespół zajmujący się kancelariami odszkodowawczymi. W zespole tym, który wypracuje odpowiednie propozycje, uczestniczą przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego. – Nasze stanowisko w sprawie regulacji jest właściwie neutralne, ale obawiamy się, że po wejściu w życie przepisów określających zasady działalności takich podmiotów mogłyby wzrosnąć ceny usług kancelarii. Bo podmioty te, teraz już jako podmioty licencjonowane, a zatem z definicji bezpieczniejsze, bardziej wiarygodne, mogłyby żądać wyższych opłat – stwierdził Sawicki.

Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń, podkreślał, że ubezpieczenia są rynkiem regulowanym i firmy odszkodowawcze również powinny podlegać specjalnym regulacjom. – Można iść w kierunku proponowanym przez rzecznika finansowego. Regulacje muszą określać kwestię wynagrodzenia pośrednika jak również sprawy etyczne – przede wszystkim pozyskiwania klientów. Do uporządkowania pozostaje także kwestia płatności. Świadczenie ubezpieczeniowe powinno w całości trafiać na rachunek poszkodowanego, a nie firmy odszkodowawczej – mówił prezes Prądzyński.

Bartłomiej Krupa, wiceprezes Votum, stwierdził, że dodatkowe regulacje nie są potrzebne w tym obszarze. – Mamy już ramy prawne, w których się poruszamy, są to konstytucja i ustawy. W 2011 r., kiedy po raz pierwszy rozważano uregulowanie doradztwa odszkodowawczego, rynek się rozwijał i miał pewne problemy wieku niemowlęcego. Teraz podmioty są w przeważającej większości dojrzałe i profesjonalne. Mamy tu dużą konkurencję i w zakresie ceny reguluje nas rynek. Nie można też zapominać o równości wobec prawa, narzucenie cen maksymalnych musiałoby objąć inne zawody – adwokatów i radców prawnych, którzy również dochodzą roszczeń odszkodowawczych – mówił wiceprezes Votum.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA