fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Bitcoiny i inne wirtualne waluty: czy jesteśmy gotowi na rewolucję

123RF
Nikt nie widział bitcoinów, ale można je zapisywać w spadku i dziedziczyć.

Waluty wirtualne - czy polskie prawo jest gotowe na rewolucję? Wirtualne waluty cieszą się ostatnio ogromną popularnością. Cena bitcoina osiągnęła ponownie niemal cenę uncji złota, a amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd rozpatruje wniosek o wyrażenie zgody na utworzenie pierwszego funduszu ETF, odwzorowującego kurs bitcoina. Na europejskim gruncie powstają już start-upy, które chcą udzielać pożyczek w tej walucie.

Jednocześnie wirtualne waluty wciąż mają złą renomę. Zgodnie z danymi Europolu 40 proc. przestępczych transakcji dokonywanych jest w bitcoinach. Pomimo ogromnej popularności waluty wirtualne pozostają poza jakąkolwiek regulacją prawną zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej. W najbliższym czasie ma się to jednak diametralnie zmienić.

Niejasny status prawny

Wirtualne waluty od początku swojego istnienia stwarzają w obrocie gospodarczym i prawnym liczne problemy natury prawnej, podatkowej i ekonomicznej. Jednym z podstawowych problemów jest próba ich zdefiniowania. To zadanie niezwykle trudne nie tylko dlatego, że nie można zakwalifikować ich pod żadną z istniejących instytucji prawnych, ale także ze względu na postęp technologiczny, przez który waluty wirtualne zmieniają się niemal z dnia na dzień.

W ostatnim czasie można zaobserwować coraz wyraźniejsze tendencje regulatorów i ustawodawców do nadawania ram prawnych walutom wirtualnym. W Polsce, próbując ubrać je w formy prawne, można oprzeć się na wielu interpretacjach podatkowych. Interpretacje te mają jednak charakter indywidualny, a więc nie są wiążącą wykładnią prawa dla całego rynku. Nakazują traktować waluty wirtualne jako prawa majątkowe. Oznacza to między innymi, że mogą być przedmiotem spadku i podlegać dziedziczeniu. Są również opinie, że należy uznać waluty wirtualne na gruncie polskiego prawa za „inny niż pieniądz miernik wartości" w rozumieniu art. 3581 § 2 kodeksu cywilnego.

Nie ulega wątpliwości, że w niektórych umownych stosunkach prawnych waluty wirtualne mają moc umarzania zobowiązań. Nie będą jednak, co do zasady ani instrumentem finansowym, ani środkiem płatniczym, ani pieniądzem elektronicznym. W Polsce katalog instrumentów finansowych jest enumeratywnie wymieniony w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi – polskie prawo nie dopuszcza swobodnego kreowania instrumentów finansowych innych niż w niej wskazane. Nie jest to również środek płatniczy, ponieważ tę kategorię wyróżnia możliwość umarzania zobowiązań przyznana przez państwo – a tę moc nadają walutom wirtualnym strony transakcji. Nie sposób uznać większości walut wirtualnych za pieniądz elektroniczny ze względu na to, że ani nie mają one emitenta, ani nie podlegają obowiązkowi wykupu.

Nie oznacza to oczywiście, że nie można wyobrazić sobie takiego ukształtowania waluty wirtualnej, które spełniałoby obie te przesłanki, a co za tym idzie, należałoby ją uznać za pieniądz elektroniczny, a jej obrót za poddany regulacji ustawy o usługach płatniczych. Niekiedy można spotkać się z poglądem, że waluty wirtualne (a właściwie kryptowaluty) są w swej istocie elektronicznymi środkami płatniczymi bez emitenta. Pojęcie to nie ma definicji legalnej zawartej w żadnym akcie prawa stanowionego, nie sposób jednak odmówić mu słuszności.

Idzie nowe

W Unii Europejskiej temat walut wirtualnych pojawia się zazwyczaj w kontekście zagrożeń, jakie niosą. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego w 2014 r. zidentyfikował aż 70 ryzyk związanych z korzystaniem z walut wirtualnych. Należą do nich między innymi ryzyko finansowania terroryzmu, prania brudnych pieniędzy i innych działań przestępczych oraz brak kontroli nad obiegiem walut, niosący z sobą ryzyko trwałej utraty środków przez użytkowników.

Podobne zastrzeżenia wyraził Parlament Europejski w rezolucji poświęconej wirtualnym walutom z maja zeszłego roku, wypowiadając się za ich wyważoną regulacją, która wyeliminuje przynajmniej część ryzyk, a jednocześnie nie zdławi innowacji w sektorze usług finansowych. Parlament szczególnie dużo miejsca poświęcił technologii zdecentralizowanych ksiąg rachunkowych (distributed ledger technology – DLT), do których należą m.in. łańcuchy bloków (blockchain), podkreślając, iż mają one ogromny potencjał. Pozwalają bowiem między innymi na obniżenie kosztów transakcji i obsługi, są łatwe w użytkowaniu, zapewniają daleko idącą prywatność, jednak bez pełnej anonimowości.

W lipcu 2016 r., występując naprzeciw postulatom Parlamentu i europejskich instytucji finansowych, Komisja Europejska wystąpiła z wnioskiem o zmianę dyrektywy w sprawie zapobiegania wykorzystaniu systemu finansowego do prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu (niekiedy określanej mianem 5AML). To bardzo istotna zmiana, ponieważ 5AML wprowadza obowiązek rejestracji operatorów platform wymiany walut wirtualnych oraz dostawców kont walut wirtualnych lub uzyskania zezwolenia na prowadzenie tego rodzaju działalności. Obowiązek, którego do tej pory nie było, odbije się szerokim echem na rynku podmiotów, które prowadzą tego trodzaju działalność. Do tej pory podmioty te funkcjonowały w próżni prawnej, a teraz zostaną na nich nałożone określone obowiązki i wymagania, którym będą musiały sprostać. Co więcej mają zostać na nie rozciągnięte przepisy dyrektywy zobowiązujące je do wprowadzenia procedur wewnętrznego zarządzania ryzykiem, identyfikacji i monitorowania klientów, informowania o środkach finansowych pochodzących z działalności przestępczej lub powiązanych z finansowaniem terroryzmu.

Wszystkie oczy na definicję

Poza obszarem regulacji mają pozostać transakcje dokonywane z pominięciem platform i kont wirtualnych. Przyczyna, dla której wszystkie oczy są teraz zwrócone na ten projekt, jest jednak ukryta parę linijek wyżej. W projekcie tym po raz pierwszy w prawie UE pojawia się definicja walut wirtualnych, które zostały określone jako „cyfrowe wyznaczniki wartości, które nie są emitowane przez bank centralny ani organ publiczny, nie muszą być powiązane z walutą fiducjarną, lecz są przyjmowane przez osoby fizyczne lub prawne jako środek płatniczy i mogą być przekazywane, przechowywane lub sprzedawane drogą elektroniczną".

Jeżeli dyrektywa ta zostanie przyjęta w zaproponowanym przez Komisję Europejską kształcie, będzie to niezwykle istotna zmiana. Wszystkie sądy, państwowe organy, urzędy czy instytucje będą przy wydawaniu decyzji, orzeczeń czy interpretacji opierały się na tej definicji, prawdopodobnie nawet zanim zostanie ona implementowana do krajowego porządku prawnego. Jest ona ogólna i neutralna technologicznie, dzięki czemu nie powinna stracić na aktualności w razie pojawienia się nowych technologii. Z drugiej jednak strony jest niejednoznaczna i mogą wystąpić problemy z jej interpretacją.

Obecnie istnieją 623 waluty wirtualne, a ich łączna kapitalizacja (wartość bazy monetarnej) wynosi 7.49 mld dolarów. Jest to więc spory rynek, który w dalszym ciągu się rozwija. Próby jego regulacji spotykają się z różną reakcją – częstą jest stwierdzenie, że nie są niezbędne żadne nowe regulacje prawne, bo wystarczają te, które już istnieją, nawet jeśli prawo nie zawsze nadąża za technologią. Tym bardziej że istnieje duże ryzyko, iż każda ingerencja prawna mogłaby zdusić ten rosnący biznes w zarodku i być hamulcem rozwoju innowacji. Z drugiej strony regulacja walut wirtualnych ma się przyczynić do ograniczenia prania brudnych pieniędzy i finansowania terroryzmu, a tematy te od lat stoją z oczywistych względów wysoko na unijnej liście priorytetów.

Niezależnie od tego, która strona ma rację, należy pozostać czujnym, ponieważ zmiany nadchodzą dużymi krokami.

dr Agnieszka Besiekierska jest adwokatem, counsel w zespole Tech & Comms kancelarii Bird & Bird

Anna Fujak jest junior associate w zespole bankowości i finansów w polskim biurze Bird & Bird

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA