fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Ulubiony filozof Twiggy

materiały prasowe, Canal+
Królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki, ale Michael Caine czuje się przedstawicielem klasy robotniczej. I z tej perspektywy wspomina lata 50. I 60.

- W latach 50. Wielka Brytania była krajem stabilnym, konwencjonalnym, przewidywalnym. I nudnym – wspomina Michael Caine (ur. 1933). – Moim rodzicom się to podobało, mojemu pokoleniu – nie.

Aktor dorastał w Londynie. Razem z podobnymi sobie rówieśnikami chodził do kina, ale oglądane filmy nie miały nic wspólnego z ich życiem. Caine opowiada, że urodził się jako Maurice Joseph Micklewhite. Jego matka była sprzątaczką, a jego ojciec pracował na targu rybnym.

- Nie poszedłem w jego ślady, bo nie znosiłem zapachu ryb – mówi aktor.

Wyznaje, że marzył o aktorskiej karierze od 10 roku życia, ale pochodzenie go do tego nie predystynowało. Jak mówi – każde brytyjskie dziecko kiedy dorasta spostrzega, że przydzielono mu już miejsce w systemie.

- Nigdy nie zrozumiałem, kim byli ci lepsi, nigdy ich nie poznałem – mówi Caine. – Widziałem wielu równych sobie, ale żadnych lepszych.

Mając 16 lat skończył szkołę i pracował krótko jako urzędnik i posłaniec w wytwórni filmowej. Przez cztery lata służył w 7 Pułku Piechoty British Army Niemczech, a także brał czynny udział w wojnie w Korei. I nadal chciał zostać aktorem. Po 9. Latach pracy w teatrze repertuarowym był gotów podjąć się nawet roli arystokraty – jak twierdzi. I przyszła. Zagrał rolę oficera dowodzącego obroną brytyjskiej kolonii w Afryce Południowo-Wschodniej w dramacie wojennym „Zulu” (1964).

- Moim marzeniem było zaprezentowanie cockneya na szerokim ekranie i – udało mi się – konstatuje Caine wyjaśniając, że chodzi o rolę Alfie’go Elkinsa w komedii „Alfie” (1966), za którą otrzymał swoją pierwszą nominację do Oscara.

Ale to nie jest dokument, w którym Michael Caine jest postacią pierwszoplanową. Spełnia jedynie rolę narratora przywołującego czasy swojej młodości i poznawanych wtedy podobnych sobie ludzi, którzy pragnęli zmian.

Wszyscy, którzy mieli wielkie marzenia ruszali do Londynu. Kiedy w modnych klubach spotykał Beatlesów i Stonesów – uważał, że jestem w najodpowiedniejszym miejscu.

- W niecały rok świat oszalał na punkcie jej stylu – opowiada Caine o słynnej modelce Twiggy, podkreślając jej robotnicze pochodzenie.

Wraz z zastępami niegrzecznych chłopców i dziewcząt rozpoczęły się przemiany obyczajowe. Dziewczyny nosiły mini i brały pigułki antykoncepcyjne, młodzieńcy grali nową muzykę i nosili długie włosy. A pop art odmieniał oblicze Londynu.

- Wszyscy się przyjaźnili – pamięta Caine. I wspomina, że sztywniakiem był Rudolf Nuriejew, któremu lepiej wychodziły figury na scenie niż na klubowym parkiecie.

Wkrótce marihuana i LSD stały się nieodzowną częścią ówczesnej młodzieżowej kultury.

- Tylko raz paliłem skręta, śmiałem się pięć godzin – wspomina Caine.

Ale nie wszyscy umieli się zatrzymać w odpowiednim momencie…

- Nie żałuj przeszłości, patrz w przyszłość z nadzieją i nie ograniczaj się w marzeniach – radzi Caine kolejnym pokoleniom.

Kapitalne archiwalia z muzyką Beatlesów, Rolling Stonesów i cudownym dialogiem Twiggy z Woody Allenem o filozofach.

Emisja dokumentu „Michael Caine: moje pokolenie” (reż. David Batty) 27 czerwca o 19.10 w Canal+ Dokument.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA