fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o Zdrowiu

Aleksander Kwieciński: Teraz czas na diagnostykę i edukację

Aleksander Kwieciński, AbbVie Polska
Aleksander Kwieciński, dyrektor generalny AbbVie Polska
materiały prasowe
WZW typu C możliwe do wyeliminowania – mówi Aleksander Kwieciński, dyrektor generalny AbbVie Polska.

W tym roku Komitet Noblowski uhonorował Nagrodą Nobla naukowców, którzy odkryli wirus wywołujący zapalenie wątroby typu C. Czy było to dla pana zaskoczeniem?

Nie, choć nie spodziewałem się, że nagroda zostanie przyznana tak szybko. WZW typu C to choroba, która powoduje duże spustoszenie w organizmie i stanowi ogromne wyzwanie na całym świecie. Dzięki temu odkryciu znamy wirusa, wiemy, jak jest zbudowany i jak się go diagnozuje. Mamy też leki, które skutecznie go leczą. Problem jednak w tym, że wirus zachowuje się bardzo podstępnie i przez dłuższy czas nie daje objawów.

Jak to możliwe?

Przy każdym zakażeniu, kiedy do organizmu dostaje się wirus i zaczyna się namnażać, nasz system obronny stara się z nim walczyć. Są to typowe objawy infekcji – gorączka, ogólny stan osłabienia. Potem sytuacja się normuje i choroba przechodzi w stan przewlekły. Tymczasem wirus zadomawia się w organizmie. Jeżeli przegapimy ten moment, co jest szczególnie łatwe np. w sezonie jesienno-zimowym, to choroba po cichu rozwija się do momentu wystąpienia niepokojących objawów. Od tego czasu mija około 20 lat.

Jak dużo osób choruje na WZW typu C?

Według danych jest to ponad 70 mln osób na całym świecie. I większość z nich nie wie, że jest zakażona. Co roku z powodu WZW typu C na świecie umiera około 1,5 mln osób. Szacuje się, że w Polsce zakażonych może być nawet do 150 tys. osób. I tak jak na całym świecie, większość z nich – nawet 120 tys. – o tym nie wie.

Dane głównego inspektora sanitarnego pokazują, że co roku wykrywa się ok. 4 tys. przypadków. To oczywiście kropla w morzu, ale pokazuje, że WZW typu C w społeczeństwie jest powszechne. Zazwyczaj są to osoby diagnozowane przypadkowo – przy okazji innych badań.

Do czego prowadzi nieleczone WZW typu C?

Choroba, która rozwija się przez lata, prowadzi do marskości wątroby, a w stanie przewlekłym nawet do raka wątroby. W konsekwencji konieczny jest przeszczep organu. Szacuje się, że ok. 40 proc. wszystkich nowotworów wątroby na świecie to następstwo infekcji WZW typu C.

W jaki sposób dochodzi do zakażenia?

Przez krew. W przeszłości, gdy wirus nie był jeszcze znany, najczęstszą przyczyną zakażenia były transfuzje, bo przetaczając krew, nie badano dawcy pod kątem tego wirusa. Obecnie bada się wcześniej każdą jednostkę krwi, która jest podawana. Do zakażeń może dojść podczas zwykłych czynności dnia codziennego, np. w wyniku zadrapania czy naruszenia ciągłości tkanek – u fryzjera, dentysty lub podczas zabiegu manicure – jeśli narzędzia nie są odpowiednio zdezynfekowane.

To powszechne sytuacje, dlatego to odkrycie medyczne jest takie ważne. Tylko zrozumienie, jak działa wirus, pozwala nam opracować skuteczną broń, jaką są leki. I w rezultacie wyleczyć miliony ludzi na całym świecie. Jeżeli będziemy mieli takie nagrody co roku, to życie będzie lepsze.

W jaki sposób firmy farmaceutyczne, w tym wasza, włączają się w budowanie świadomości na temat WZW typu C?

Od lat jesteśmy zaangażowani w działania związane z poprawą zdrowia pacjentów. Robimy to przede wszystkim poprzez innowacyjne badania i inwestowanie w rozwój. Misją firmy jest tworzenie i dostarczanie nowych terapii pacjentom, którzy cierpią zarówno na schorzenia przewlekłe, jak i te zagrażające życiu. Takich, które pozwolą się zmierzyć z chorobą i wyleczyć pacjenta. Działamy również w obszarze edukacji. Obecnie mamy tak skuteczne, dające możliwość wyleczenia leki, uzdolnionych lekarzy, że rolą firm odpowiedzialnych staje się wyjście poza schematyczny układ dostarczania leków i zastanowienie się, co można zrobić więcej. W 2015 r. ONZ zdefiniowała cele zrównoważonego rozwoju, które zakładają, że do 2030 r. ma dojść do wyeliminowania takich chorób, jak AIDS, gruźlica, malaria, pewnych zaniedbanych chorób tropikalnych, czy też zwalczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C. To są cele, które i my stawiamy sobie w dalszej perspektywie.

Leki, jak pan powiedział, już są.

Tak. W 2015 r. nasza firma wprowadziła na rynek leki bezinterferonowe. Ministerstwo Zdrowia szybko podjęło decyzję o ich refundacji. To zagwarantowało dostęp do nowoczesnego leczenia dla niemal wszystkich polskich pacjentów już w pierwszym roku od wprowadzenia tych leków. Jednak WZW typu C ma różne podtypy. Jest ich sześć. Nie zawsze jest tak, że jedno rozwiązanie działa na wszystkie podtypy danego wirusa. Dlatego w 2018 r. wprowadziliśmy terapie pangenotypowe, również szeroko dostępne w Polsce. Ich zaletą jest to, że nie wymagają sprawdzenia typu wirusa, bo działają tak samo dobrze na każdy z nich, zapewniając jednocześnie wysoką skuteczność i bezpieczeństwo stosowania.

To, czego brakuje, to świadomi lekarze i pacjenci. Dlatego angażujemy się w edukację, propagowanie wiedzy na temat źródeł zakażeń, diagnostyki i możliwości leczenia. Wspieramy także działania edukacyjne organizacji pacjenckich. Tak, by można było też zapobiegać zakażeniom.

A współpraca z naukowcami?

Oczywiście, to także jest ważne. Rolą firmy innowacyjnej jest dostarczanie przełomowych leków, natomiast fundamentem ich powstania jest nauka. Popatrzmy na WZW typu C – na początku lekarze dysponowali terapiami, które oferowały wyleczenie na poziomie 40–50 proc., a samo leczenie trwało 48 tygodni i miało dużo uciążliwych skutków ubocznych. Obecnie terapie potrafią wyleczyć WZW typu C w osiem tygodni. A odsetek wyleczeń to niemal 100 proc.

Przy tak wysokiej skuteczności leczenia przydałyby się chyba badania przesiewowe?

To prawda, dlatego od blisko dwóch lat współpracujemy na szeroką skalę z laboratoriami diagnostycznymi. W ramach tej współpracy, laboratoria na terenie całej Polski oferują bezpłatne badania na obecność przeciwciał we krwi. A jeżeli zostaną stwierdzone przeciwciała, realizują również badania potwierdzające lub wykluczające obecność wirusa.

Miałam na myśli raczej powszechne badania społeczeństwa finansowane z budżetu państwa.

Dzięki współpracy z naukowcami możemy znaleźć odpowiedź na wyzwania zdrowotne współczesnego świata, ale osiągnięcie celu terapeutycznego nie jest możliwe bez zaangażowania i współpracy z płatnikiem i Ministerstwem Zdrowia. Razem tworzymy ekosystem, który działa wspólnie na rzecz pacjentów w Polsce. Gdybyśmy przyłożyli większą wagę do procesów przesiewowych, to na pewno byłoby to z większą korzyścią dla pacjentów, a WZW typu C stałoby się kolejną chorobą, z którą świat sobie poradził.

Materiał powstał

we współpracy z firmą

AbbVie Polska Sp. z o.o.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA