Unijni ministrowie sprawiedliwości uzgodnili w piątek rozporządzenie w sprawie jurysdykcji, uznawania i wykonywania orzeczeń w sprawach małżeńskich i dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej oraz w sprawie uprowadzenia dziecka za granicę (tzw. Bruksela II). Polska bardzo się interesowała losami tego aktu prawnego od momentu przedstawienia projektu przez Komisję w czerwcu 2016 r. Nic dziwnego, bo Polacy są najbardziej mobilną nacją w UE, w większości państw członkowskich są numerem 1 na liście przybyszów. Zawierają tam związki, rodzą się dzieci, ale dochodzi też do rozstań, a potem sporów o potomstwo. Rządowi zależało na tym, żeby w razie rozstrzygania takich sporów i konieczności czasowego umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej czy placówce opiekuńczej brano pod uwagę jego tożsamość. Czyli żeby dziecko było umieszczane u krewnych czy w rodzinie o podobnym pochodzeniu albo nawet wysyłane do innego państwa.